French Open: Pierwszy raz Henin

21-letnia Justine Henin-Hardenne odniosła pierwszy w karierze triumf w Wielkim Szlemie. Rozstawiona z numerem 4 Belgijka wygrała turniej French Open (pula nagród 13,044 mln euro), który rozgrywany jest ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu.

W pierwszym w historii wielkoszlemowych imprez belgijskim finale Henin pokonała Kim Clijsters (2) 6-0, 6-4. Mecz trwał godzinę i siedem minut.

Reklama

Po ostatniej piłce meczu Henin-Hardenne weszła na trybuny, by podzielić się radością z mężem i szkoleniowcem. - To był dla mnie bardzo emocjonalny mecz - powiedziała triumfatorka. - Musiałam walczyć tak ciężko i czuję się bardzo szczęśliwa.

- Grałam dziś dla mojej mamy, która pewnie oglądała mnie z raju. Właśnie jej chcę zadedykować to zwycięstwo. Dziękuję też mojemu mężowi, który dzielnie mnie wspierał nie tylko przez te dwa tygodnie - dodała Henin-Hardenne, która za zwycięstwo odebrała czek na kwotę 819 tys. euro. Matka belgijskiej tenisistki, Francoise zmarła na raka przed ośmioma laty. 16 listopada 2002 roku odbył się ślub Justine Henin i Pierre-Yvesa Hardenne.

W 2001 roku Henin-Hardenne, która jest pierwszą reprezentantką Belgii z wielkoszlemowym tytułem na koncie, doszła w Paryżu do półfinału, w którym wyeliminowała ją Clijsters.

Cztery gemy wywalczone przez Clijsters były najmniejszą zdobyczą w finale kobiet od 15 lat. - Nie byłam nawet blisko pokazania moje najlepszego tenisa, ale jestem szczęśliwa, że Justine wygrała - przyznała Clijsters, która w 2001 roku przegrała w finale French Open z Jennifer Capriati. - Mam nadzieję, że dostanę jeszcze jedną szansę i następnym razem poradzę sobie lepiej.

Na trybunach kortu centralnego im. Phillipe'a Chartiera zasiedli w sobotę rodzice Clijsters oraz jej narzeczony Lleyton Hewitt, który z tegorocznym French Open pożegnał się już w III rundzie.

Na kortach im. Rolanda Garrosa przedstawicielki tylko czterech krajów rozgrywały swój "wewnętrzny" finał: 12 razy w decydującym pojedynku spotykały się Amerykanki, trzykrotnie Australijki i po jednym razie Francuzki i Belgijki.

Henin była w sobotnim finale wyraźnie lepsza od swojej rodaczki. Pierwszego seta wygrała bez straty gema po zaledwie 29 minutach! Jej precyzyjne uderzenia z backhandu i udane zagrania przy siatce sprawiały ogromne problemy Clijsters, która praktycznie w I partii "nie była w meczu".

Drugą partię Kim zaczęła od wygrania swojego podania, ale już następny jej serwis został przełamany. Henin objęła prowadzenie 4-2, ale wówczas Clijsters, która podobnie jak rywalka popełnia 35 niewymuszonych błędów, "włączyła" swój forehand i po chwili było już 4-4. Był to jednak tylko moment przebłysku narzeczonej Hewitta, która dość łatwo oddała następne dwa gemy i cały mecz.

Dominację Henin w tym pojedynku najlepiej obrazuje ilość zaliczonych wygrywających piłek. Zwyciężczyni zagrała ich 26, a pokonana tylko 9.

Wynik finału singla kobiet

Justine Henin-Hardenne (Belgia, 4) - Kim Clijsters (Belgia, 2) 6-0, 6-4

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: mecz | justine henin | french open | pierwszy raz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje