French Open: Finał belgijski

Barwy belgijskie będą całkowicie dominować podczas sobotniego finału singla kobiet w turnieju French Open (pula nagród 13,044 mln euro), który rozgrywany jest na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu.

Rozstawiona z numerem 2 Kim Clijsters w pierwszym półfinale pokonała Nadieżdę Pietrową 7-5, 6-1, a Justine Henin (4) wyeliminowała obrończynię tytułu Serenę Williams 6-2, 4-6, 7-5.

Reklama

Clijsters, która w niedzielę będzie obchodzić 20. urodziny, ma już na koncie występ w paryskim finale. W 2001 roku przegrała w decydującym secie meczu z Amerykanką Jennifer Capriati 10:12. Mecz Belgijki z Rosjanką Pietrową był zacięty tylko w pierwszej partii i trwał godzinę i dziesięć minut. Chociaż Rosjanka dobrze rozpoczęła spotkanie, przełamując podanie rywalki w pierwszym secie, nie wykorzystała prowadzenia 5-4 i 30:0, oddając cztery kolejne gemy rywalce. - Miałam troszkę problemów z moim forehandem i z rytmem gry - przyznała po meczu Clijsters. - Kiedy po raz pierwszy udało mi się ją przełamać, poczułam, że mogę wygrać.

Zdecydowanie bardziej dramatyczny przbieg miał drugi półfinał. Rozstawiona z numerem 1 Williams nie wytrzymała ogromnej presji i niemal wrogości francusko-belgijskiej publiczności, ulegając świetnie i konsekwentnie grającej Henin-Hardenne, która 1 czerwca skończyła 21 lat. Pojedynek na korcie centralnym im. Philippe'a Chartiera trwał dwie godziny i 20 minut.

Matka i jednocześnie trener Sereny Oracene Price skrytykowała kibiców, którzy nagradzali burzliwymi oklaskami nawet serwisowe błędy Amerykanki. - To był brak klasy i totalna ignorancja - stwierdziła. - Albo po prostu oni nie znają się na tenisie i jego etykiecie.

Porażka Sereny, która miała w Paryżu szansę na wygranie piątego z rzędu turnieju wielkoszlemowego, jest tym bardziej zaskakująca jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Amerykanka w poprzednich pięciu pojedynkach w tegorocznym French Open przegrała tylko 19 gemów i nie straciła żadnego seta.

W poniedziałek Belgijka przesunie się na trzecie miejsce w rankingu WTA, wyprzedzając starszą sióstr Williams, Venus.

Henin przerwała także serię 33 wygranych meczów Amerykanki w turniejach Wielkiego Szlema, która rozpoczęła się rok temu właśnie w Paryżu. - Ona miała swoje możliwości już tyle razy - powiedziała o swojej półfinałowej rywalce Henin. - Może to czas, by dać szansę komuś innemu.

Mecz rozpoczął się od prowadzenia Belgijki 3:0, bowiem Williams po raz pierwszy wygrała swoje podanie dopiero w piątym gemie. W czwartym przełamała serwis rywalki, która jednak rozstrzygnęła tę partię na swoja korzyść 6-2.

W drugiej partii Williams dwukrotnie wygrywała przy serwisie Belgijki i raz oddała swoje podanie, ale to wystarczyło do wygrania go 6-4 i wyrównania stanu meczu.

W trzecim secie obydwu tenisistkom problem sprawiało zdobywanie punktów przy własnym serwisie i seriami przełamywały się nawzajem. W 12. gemie Belgijka prowadziła 40:0 i od tego momentu straciła tylko jeden punkt, wyrzucając prosta piłkę z bekhendu na aut.

- Jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd, bo bardzo ciężko pracowałam na ten sukces - powiedziała po meczu Henin-Herdenne, półfinalistka Roland Garros z 2001 roku. - Najważniejsze, że nie spanikowałam pod koniec trzeciego seta, gdy nie mogłam zapanować nad swoim serwisem. To było straszne, ale na szczęście ona także była zdenerwowana i popełniała równie dużo głupich błędów co ja.

Williams rozpłakała się na konferencji prasowej, opowiadając o zachowaniu kibiców. - To trochę trudne, musiałam walczyć - tłumaczyła najlepsza w tym momencie tenisistka świata. - To kolejna walka, którą muszę nauczyć się wygrywać. Po prostu powinnam się wciąż uśmiechać.

Wyniki meczów 1/2 finału

Kim Clijsters (Belgia, 2) - Nadieżda Pietrowa (Rosja) 7-5, 6-1

Justine Henin-Hardenne (Belgia, 4) - Serena Williams (USA, 1) 6-2, 4-6, 7-5

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: finał | williams | french open

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje