Federer znowu przeszedł do historii

Roger Federer po raz kolejny udowodnił swoją klasę. W niedzielę pokonał w finale gry pojedynczej Australian Open Fernanda Gonzaleza.

Szwajcar na kortach Melbourne Park po raz kolejny przeszedł do historii. Rozstawiony z numerem jeden tenisista wygrywając po raz trzeci Australian Open, a po raz 10. turniej Wielkiego Szlema, został czwartym zawodnikiem, który w drodze po triumf nie przegrał seta. Pokonał Chilijczyka 7-6 (7-2), 6-4, 6-4.

Reklama

Jest także pierwszym graczem w erze open, który dwa razy wygrywał trzy kolejne turnieje wielkoszlemowe (Wimbledon, US Open i Australian Open). Federer zwyciężył w sześciu z siedmiu ostatnich tego typu turniejów (poległ tylko w ubiegłym roku na kortach im. Rolanda Garrosa). W niedzielę przedłużył także do 36 serię wygranych pojedynków z rzędu, co jest jego najlepszym wynikiem w karierze.

- To naprawdę fantastyczny koniec wspaniałych dwóch tygodni. Nie mogłem chyba lepiej rozpocząć sezonu, w dodatku w towarzystwie tylu wielkich mistrzów oraz najbliższych mi osób. Cieszę się, że właśnie przed wami wszystkimi znów mogę trzymać w rękach ten puchar - powiedział Federer, który od 156 tygodni prowadzi w rankingu ATP. Awansował za to na piąte miejsce na liście wszech czasów zwycięzców turniejów Wielkiego Szlema, które zajmuje ex aequo z Billem Tildenem. Na jej czele znajduje się Pete Sampras - 14, który wyprzedza Roya Emersona - 12 oraz Bjoerna Borga i Roda Lavera - po 11.

W tym roku po raz pierwszy na trybunach Melbourne Park tenisistę z Bazylei dopingowali jego rodzice, rzadko opuszczający Szwajcarię, oraz mieszkająca obecnie w USA siostra.

Gonzalez, dla którego był to pierwszy finał tak prestiżowej imprezy, w pierwszym secie postawił obrońcy tytułu twarde warunki. W dziewiątym gemie jako pierwszy przełamał rywala. W następnym Chilijczyk serwował i nawet prowadził 40:15. Nie wykorzystał jednak dwóch piłek setowych i na dodatek przegrał swoje podanie. Szwajcar pewnie wygrał 11. gem serwisowy, a w kolejnym miał szanse zakończyć tę partię. Gonzalez obronił cztery setbole doprowadzając do tie-breaka. W nim Federer nie pozostawił rywalowi złudzeń, wygrywając go do dwóch.

Kolejne dwa sety miały identyczny przebieg. Panowie wygrywali swoje podania do siódmego gema. Wtedy Szwajcar przełamywał Chilijczyka wychodząc na prowadzenie, którego nie oddał do końca. I po dwóch godzinach 20 minutach mógł cieszyć się ze swojego triumfu. Najdłużej trwał pierwszy set, 65 minut, o dwie więcej niż sobotni finał kobiet.

W całym meczu Federer wygrał 45 piłek, przy 31 przeciwnika, popełnił 19 niewymuszonych błędów, o dziewięć mniej od rywala. Odnotował także pięć asów (Gonzalez - sześć) i jeden podwójny błąd serwisowy (Chilijczyk - trzy). Poza tym

Dla obu tenisistów było to 10. wspólne spotkanie. Wszystkie zakończyły się zwycięstwem najlepszego obecnie zawodnika na świecie.

Federer zdobył 200 punktów do rankingu ATP "Champions Race", 1000 pkt do "Entry System" oraz 1,281 miliona dolarów australijskich. Natomiast Gonzalez odpowiednio 100 i 700 pkt oraz 640,5 tys. dol.

Finał gry pojedynczej mężczyzn:

Roger Federer (Szwajcaria, 1.) - Fernando Gonzalez (Chile, 10.) 7-6 (7-2), 6-4, 6-4

Dowiedz się więcej na temat: Guerreiro Roger | Melbourne | finał | park | roger federer | australian open | Federer

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje