Federer przeszedł do historii!

Nie było niespodzianki na londyńskiej trawie. Lider obu rankingów tenisistów Roger Federer po raz trzeci z rzędu został mistrzem Wimbledonu!

W niedzielnym finale gry pojedynczej mężczyzn Szwajcar, rozstawiony z numerem jeden, pokonał Amerykanina Andy'ego Roddicka (2.) 6-2, 7-6 (7-2), 6-4.

Reklama

Tym samym Federer przeszedł do historii. Dołączył do takich sław jak Brytyjczyk Fred Perry, Szwed Bjoern Borg i Amerykanin Pete Sampras, którzy trzy razy albo więcej wygrywali Wimbledon.

- To wyjątkowy dzień i ogromny honor dla mnie. W tym roku dwa razy przegrywałem w wielkoszlemowych półfinałach i cieszę się, że tu tak się nie stało - powiedział po meczu Federer, który jest dopiero trzecim tenisistą w ciągu ostatnich 69 lat jakiemu udało się trzykrotnie z rzędu triumfować w Londynie.

- Dziwnie się czuję, kiedy jestem wymieniany wśród takich nazwisk jak Sampras czy Borg, bo to dla mnie niedoścignione wzory. Ale może uda mi się powtórzyć tutaj ich wyniki. Na pewno będę się starał zrobić kolejny krok w tym kierunku już za rok - dodał Szwajcar.

W niedzielę, w meczu przerwanym na około 30 minut przez opady deszczu Federer pokonał Roddicka. Było to dziesiąte spotkanie tych tenisistów i dziewiąte zwycięstwo Szwajcara, który jedyną porażkę odnotował w sierpniu 2003 roku na twardych kortach w Masters Series w Montrealu.

W pierwszej partii finału Szwajcar przełamał po raz pierwszy podanie rywala w szóstym gemie, obejmując prowadzenie 4-2, a ponownie udało mu się to w ósmym gemie, w którym wykorzystał już pierwszą piłkę setową.

W drugim secie obaj tenisiści po razie przełamali podanie rywala i konieczny był tie-break, w którym Szwajcar objął najpierw prowadzenie 3-0, a następnie od 3-2 zdobył kolejne cztery punkty.

W ostatnim secie do zwycięstwa Federerowi wystarczyło jedno przełamanie, w siódmym gemie, po którym prowadził 4-3. Tę przewagę utrzymał do końca, wykorzystując pierwszego meczbola. Za zwycięstwo otrzymał czek na 630 tysięcy funtów, a jego rywal zarobił połowę tej kwoty.

Szwajcar przedłużył serię wygranych meczów na trawiastej nawierzchni do 36 spotkań. 21 z tych zwycięstw odniósł na kortach The All England Lawn Tennis and Croquet Club. Zanim przyjechał do Londynu, triumfował także w turnieju ATP w Halle, podobnie jak w ostatnich dwóch sezonach.

Ostatni mecz na trawie przegrał w czerwcu 2002 roku, ulegając w pierwszej rundzie Wimbledonu Chorwatowi Mario Ancicowi.

Wimbledon jest już ósmym turniejowym zwycięstwem Federera w tym sezonie, a 30. w karierze. Bilans jego tegorocznych występów to 58 wygranych meczów i trzy porażki. Przed rokiem wygrał trzy z czterech turniejów Wielkiego Szlema (także Australian Open i US Open).

- Jak sobie poradzić z tym człowiekiem? Cóż, nie mam pojęcia. Dzisiaj robiłem praktycznie wszystko co tylko mogłem, ale na niewiele to się zdało. On jest po prostu najlepszy. O gra z każdym rokiem coraz lepiej, szczególnie tutaj - powiedział Roddick, który od 2003 roku wygrał 32 mecze na kortach trawiastych.

Poniósł tylko trzy porażki, wszystkie z Federerem i w Wimbledonie: dwa lata temu w półfinale, a przed rokiem w finale.

Przed trzema tygodniami Roddick po raz trzeci z rzędu triumfował w turnieju ATP na tej nawierzchni w londyńskim Queen's Clubie. W niedzielę odnotował trzeci w karierze występ w wielkoszlemowym finale, a w dorobku ma jeden triumf w tym elitarnym cyklu, jaki odniósł we wrześniu 2003 roku w nowojorskim US Open.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Federer

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje