Domachowska na plus

Na II rundzie Australian Open zakończył się debiut Marty Domachowskiej w turnieju głównym imprezy wielkoszlemowej. Wynik należy więc uznać za pozytywny i nie słuchać malkontentów.

Nasza najlepsza tenisistka powoli pnie się w hierarchii zawodowego tenisa i tylko zupełnie nie znający realiów tego sportu mogą być rozczarowani występem 19-latki na kortach w Melbourne Park. Nie znaczy to jednak, że nie mogło być lepiej...

Reklama

Nie wolno zapominać, że Domachowska jest pierwszą Polką, która wystąpiła w turnieju głównym Australian Open od 2001 roku, kiedy to w Melbourne po raz ostatni grała Magdalena Grzybowska. Jest także pierwszą naszą reprezentantką od 1998 roku, która przebrnęła I rundę australijskiej imprezy. Sześć lat temu Grzybowska dotarła na Antypodach do III rundy.

W I rundzie rywalką Domachowskiej była reprezentantka Chińskiej Republiki Ludowej Tiang Li, która w ubiegłym roku zdobyła w deblu olimpijskie złoto. Chinki są zawsze niebezpiecznymi rywalkami, szczególnie na twardych kortach, ale Marta poradziła sobie ze sklasyfikowaną niżej rywalką (171. WTA) w ciągu 66 minut, wygrywając 6-1, 3-6, 6-0.

Następną przeciwniczką była rozstawioną z "15" Włoszka Silvia Fariną-Elia (19. WTA), która w I rundzie wyeliminowała Niemkę Julię Schruff (6-3, 6-4). Było to drugie spotkanie obu zawodniczek - w 2004 roku w II rundzie J&S Cup w Warszawie Polka uległa po zaciętej walce 4-6, 6-4, 4-6.

Tym razem było nieco gorzej. Zawodniczka warszawskiej Mery przegrała po 88 minutach walki 3-6, 6-7 (5-7) ale... - Ten mecz Marcie po prostu nie wyszedł - powiedziała INTERIA.PL Magdalena Domachowska, starsza siostra i jednocześnie menedżer tenisistki. - W drugim secie przegrywała już 0-5, ale gdyby udało jej się go wygrać, to nie wiadomo jak ten mecz potoczyłby się dalej.

Warto dodać, że dla doświadczonej Włoszki występ w Australian Open 2005 był 50. (!) w karierze w turniejach wielkoszlemowych.

W obu meczach na obiektach w Melbourne nasza rodaczka rozegrała 5 setów i 44 gemy, wygrywając 28 z nich. Martwić może na pewno duża ilość niewymuszonych błędów (66), ale to z pewnością można na razie złożyć na karb braku doświadczenia. Na razie...

- Ogólnie jesteśmy zadowoleni. Marta ma troszkę niedosyt, ale uważa, że "pierwsze koty za płoty" - wyjaśniła Magdalena Domachowska. - Za kilka miesięcy będzie następny turniej wielkoszlemowy i powinno być lepiej. Ona musi się oswoić z tą atmosferą.

Do maja, kiedy najlepsi tenisiści tego świata pojawią się na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu, czeka nas jeszcze sporo emocji z udziałem 69. w rankingu Sony Ericsson WTA Tour Polki. - Marta pozostanie w Australii jeszcze przez najbliższe pięć dni, a potem jedzie do Tajlandii, gdzie w Pattayi zostanie rozegrany kolejny turniej - powiedziała Magda Domachowska. - Później prawdopodobnie zagra w Indiach w Hyderabad, a do Polski nie wróci chyba wcześniej niż pod koniec lutego.

Witek Cebulewski

Dowiedz się więcej na temat: impreza | Melbourne | WTA | australian open | plus | domachowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje