Davenport dołączyła do Venus

Lindsay Davenport awansowała w piątek do finału gry pojedynczej kobiet wielkoszlemowego turnieju rozgrywanego na trawiastych kortach Wimbledonu.

Rozstawiona z numerem jeden Amerykanka potrzebowała do tego zaledwie dwóch gemów. To wynik tego, że w czwartek przy stanie 6-7 (5-7), 7-6 (7-4), 5-3 dla Davenport mecz z Amelie Mauresmo został przerwany z powodu deszczu.

Reklama

W piątek Francuzka wygrała swoje podanie, ale potem serwis należał do Amerykanki i to wykorzystała. Jej przeciwniczką w sobotnim finale będzie inna reprezentantka Stanów Zjednoczonych Venus Williams (14.).

- W ciągu ostatnich 24 godzin było trochę niepokoju i nerwów, ale spałam dobrze. Przełożenie spotkania z powodu deszczu działało na moją niekorzyść, jednak kiedy potrzebowałam nadszedł dobry gem serwisowy - powiedziała po zakończeniu pojedynku Davenport.

Dla Amerykanki sobotni finał będzie pierwszym wielkoszlemowym od 2000 roku, kiedy w US Open przegrała z... Venus Williams.

W pierwszym secie spotkania Davenport - Mauresmo Francuzka łatwo objęła prowadzenie 5-2, po czym oddała rywalce kolejne cztery gemy. Przy stanie 5-6 udało jej się przełamać jednak podanie Amerykanki i doprowadziła do tie-breaka.

W decydującej o losach tej partii rozgrywce ponownie Francuzka wyszła na prowadzenie, tym razem 4-1, po czym przegrała cztery punkty z rzędu, by później od stanu 4-5 wygrać trzy kolejne wymiany.

W drugim secie obydwie tenisistki miały coraz większe problemy ze zdobywaniem punktów przy swoich serwisach i solidarnie przegrywały swoje gemy, by po chwili odrobić stratę. Ta zasada obowiązywała do stanu 4-4, kiedy Davenport - po dłuższej przerwie - jako pierwsza utrzymała swoje podanie.

Dalej obydwie utrzymywały swoje podanie i doszło do drugiego tie- breaka. Tym razem Amerykanka objęła prowadzenie 4-2 i 6-3, po czym zakończyła partię wykorzystując drugiego setbola.

Decydujący set przebiegał zgodnie z regułą własnego podania do stanu 3-3, kiedy doszło do przełamania na korzyść Amerykanki, która wygrała także swojego gema i objęła prowadzenie 5-3.

W dziewiątym gemie Mauresmo wygrała pierwszą piłkę przy swoim serwisie i w tym momencie spadł deszcz, a organizatorzy podjęli decyzję o przeniesieniu meczu na dzień następny.

- To był wspaniały mecz i obydwie grałyśmy bardzo dobrze. Trochę jestem rozczarowana porażką, ale nie mogę narzekać na wynik jaki tu osiągnęłam. Grałam bardzo dobrze, ale nie wystarczająco dobrze, żeby pokonać Lindsay i tyle - powiedziała po meczu Mauresmo, której jeszcze nigdy nie udało się triumfować w Wielkim Szlemie.

Najbliżej tego była w styczniu 1999 roku, kiedy przegrała w finale Australian Open ze Szwajcarką Martiną Hingis.

Zanim w czwartek wieczorem się rozpadało awans do finału wywalczyła dwukrotna zwyciężczyni Wimbledonu z lat 2001-02, Venus Williams (nr 14.), która wyeliminowała 7-6 (7-2), 6-1 Rosjankę Marię Szarapową (2.), broniącą tytułu.

INTERIA.PL/AFP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: williams | francuzka | Amerykanie | Mauresmo | venus

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje