Chela pluł, ale nie w Hewitta

Ulubieniec gospodarzy Lleyton Hewitt awansował do czwartej rundy wielkoszlemowego Australian Open, ale podczas jego pojedynku z Juanem Ignaciem Chelą nastąpił mały zgrzyt.

W czwartym secie, kiedy obaj tenisiści zmieniali strony Argentyńczyk, splunął w kierunku Australijczyka. - Nie splunąłem w kierunku Lleytona - tłumaczył po meczu Chela. - Lleyton tak myślał, ale po spotkaniu przeprosiłem go za swoje zachowanie - dodał.

Reklama

Argentyńczyk stwierdził równocześnie, że wtedy był trochę zdenerwowany tym, jak zachowywał się Hewitt, który przy zdobywaniu punktów prezentował swój zwyczajowy okrzyk "Come on". - Zrobiłem jeden błąd, a Lleyton zachował się jak to ma w swoim zwyczaju. Zdenerwowałem się. bo mecz był bardzo napięty - stwierdził Chela.

Hewitt przyjął przeprosiny Argentyńczyka. - On splunął w moim kierunku, ale po meczu mnie przeprosił i przyjąłem te przeprosiny - powiedział Australijczyk. - To smutne, że takie rzeczy się zdarzają, ale kiedy Juan mnie przepraszał powiedziałem mu "Chłopie, zapomnij o tym" - dodał Hewitt.

Dowiedz się więcej na temat: Lleyton Hewitt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje