Australian Open: Maria, Serena, Marat i Roger w półfinałach

We wtorek poznaliśmy pierwszych półfinalistów wielkoszlemowego turnieju Australian Open (pula nagród 14,5 mln dolarów) rozgrywanego na twardych kortach w Melbourne.

Wśród pań awans do tej fazy uzyskały Rosjanka Maria Szarapowa i Amerykanka Serena Williams, a wśród panów Rosjanin Marat Safin i Szwajcar Roger Federer.

Reklama

Spotkanie Federera z Agassim kończyło wtorkowy dzień na kortach Melbourne Park. Widzowie zgromadzeni na Rod Laver Arena, którzy spodziewali się wielkiego widowiska, mogą czuć się trochę zawiedzeni. Szwajcar, rozstawiony z numerem jeden, pokazał, że w tegorocznym turnieju będzie go trudno pokonać.

Federer wygrał z Agassim w trzech setach. Szwajcarowi wystarczyło, że w każdym z nich tylko raz przełamał podanie rywala. W pierwszej odsłonie było to w szóstym gemie. W następnym Amerykanin miał szansę na odrobienie straty, prowadził nawet 30:0, ale w trudnym momencie w sukurs Federerowi przychodził serwis. 11 asów Szwajcara w tym secie, przy zerowym dorobku Agassiego, mówi wszystko.

W drugiej i trzeciej partii Federer przełamywał rywala już w pierwszym gemie. I potem spotkanie toczyło się ustalonym torem. Każdy z tenisistów wygrywał swoje podanie, a to wystarczyło Szwajcarowi do odniesienia zwycięstwa.

- Rozegrałem dziś fantastyczny mecz, w którym nie straciłem seta. Nie spodziewałem się, że uda mi się tak pewnie ograć Andre - powiedział Federer. - Duży wpływ miał na to początek meczu, w którym niemal nie popełniałem błędów. Ani razu też nie dałem mu możliwości na przełamanie swojego serwisu, a to jest najważniejsze, gdy się gra przeciwko mistrzowi returnu.

Pochodzący z Bazylei tenisista wygrał ostatnie 26 meczów, w tym 24 z rywalami z czołowej dziesiątki rankingu ATP "Entry System"

- To frustrujące, bo dzisiaj po prostu mnie zdeklasował. Był zbyt mocny i tyle. Miałem nadzieję, że dzisiejszy mecz będzie należał do tych, które długo będę pamiętał, a teraz chcę o nim jak najszybciej zapomnieć. Marat może mieć do mnie pretensje, że dzisiaj nie zmęczyłem zbytnio jego kolejnego rywala - powiedział 34-letni Agassi, który ma w dorobku cztery zwycięstwa w Australian Open (1995, 2000-01 i 2003).

- Mam zamiar tu wrócić, ale nie mogę nic obiecać, bo rok to bardzo dużo czasu. Znacie mnie i wiecie, że nie lubię obiecywać niczego na wyrost. Postaram się, ale to będzie zależało od wielu czynników - dodał Amerykanin, który w 57 startach w Wielkim Szlemie po raz 35. osiągnął ćwierćfinał.

Kolejnym rywalem Federera będzie Rosjanin Marat Safin (nr 4.), z którym Szwajcar wygrał w ubiegłorocznym finale. We wtorek Safin pokonał 6-2, 6-4, 6-2 Słowaka Dominika Hrbatego (20.).

Mecz ten rozgrywano na Rod Laver Arena przy zamkniętym dachu. Decyzję o tym podjęli organizatorzy, gdy okazało się, że temperatura powietrza przekroczyła 35 stopni Celsjusza.

Podzieliła ona jednak tenisistów: silny kondycyjnie Hrbaty chciał grać w upale, natomiast z zasłonięcia dachu cieszył się Safin, który pod koniec ubiegłego sezonu doskonale spisywał się w halowych turniejach.

- Wiem, że Dominik wolał grać na otwartym powietrzu i nie był zadowolony z decyzji dyrektora turnieju. To chyba dałoby mu niewielką przewagę nade mną, ale ja nie miałem najmniejszych wątpliwości, że przy takiej pogodzie wolę grać pod dachem - powiedział Safin. - Tak to prawda, że w tym tygodniu kilkakrotnie razem trenowaliśmy. Dominik jest doskonałym sparingpartnerem, bo bardzo regularnie gra z głębi kortu. Poza tym gra bardzo szybkie piłki i biega niemal do każdego zagrania.

Rozstawiona z numerem siódmym młodsza z sióstr Williams potrzebowała tylko godziny i 11 minut, aby rozprawić się z turniejową "dwójką" Amelie Mauresmo. Amerykance nie przeszkadzał nawet potworny upał, który we wtorek dokuczał tenisistkom (temperatura przekraczała nawet 35 stopni Celsjusza). - Czuję się wspaniale - powiedziała po meczu Serena, która w takich warunkach trenuje czasami na Florydzie. - Czy kiedykolwiek grałam przy tak wysokiej temperaturze? Nie wiem. Może, ale na pewno we wtorek było strasznie gorąco - dodał Amerykanka.

- Dla mnie nie ma znaczenia, że dach nie był zasunięty. Gdyby był prawdopodobnie byłoby trochę chłodniej, ale i tak było dobrze - stwierdziła Serena.

Amerykanka w spotkaniu z Mauresmo straciła tylko cztery gemy. Francuzka po spotkaniu tłumaczyła, że bardziej niż Williams obawiała się poważnej kontuzji mięśnia przywodziciela, z którym miała kłopoty. - W tenisie możesz podjąć walkę, kiedy jesteś zdrowa na 100 procent. Kiedy jednak możesz grać tylko na 50 procent, to wtedy gra staje się o wiele trudniejsza. Co mogłam zrobić? - mówiła Mauresmo.

- To było strasznie frustrujące. Cały czas się boisz, że uraz ci się pogorszy. Miałam co prawda nadzieję, że w trakcie meczu będzie lepiej, ale tak się nie stało - dodała.

Williams po raz pierwszy przełamała rywalkę w trzecim gemie. W następnym Francuzka miała szansę na odebranie sobie straty, jednak Serena obroniła dwa break pointy. Amerykanka ponownie przełamała Mauresmo w piątym gemie i ostatecznie wygrała pierwszego seta do dwóch.

Kolejny również zaczęła z wysokiego "C". Od razu przełamała Francuzkę, a w kolejnym gemie znowu obroniła trzy break pointy! Kolejne przełamanie podania rywalki (na 4-1) praktycznie zapewniło młodszej z sióstr Williams zwycięstwo w tym meczu. - Rozegrałam bardzo solidne spotkanie. Przeważnie popełniam 40 niewymuszonych błędów w meczu, we wtorek było ich zdecydowanie mniej - stwierdziła Serena.

Jej półfinałową przeciwniczką będzie rozstawiona z numerem czwartym Maria Szarapowa. Rosjanka pokonała w ćwierćfinale swoją rodaczkę Swietłanę Kuzniecową. Piękna Maria miała jednak znacznie trudniejszą przeprawę niż Serena. Obie Rosjanki spędziły na korcie 2 godziny i 17 minut, a w drugim secie pojedynek przerwano nawet z na 10 minut z powodu gorąca (mecz rozpoczął się o 11.00 miejscowego czasu) - Potrzebuję teraz wózka - mówiła po meczu wyczerpana Szarapowa - Powtarzałam sobie cały czas, że muszę wytrzymać. Przypominałam sobie, jak ciężko przygotowywałam się do tego turnieju i starałam się walczyć - powiedziała Maria.

Kuzniecowa także przyznała, że temperatura była bardzo wysoka, ale to nie pogodę winiła za swoją porażkę. - W pierwszym secie zagrałam bardzo dobrze - powiedziała Swietłana, która wygrała go 6-4. - Potem coś się stało i po prostu stanęłam, tzn. przestałam grać. Moje ciało było na korcie, ale mój umysł już nie - dodała.

Szarapowa nie miała większych problemów z rozstrzygnięciem drugiego i trzeciego seta na swoją korzyść. Straciła w nich tylko cztery gemy. - Nie zasłużyłam na zwycięstwo, bo nie walczyłam. Jeśli chcę zostać numerem jeden w rankingu, wygrywać turnieje Wielkiego Szlema, to muszę się całkowicie zmienić - stwierdziła Kuzniecowa.

Ćwierćfinały:

kobiety

Maria Szarapowa (Rosja, 4.) - Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 5.) 4-6, 6-2, 6-2

Serena Williams (USA, 7.) - Amelie Mauresmo (Francja, 2.) 6-2, 6-2

mężczyźni

Roger Federer (Szwajcaria, 1.) - Andre Agassi (USA, 8.) 6-3, 6-4, 6-4

Marat Safin (Rosja, 4.) - Dominik Hrbaty (Słowacja, 20.) 6-2, 6-4, 6-2

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama