Najlepszy obecnie polski tenisista Łukasz Kubot przegrał 6:7 (6-8), 6:4, 4:6 z Chorwatem Ivanem Ljubiciciem w 1/8 finału turnieju ATP Tour na twardych kortach olimpijskiego kompleksu w Pekinie (z pulą nagród 2,1 mln dol.).

Zdjęcie

Łukasz Kubot. /AFP
Łukasz Kubot.
/AFP
W czwartym gemie meczu Kubot, sklasyfikowany na 143. miejscu w rankingu ATP World Tour, nieoczekiwanie stracił swój serwis (na 1:3), co pozwoliło 45. na świecie Ljubicicowi odskoczyć na 4:1. Później jednak Polakowi udało się wyrównać, a także doprowadził do tie-breaka.

Dobrze 27-letni Kubot rozpoczął też tie-break, ale od stanu 4:1 stracił cztery kolejne punkty, zanim wyszedł na 6:5. Nie wykorzystał setbola, a chwilę później popełnił niewymuszony błąd przy piłce setowej rywala i przegrał trwającą 69 minut partię.

W drugim secie polski tenisista przegrał swój serwis na 2:3, ale od stanu 2:4 nie stracił już gema i wyrównał stan meczu po godzinie i 49 minutach, wykorzystując drugiego setbola przy podaniu rywala. Był to trzeci "break" zdobyty przez niego w tym pojedynku.

Reklama

Decydująca partia była również bardzo wyrównana, a obaj tenisiści konsekwentnie utrzymywali swoje gemy serwisowe do stanu 4:4, przy czym Ljubicić nie wykorzystał dwóch "break pointów".

Udało mu się jednak przełamać serwis Kubota przy trzeciej okazji na 5:4 i chwilę później rozstrzygnął losy zwycięstwa przy własnym podaniu, wykorzystując pierwszego z dwóch meczboli, po dwóch godzinach i 35 minutach.

Ljubicić odnotował 14 asów i dwa podwójne błędy serwisowe, a Polak odpowiednio osiem i cztery, a także miał wysoki procent skuteczności pierwszego podania - na poziomie 83 procent. Obaj trzykrotnie przegrywali swoje gemy.

Do turnieju głównego Kubot przebił się przez eliminacje, a następnie sprawił największą niespodziankę eliminując 6:2, 6:4 byłego lidera rankingu ATP Amerykanina Andy'ego Roddicka, rozstawionego z numerem trzecim.

- To było bardzo ważne zwycięstwo, które przybliża go do jego upragnionego celu, czyli pierwszej setki ATP. Jeszcze wyżej w rankingu byłby, gdyby dziś ograł Ljubicicia, ale nie udało się. Szkoda, choć uważam, że tej formie Łukasz jest w stanie zrealizować swoje marzenie, być może jeszcze w tym roku - powiedział kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Davisa Radosław Szymanik, przebywający w Pekinie.

- Pierwsza setka to wciąż dla polskich tenisistów magiczna granica i dobrze byłoby, żeby udało się ją komuś wreszcie przekroczyć, bo wtedy być może inni zawodnicy uwierzyliby, że oni też mogą. Obecność w czołówce światowej daje prawo gry w głównych turniejach w Wielkim Szlemie bez eliminacji, no i furtka do startów w większości imprez ATP Tour bez eliminacji - dodał Szymanik.

Kubot w Pekinie startuje również w deblu, razem z Austriakiem Oliverem Marachem. Po pokonaniu 6:1, 6:1 Francuzów Michaela Llodry i Paula-Henriego Mathieu w pierwszym meczu, w czwartek czeka ich pojedynek o awans do półfinału, w którym zmierzą się z Czechem Lukasem Dlouhym i Niemcem Philippem Kohlschreiberem.

Jeśli wygrają, to w półfinale Polak ponowne będzie miał okazję zmierzyć się z Roddickiem, który osiągnął tę fazę w parze z Markiem Knowlesem z Bahamów.

Wynik spotkania drugiej rundy gry pojedynczej:

Ivan Ljubicić (Chorwacja) - Łukasz Kubot (Polska) 7:6 (8-6), 4:6, 6:4.

Artykuł pochodzi z kategorii: Tenis

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Kontuzja Wawrzyniaka mniej poważna niż sądzono

    Udział Jakuba Wawrzyniaka w Euro 2012 nie jest zagrożony. Wyniki badań rezonansem magnetycznym mięśnia dwugłowego potwierdziły, że jego włókna nie są naderwane, tylko naciągnięte. więcej