-
-
Środa, 2 lipca 2008 (20:16)
Agnieszka Radwańska
Jeszcze nie zdążyła zdać matury, a już przebiła się do światowej czołówki kobiecego tenisa. Agnieszka Radwańska - to symbol pracowitości, talentu, dobrze pojętego sportowego uporu i skromności zarazem.
Po zakończeniu kariery Radwański para się trenowaniem tenisa i w tym jest prawdziwym mistrzem. Obie jego córki - Agnieszka i o rok młodsza Urszula biją na głowę swoje nie tylko krajowe rówieśniczki, a i ze starszymi tenisistkami radzą sobie coraz lepiej.
Aga ledwie nauczyła się chodzić, jak tata zaciągnął ją na korty w Niemczech, gdzie pracował tata Radwański. Później, po powrocie do kraju "Isia" ćwiczyła na obiektach Nadwiślana, którego zresztą do dzisiaj reprezentuje.
Pierwszy poważniejszy turniej nasza bohaterka wygrała, mając ledwie 16 lat. W czerwcu 2005 r. pobiła konkurencję na turnieju ITF Ursynów Cup w Warszawie. W tym samym miesiącu usłyszał o niej tenisowy świat za sprawą pokonania w finale turnieju juniorskiego Wimbledonu Tamiry Paszek.
W 2006 r. Aga najpierw - w maju - błysnęła na najlepiej obsadzonym krajowym turnieju J&S Cup w Warszawie, gdzie odprawiła m.in. Anastazję Myskinę, a wyeliminowała ją dopiero turniejowa "trójka" Jelena Dementiewa. Warto dodać, że krakowianka była jeszcze wtedy w czwartej setce WTA!
W czerwcu Agnieszka przeszła jak burza przez juniorski turniej French Open. Na kortach Rolanda Garrosa nie straciła nawet seta! Wśród specjalistów nie brakowało wtedy krakań, że jej poprzedniczka - Magda Grzybowska (również z Krakowa) podbiła tenis juniorski, ale w dorosłym dotarła ledwie do trzeciej dziesiątki i to zagościła w niej na krótko.
Agnieszka i jej trener, a zarazem tata wiedzieli jednak co robią. Ledwie minęły dwa lata, a "Isia" dokonała rzeczy niebywałej - jako pierwsza Polka w historii weszła do czołowej dziesiątki rankingu WTA (historyczna data - 7 lipca 2008 r.), zostawiając za plecami takie sławy jak Lindsay Davenport, Danielę Hantuchovą, czy Patty Schnyder. Wszystko to zasługą morderczej pracy Agnieszki i jej taty. Niektórzy zarzucają Robertowi Piotrowi Radwańskiemu, że za bardzo eksploatuje "Isię". Zdarza się, że w ciągu tygodnia 19-latka rozgrywa nawet po pięć meczów! Przygotowania metodą startową przynoszą jednak nadspodziewany efekt. Aga z coraz większą regularnością wygrywa drugoplanowe turnieje, a także dochodzi coraz dalej w tych z serii Wielkiego Szlema.
Latem 2006 r. Agnieszka dotarła do półfinału turnieju w Luksemburgu, zdobywając po drodze "skalp" byłej liderki światowego tenisa - Venus Williams. Rok później wygrała turniej ITF we włoskiej Bielli. 5 sierpnia 2007 r. krakowianka wygrała swój pierwszy turniej WTA - Nordea Nordic Light Open w Sztokholmie. Na koniec 2007 r. Agnieszka dotarła do IV rundy USA Open.
Rok 2008 zaczął się dla "Isi" jak marzenie - osiągnęła ćwierćfinał Australian Open. Po drodze zrewanżowała się za wcześniejsze porażki Swietłanie Kuźniecowej, odprawiła też jej rodaczkę Nadię Pietrową. Za mocna dla Polki okazała się dopiero Słowaczka Daniela Hantuchova.
Po Australii Aga zanotowała w swej kolekcji następną zdobycz - wygraną w turnieju WTA - Pattaya Open w Tajlandii. Wygrała też zawody tej samej kategorii - Istambul Cup, by w maju w French Open dostać się do IV rundy. W czerwcu Agnieszka została zwyciężczynią czwartego w karierze turnieju WTA w angielskim Eastburn (z pulą nagród 600 tys. dolarów). Najważniejsze jednak, że po raz kolejny Aga awansowała do ćwierćfinału wielkoszlemowego turnieju i to tego najbardziej prestiżowego - na kortach Wimbledonu. Po wspaniałym pojedynku w IV rundzie Polka wyeliminowała Kuźniecową.
Najmocniejszą stroną sympatycznej Agnieszki jest psychika. Ona nie zniechęca się w żadnym momencie, choćby rywalka stosowała nie wiadomo jakie zabiegi. A. Radwańska prezentuje też nienaganną technikę, ma dobrą kondycję. Musi poprawić jednak serwis, zwłaszcza ten drugi, który jest zbyt słaby.
Zdobycze sportowe nie przeszkodziły Agnieszce w zdaniu matury. W maju 2007 r. w krakowskiej SMS zdała egzamin dojrzałości.
Agnieszka Radwańka
Urodziła się: 6 marca 1989 r. w Krakowie
Mierzy: 172 cm
Waży: 56 kg
Wygrane turnieje WTA: 4
Zdobycze finansowe: 1 mln dolarów (tylko w turniejach wielkoszlemowych 513 tys. dol)
Artykuł pochodzi z kategorii: Tenis
Zobacz również
-
Wisła Kraków zaczyna się wzmacniać przed nowym sezonem. Pierwszem zawodnikiem, którego pozyskała Biała Gwiazda, jest doskonale znany pod Wawelem Arkadiusz Głowacki. Obrońca związał się... więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
Udział Jakuba Wawrzyniaka w Euro 2012 nie jest... więcej
-
Najbardziej wartościowy koszykarz NBA LeBron James... więcej
-
Trener piłkarzy Juventusu Turyn Antonio Conte podpisał... więcej
-
Koszykarze PGE Turowa Zgorzelec pokonali Zastal Zielona... więcej
-
Rozstawiona z numerem drugim Włoszka Francesca Schiavone... więcej
-
Młodzieżowy mistrz Europy Paweł Fajdek (Agros... więcej
-
-
Dziś w Interia.pl
-
Kobieta2
-
Kobieta2
-
Kobieta2
-
Kobieta2
-
Motoryzacja
-
Sport
-
Sport
-
Sport
-
Euro 2012
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
-
Narzędzia







Wasze komentarze (10)
Dodaj komentarzwidzę że nic do krzyśka nie dociera!
~tenisista -
Zgłoś do usunięcia Link
jak mam wam jeszcze tłumaczyć?! NAJLEPSZY TENISISTA jest SOLISTĄ. gra własny koncert! i go nie interesuje w ogóle przeciwnik! prawdziwi mistrzowie grają tylko ze sobą! nie obchodzą ich przeciwnicy na korcie! czy wy tego na prawdę nie widzicie!? najlepsi, Sampras, Agassi, Federer, Nadal, Gasquet, praktycznie cały tenis męski! najlepsze tenisistki, jak Davenport, Graf, Sharapova, Williams, Ivanovic, grają same ze sobą! grają swoją grę, a przeciwnik jest tylko od tego żeby posyłać im piłki do zabicia! idzie niczym ten czołg, i taran do przodu, i nie interesują go takie gierki! praktycznie w tenisie męskim nie ma odpowiedników Agnieszki Radwańskiej, bo na tym poziomie rozgrywek takie cechy jak jej, nie mają większego znaczenia! tam gra i wygrywa się własnym tenisem, narzucaniem swojego stylu gry, i tenisem wygrywającym, bo jak się ustawisz za podwójną gardą i czekasz aż przeciwnik zepsuje, to przegrasz z każdym, nawet na ziemnej nawierzchni! największych odznacza nazwałbym to AGOCENTRYZM, nie liczenie się z przeciwnikiem. największy wychodzi na kort i gra sobie mecz dla siebie, pod swoje dyktando, jak ma gorszy dzień, czy mu jakiś zawodnik za bardzo psuje szyki niczym taka mucha brzęcząca koło nosa to najwyżej się zniecierpliwia, pakuje manatki, kończy szybko mecz i idzie do domu, zdenerwowany że na takim poziomie musi się męczyć z takim "podgryzaniem"! nie wiem czy ktoś chce mi udowodnić że jakiś tenisista gra tak jak Agnieszka Radwańska, i osiąga wyniki w jej stylu? nie ma takiego, bo tam gdzie są najwięksi, i dochodzi do głosu własny charakter, nie ma miejsca na taką grę jaką prezentuje nasza tenisistka! może wyartykułuję Wam więc na czym polega "klasa" Agnieszki Radwańskiej. bo też widziałem jej z 10 meczów, a na pewno w całości ponad 5, i rozumiem jej sukcesy. czy ktoś chce to oceniać tak, czy inaczej to wasza sprawa. OBIEKTYWNIE najlepszymi tenisistami są ci, którzy narzucają swój charakter gry innym. tak jak najlepszymi ludźmi, są ci którzy mają najciekawszą osobowość. i też ją narzucają innym. trochę różnica między Agnieszką Radwańską, a resztą, jest różnicą którą bym analogicznie i umownie, tak metaforycznie :), porównał do różnicy między statystycznym mężczyzną i statystyczną kobietą :), w relacjach męsko-damskich. miliony kobiet powiedzą wam że są takie, i owakie. prawda jest taka, że statystyczne kobiety są jak guma :), potrafią być różne, i nie mają swojego stałego charakteru, za to zadziwiają przy bliższych relacjach dostosowaniem do charakteru mężczyzny, i odpowiadaniem na jego "EGO" :). słowem idealnie się dostosowują. Agnieszka Radwańska, nie ma swojego charakteru gry. wyjdzie na kort niczym ta sierotka Marysia, ona nie kończy piłek, nie narzuca swojej gry. nie ma tenisa wygrywającego. być może jest to związane z jej warunkami, tak się nauczyła, nie wiem. jest jedną z nielicznych tenisistek za to, które grają z przeciwniczką. nie umieją narzucić swojej gry, której nie mają. oczywiście może przy jakiejś tam 100 zawodniczce, wystawkach potrafi zabić piłkę, ale nie opiera na tym swojej gry. można powiedzieć że siła Agnieszki Radwańskiej, nie istnieje bez przeciwnika. ona sama z siebie niewiele gra. za to odznacza się czymś takim, jak wyczuwanie przeciwnika na korcie, rodzajem "empatii", rozumienia i czucia jego gry. jej styl gry, jest odpowiedzią na styl gry przeciwnika, jest dostosowaniem do niego, i próbą dopiero później utrudnienia mu zadania. Agnieszka ustawia się automatycznie na pozycji "przeszkody" stawianej przed tym taranem. tylko że taka postawa, pozwala pokonać taran niezbyt celny, albo niezbyt mocny. to jest za mało, na to żeby wygrywać z najlepszymi. takim tenisem nikt nie wygra nawet w męskich challengerach. natomiast u kobiet, przy słabości psychiki rywalek, ich chimeryczności, ich nierówności, ich małej konsekwencji i dużo mniejszej determinacji, w większości przypadków pozwala prowadzić w miarę wyrównane spotkania, kończące się czasem wygraną Agnieszki. podobne cechy miała z najbardziej znanych tenisistek tylko Martina Hingis. Hingis też często wygrywała "niczym". Martina była dużo nie oszukujmy się 'bogatszą' tenisistką od Agnieszki, ale jej styl gry też był obliczony, na antycypację czyli przewidywanie zagrań i ogólnie poczynań rywala, i grę z kontry, używanie siły przeciwnika, z tymże w tym elemencie Martina była mistrzynią dużo większą od Radwańskiej. najprawdopodobniej ta cecha gry, zwłaszcza dla ludzi nie grających profesjonalnie w tenisa, dla "saloników", "warszawki", intelektualistów tak zwanych, którzy nigdy nie byli prawdziwymi sportowcami, jest czymś pozytywnym, jest większym komplementem, bo to takie "mądre". moim zdaniem, jednak taki styl gry jeśli głównie opiera się na takim właśnie elemencie, jako podstawie, jest wymuszony przez inne niedostatki. skoro nie potrafię inaczej, to poradzę sobie w ten sposób. i czasem się udaje. w męskich rozgrywkach coś podobnego widać jedynie w jakimś elemencie u Murraya z znanych tenisistów. on też nie narzuca swojego stylu, próbuje wyczuć i dostosować się do rywala. można by powiedzieć że też to dotyka takich geniuszy kortu jak Guillermo Canas, albo David Nalbandian, z tych największych. ale u nich jest to tylko jeden z elementów całej strategii, na którym nie opierają całego swojego tenisa. owszem Krzysiek, warto trzymać piłkę w korcie i prowadzić kortowe szachy, z tymże przy założeniu, że potrafisz rozpracować i rozgromić rywala swoją taktyką. udowodnił to Canas na szybkich nawierzchniach pokonując Federera i wielu innych, udowodnił to Nalbandian, czy David Ferrer, który tak gra, na kortach ziemnych. ale na nawierzchni twardej potrafi zagrać coś odwrotnego, nie wiem czy widziałeś jak grał w Szanghaju, czy w US Open. stosują to jako część większej całości. na razie Agnieszce udało się poskładać swoje "atuty" w kompletną całość która zaskakuje rywalki które na razie jej nie doceniają chyba ciągle, myślę że w najbliższych miesiącach, jednak ta sytuacja się zmieni, i tenisistki wygrywające własną grą a nie wdające się w takie gierki, wyślą naszą Agnieszkę za miejsce 20 albo i dalej. w ogóle przecież też lubię jak Polska wygrywa, mój krytycyzm nie bierze się z tego że nie lubię Polski czy Agnieszki personalnie! inaczej oceniałem osobę na miejscu 40, i dalej, kiedy widziałem jej atuty jak na daleki ranking. a teraz patrząc na 10 miejsce widzę że jest to jednak przypadek, i wyleci z tego miejsca najdalej za pół roku przynajmniej poza 16. życzę siostrom Radwańskim samych sukcesów, bo każdemu życzę jak najlepiej, Ula bardziej mi się podoba, ma charakter lepszy. natomiast jedno mi się nie podoba ewidentnie, ta cała bulwarowa, i tabloidowa otoczka, plotkarstwo i robienie gwiazdki, co dochodzi do świata tenisowego! Krzysiek, czy Ciebie interesuje to co Agnieszka je na śniadanie, niedługo się dowiemy z jakim gumowym "misiem" się bawi w łóżku! nagle jest gwiazdą bo pokonała kilka znanych nazwisk - oddaję jej tylko honor za zwycięstwo nad Szarapową na razie, bo to był DUŻY mecz. ale jedyny, jak do tej pory jaki w jej wykonaniu widziałem. i co mi powiesz, że wtedy tak grała bo się bała że nie utrzyma piłki? nie, dlatego że wiedziała że inaczej ktoś ją zniszczy sam. ale dzięki temu pokazała, że mimo wszystko czasem stać ją na trochę więcej niż pokazuje na co dzień, i nawet to że Szarapowa zagrała przeciętnie kiepsko, nie zmienia faktu że tam był tenis który warto oglądać, a nie w ćwierćfinale Wimbledonu! nie był to tenis na top 10, ale już na powiedzmy top 20, gdyby tylko tak Agnieszka rzeczywiście umiała grać częściej. a na razie wygląda to na jednorazowy wybryk. obawiam się bardzo o Martę Domachowską. obawiam się, że stanie się to samo. za kilka miesięcy, przy odrobinie szczęścia, wykorzystując też tą koniunkturę o której wspomniałem na światowych kortach, bo dziś jest "łatwiej", niż rok, czy dwa lata temu, pokona kilka znanych zawodniczek, i może uda też jej się osiągnąć ćwierćfinał na jakimś Australian Open, czy US Open, może z dwa ważne wyniki w turniejach 2, 1 kategorii. i pewnie będzie to samo, nagle będzie wielka, chociaż najprawdopodobniej będzie grała tak samo, jak do tej pory! tylko ze względu na sam wynik, nagle ktoś ją dostrzeże! a jak spadnie, to potem będzie "co się stało"? tenis Marty, jest obarczony dużym ryzykiem, i najprawdopodobniej jest to typ tenisistki która może wygrać z każdym, i z każdym przegrać w zależności od formy, w przeciwieństwie do Radwańskiej moim zdaniem! bo Radwańska, poniżej pewnego poziomu nigdy nie schodzi i to jej główny "rankingowy" atut, ale też powyżej pewnego wspiąć się nie jest w stanie. nie zgodzę się, z Krzyśkiem i takimi tekstami, i opiniami. wyzwaniem dla zawodnika jest grać jak najryzykowniej i najtrudniej, i najefektowniej i tak wygrywać! i tak grają tylko ci, co wierzą w swoje możliwości! co są pewni swoich uderzeń, ale taki tenis łączy się z największym ryzykiem! bo jest obarczony błędami, jest obarczony ryzykiem takim że dziś mam gorszy dzień, i trafię 5 piłek ważnych o pół centymetra od linii! i przegram mecz, chociaż "optycznie" go wygrywałam! nie wiem czy widzieliście wiele meczów Fernando Gonzaleza. ja tak bo to mój ulubieniec po Marcelo Riosie :). Gonzalez jest wielki bo zawsze gra na MAXA! on się nie patyczkuje, jest tak świetny, że potrafi posłać piłki takich, których nikt nie pośle nigdy! nie wiem czy ktoś jest w stanie wymienić mecze, w których Gonzalez wyglądał na gorszego od jego rywala? nie przypominam sobie, jedynie z Federerem, i Nadalem na ziemi, można było widzieć że szala zwycięstwa przechyla się na którąś stronę, ale nigdy nie było widać wyraźnej różnicy! ale odwaga Goznaleza i zawsze granie na największym ryzyku, i najmniejszym marginesie bezpieczeństwa, powoduje że jest w stanie przegrać niejeden "wygrany" mecz! ale Gonzalez potrafi wygrać z każdym! i dlatego OBIEKTYWNIE nie jest gorszy, od nikogo w ostatnich 10 latach! wynika to z innego spojrzenia, na wszystko, na prawdę nie łudźcie się że wszyscy tenisiści myślą tylko o turniejach, wygranej, miejscu w rankingu. są tacy którzy myślą tylko o tym, i są tacy którzy się bawią olewając całe lata treningów jak 'książę' :) Arazi z Maroka lat temu kilka, czy Safin i Moya którzy przebublowali kilka sezonów na lenistwo i zabawy, i "rozrywkę", są ludzie którzy wolą poświęcić czas innym hobby, i rodzinie, nie mają determinacji finansowej, bo doprawdy mając setki tysięcy zarobionych rocznie na tenisie, bo przecież to nie tylko oficjalne wygrane, mało jest ludzi którzy są tak pazerni że muszą mieć w karierze 50 mln, zamiast 5, nie ma to już od pewnego poziomu większej różnicy. więc nie można wynikami się samymi sugerować, i chęcią wygrania za wszelką cenę meczu, turnieju. z reguły tak to właśnie jest, że najwięksi mają małą motywację, a czasem mrówczą pracą ci nieco mniejsi osiągają w sporcie najwyższe trofea. według filozofii "sportu", może taka postawa będzie uważana za bardziej sportową, ale ona nie oddaje i tak potencjału, klasy i możliwości danego zawodnika. to przeciętni najczęściej najbardziej się starają. a co do patriotyzmu, wiecie, jest coś takiego jak Fed Cup i właśnie niedługo Olimpiada. tam to jest rzeczywiście najistotniejsze, i tam się gra o wynik dla kraju. trochę mi się nie podoba przesadzanie z tym białym orzełkiem w rocznym tourze, w przypadku tenisa, dyscypliny przecież międzynarodowej, i ściśle indywidualnej. uważam że nie można patriotyzmem tłumaczyć każdego sukcesu. wolę jak Polska ma więcej sukcesów niż mniej, ale też od swojej reprezentantki w takim razie więcej oczekuję, im więcej z nią się mam utożsamiać, i staję się bardziej krytyczny. nie mam stosunku emocjonalnego do Agnieszki Radwańskiej, więc moja krytyka nie jest ani przyjazna, ani wroga, myślę że jest obiektywna. pozdrowienia
nie wiem jak mam zobrazować to co mam do
~tenisista -
Zgłoś do usunięcia Link
powiedzenia, a co jest widzę źródłem nieporozumienia, we wszystkich rozmowach jakie odbywam na temat tenisa, z ludźmi wypowiadającymi się na ten temat. bo niezrozumienie bierze się od samego założenia, spojrzenia na sport i dyscyplinę. kiedyś wydawało mi się że przynajmniej z tenisistami powinienem znaleźć wspólny język i my chociaż powinniśmy umieć się zrozumieć, i wiedzieć na czym tenis polega, i coś takiego jak "jakość" i "klasa" zawodnika. NAJWIĘKSI nie walczą o wynik. może taki więc wstęp. każdy woli wygrać niż przegrać, to jest jasne. każdy woli być wyżej w rankingu niż niżej, każdy też pewnie woli więcej zarobić niż mniej. tylko różni zawodników determinacja, wola zwycięstwa, kolekcjonowania tytułów, i wyników, i tych samochodów nie mieszczących się w garażu, oraz AMBICJA. po pierwsze są tenisiści WIELCY i nie-ambitni. którzy nigdy nie pasjonowali się wynikiem. oglądanie ich meczów może być pasjonujące, ale rzeczywiście czegoś brakuje, jeśli nie widzi się woli zwycięstwa wogóle. ale najwięksi zawsze mają inną ambicję - pokazać kto tu jest lepszy, JAKOŚCIĄ tenisa, a nie samą wynikową skutecznością. każdy tak umie grać, jak Radwańska, i grać sobie "grę podstawową". tylko NAJWIĘKSZYCH, nie interesuje takie przebijanie! najwięksi tenisiści zawsze będą tacy, jak STYLIŚCI, kortowi ARTYŚCI, dla nich ambicją będzie rozegrać mecz na NAJWYŻSZYM poziomie, a nie mecz zakończony ptaszkiem przy swoim nazwisku i podpisem na kamerze Eurosportu. najwięksi tenisiści, zazwyczaj odznaczają się NAJMNIEJSZĄ ambicją zwycięstwa. ponieważ zawsze oni grają bardziej ze sobą, niż z przeciwnikiem. utrudniają swoją grę, szukają wygrywających punktów, łatwo się rozleniwiają, zniechęcają, są chimeryczni, rozkapryszeni, bo cechuje ich dusza artysty, a nie rzemieślnika i "zawodowca" - zawodowca, w rozumieniu "wykonanie zadania", jakim to na przykład zawodowcem jest Nikolay Davidenko. on gra żeby zarabiać kasę i traktuje to jako pracę. NAJWIĘKSI traktują tenis jak przyjemność, jak grę, jak zabawę, jak rywalizację na STYLE gry, a nie na suche punkty. jeśli MISTRZ może wygrać grą taką jak Radwańska, i udowodnił w życiu że umie zagrać tak jak Federer, to dopóki może czymś takim wygrywać, czemu ma się rzeczywiście wysilać? problem polega na tym moi drodzy, że Radwańska gra tyle, ile może. i nic więcej. bo więcej nie potrafi. więc bardzo niewiele potrafi. zawodnicy najwięksi, nie podniecają się takim a nie innym miejscem w rankingu chwilowym, albo porażką czy wygraną w jakimś turnieju, bo im nie zależy. albo - powiedzmy że mniej im zależy. na prawdę jaki interes miała po 5 latach miażdżenia wszystkich na korcie, Lindsey Davenport kolekcjonować sobie kolejne mercedesy porsche w swoim ogromnym garażu? nikomu nic już nie musiała udowadniać, a nawet grając na 30% swoich możliwości, i dawnej klasy dziś miażdży jak chce dzisiejszy numer 1 Anę Ivanovic! NAJWIĘKSZYCH cechuje zważanie na jakość gry, a nie skuteczność, i doprowadzenie za wszelką cenę do wygranej, bo oni nie muszą sobie udowadniać że potrafią kogoś pokonać. oni to wiedzą, bez tych wyników i są ponad to. Patty Schnyder jest zdecydowanie najbardziej utalentowaną obecnie tenisistką, i kortową artystką. jej repertuar, i właśnie spryt, którym się chwali tak Radwańska, czy raczej który wmawiają jej kibice polskiego tenisa, jej technika, i jej "czarowanie" piłki, czucie w ręku, są nie do pobicia. oczywiście że Schnyder nie potrafi wszystkiego, bo każdy zawodnik ma jakiś swój styl, który się gdzieś kończy i ma jakieś ograniczenia. nie będzie grała tak jak Davenport czy Ivanovic. ale jej geniusz je wszystkie przebija. Patty nie musi udowadniać wygranymi, że jest wielka, bo i tak to widać! i nikt mnie nie musi o tym przekonywać, żadnymi wynikami! Patty Schnyder nigdy nie będzie 1 na świecie, bo jej się nie chce, ma humory na korcie, bluzga na męża jak się zdenerwuje, i potrafi obrazić się na jedną piłkę do końca meczu. dzięki temu nie wygrywa wielkich turniejów bo jest prawdziwą kobietą :), i ma swoje humory i swoje sprzeczności, i mnóstwo często auto-złośliwości :). i bardzo dobrze, i tak wiem że jest jedną z najlepszych. nie wynik o tym decyduje. jeśli ktoś potrafi więcej, nigdy nie zadowoli się wygrywaniem meczu, w przeciętny sposób, punktując słabości rywala. może tak grać "raz na jakiś czas", ale to nie da mu nigdy satysfakcji. czy ktoś myśli, że Coria, Gonzalez, Gasquet, Federer, Blake, Tsonga, Bagdatis, Starace, Tipsarevic, Lopez, nie potrafią grać tak jak Radwańska, czy jej męski odpowiednik, Murray? po prostu ich to nie rajcuje, chcą wygrywać w innym stylu, chcą grać ciekwiej, trudniej, ładniej, czasem obserwując to co robią na korcie, ma się wrażenie że sami sobie utrudniają życie i tak jest w istocie. bo im nie zależy na samym wyniku, kochają tenis, i chcą zagrać jak najwyższej klasy tenis! nawet jeśli, przegrają iles spotkań z takim punktowym ciułaczem, który wymęczy z nimi ileś punktów więcej. wszyscy widzieliśmy wielkie przestoje gry u Blake'a, czy Federera, wahania formy u Gasqueta, detaliczne aptekarskie minimalistyczne gierki Corii odmierzającego punkt trafienia piłki 2 milimetry od każdej linii. oni są pefekcjonistami, i kortowymi artystami, i nie mają takiej determinacji i "killer instinctu" jak inni. i nie chodzi o to że oni nie chcą wygrywać, tylko że nie chcą wygrywać ponad wszystko, samą skutecznością swojej gry. samą "taktyką" obliczoną na zmęczenie, uśpienie, czy tam rozregulowanie rywala. porównując tenisistki w Polsce tą samą różnicę dostrzegam między Martą Domachowską, a właśnie Agnieszką Radwańską. Marta zawsze chce wygrać piłkę ładnie, efektownie, ciekawie, nie idzie na kompromisy, gra tenis wygrywający, i stylistyczny, jest pefekcjonistką. jednocześnie często się zniechęca, irytuje, wytrąca się z równowagi, przechodzi obok meczów, nie myśli o wygranej, nie kalkuluje na chłodno, czyli to co cechuje największe tenisistki! Agnieszka, ciągle jest skupiona na wyniku, regularności, wyszukiwaniu i odsłanianiu słabości rywala. nie wiem czy zauważyliście, że Marta Domachowska zawsze wygrywała i przegrywała z samą sobą! dochodziła do sytuacji przewagi na korcie, po czym je marnowała! dlaczego, dlatego że jest aż tak beznadziejna? bo pewnie to by sugerowali niektórzy tenisowi "znawcy"? nie, dlatego że jej mentalność każe jej grać "wszystko albo nic" tak jak najlepszym, oraz zbyt nonszalancko podchodzić do swojej ewidentnej przewagi wobec takich tenisistek jak np. Radwańska. Domachowska marnowała tysiące okazji, ponieważ jest stylistką, myśli o grze, a nie kalkuluje wyniku. nie zadowala się grą "podstawową", w przeciwieństwie do Radwańskiej. Radwańska za to chłodno wykalkuluje każdy punkt i wykorzysta większość okazji, bo właśnie gra na takie sobie kortowe "cwaniactwo". wykorzystywanie nadarzających się okazji, słabszych momentów gry przeciwniczek, wybijanie ich z uderzenia. ale to jest styl który obliczony jest nie na własną WIELKOŚĆ, którą odznaczają się najlepsze tenisistki, tylko na SŁABOŚĆ rywala. na rywala w najlepszej formie, taki styl gry nigdy nie będzie wystarczający. dla mnie Radwańska będzie zawodniczką na miarę tych najlepszych kiedy zacznie grać, wygrywać tak jak one. a nawet nie wygrywać - grać w ich stylu, udowodnić że jej repertuar i możliwości są porównywalne. widziałem w życiu kilku challengerowców którzy nie osiągnęli w życiu nic wielkiego. np. Daniele Braccialli, Robin Kendrick, można ich wymienić niemało. ich styl gry był na miarę pierwszej 20, 30. potrafili grać niemal wygrane spotkania z najlepszymi. i dzięki temu wiem że są świetnymi tenisistami, i ranking nie ma tu nic do rzeczy, nie są w stanie połączyć swojej ciekawej gry z skutecznością, i trudno, ale każdy kto ich widział, wie że różnica między nimi i top 50 jest równa 0. może pamiętacie, był taki tenisista, Verkerk się nazywał, doszedł do finału French Open. to ciekawy przykład - dobra analogia do Radwańskiej. w przeciwieństwie do Radwańskiej, na prawdę Verkerk zagrał ciekawy i dobry turniej, i zzgrał swoją życiówkę. po raz kolejny udowodnił, że tenisowe 150 miejsce w rankingu nie świadczy o klasie zawodnika. i że taki też ma potencjał często porównywalny z najlepszymi. jednocześnie Verkerk nie spełnił już żadnej nadziei swoich rodaków, którzy też zrobili z niego gwiazdę jednego sezonu, myśląc że jeden wynik coś znaczy. że jak Roland Garros to wielka sprawa. Verkerk udowodnił, że pojedyncze wyniki, niewiele jeszcze mówią o tenisiście. o co więc ten cały spór? myślę że jednak o nie-obiektywizm. kiedy komentatorzy polscy oglądają nie-polskich tenisistów i tenisistki, oczekują piękngo widowiska i zrzymają się na nudny tenis. wtedy umieją powiedzieć, że ktoś mimo wysokiej pozycji gra "topornie", albo nudno, albo flegmatycznie, albo schematycznie. słychać to w kazdej komentowanej relacji praktycznie! wtedy jakoś umieją odróżnić, zawodnika najwyższej klasy, od "dobrego rzemieślnika". dosłownie mówią na antenie "artysta" postkał się z "drwalem" :). ale jak dochodzi do głosu lokalny patriotyzm, kiedy widzą polską reprezntantkę, nagle włącza się mentalność kibica, i zaczyna chodzić o sukces, wygraną, i wynik! krytycyzm odwraca się o 180 stopni, i nagle jak ktoś wygrywa - to jest wielki, jak ktoś przegrywa - zawodzi wszystkie nadzieje na całej linii. tenisowi komentatorzy w pewnym momencie zaczęli uciekać od komentowania meczów Domachowskiej :), bo wiedzieli że nigdy nie wiedzą co ich tam czeka! oglądając spotkanie Marty nigdy nie można było być pewnymi niczego! :) nagle "niepewność do ostatniej piłki" okazała się wadą, za to komentować mecze Radwańskiej - uwielbiają! bo zawsze będzie można pochwalić za "mądrość", "spryt", i to że nie popsuła "głupich punktów". co, wstydzicie się? jakieś kompleksy?
no nie, znowu promocja Radwańskiej.
~tenisista -
Zgłoś do usunięcia Link
jakim wspaniałym meczu? nie ma za co chwalić tej zawodniczki, mecz z Kuzniecową był najgorszym meczem w tej fazie turnieju i wasza "Isia" wygrała go fuksem, z kiepskiej gry swojej rywalki, która oddała mecz za darmo, a obie przespały całe spotkanie, ta która mniej spała w ważnych momentach wygrała, i oto cała historia tego żenującego pojedynku. nasza zawodniczka umie zdobywać wyniki, i za to fani biało czerwonej flagi zawsze będą ją cenili bo oni się oczywiście zajiście znają na sporcie, tylko nie znają się na tenisie. nie jest sztuką wygrać mecz byle jak, i z kimś w byle jakiej formie, sępiąc każdy punkt z błędów i słabości rywala. tym się chwalą ci, co inaczej wygrać nie umieją. sztuką jest grać w pięknym stylu, i dopiero wtedy wygrywać, a to potrafią najwięksi. bo styl, ryzyko, i tenisowa sztuka z wynikami w parze nie idą, na tym poziomie zawodowstwa, dlatego dziś styliści poza wyjątkiem Federera w męskich rozgrywkach nie okupują pierwszych miejsc. nasza zawodniczka nigdy by nie potrafiła zagrać tak jak najlepsze, więc wygrywa tym co ma, i czym dysponuje, tylko jak by tak każda zawodniczka grała i takim repertuarem się "popisywała" to by nikt na oglądanie takich meczów nie wydawał złamanego centa. nasza tenisistka jest najnudniejszym typem przedstawicielek tego sportu, bo gra na suchy wynik. nie jest sztuką tylko wygrać, jest sztuką wygrać tak, a nie inaczej. cóż to byłby za tenis, gdyby wszyscy grali tak jak Murray, czy Radwańska, dziś widzieliśmy męski odpowiednik angoli na centralnym korcie, ten sam flegmatyczny typ! dopóki ktoś jest cienki, takie "gierki" z zmianą tempa gry, takimi tak "sprytnymi" czarami i trzymaniem piłki w korcie, i prowokowaniem do błędów czasem odnoszą rezultat. jak ktoś już umie grać - Murray z Nadalem ugrał 7 gemów, na 3 sety, Radwańska 4 na 2. taki to fantastyczny i skuteczny styl i tenis. na prawdę dajcie spokój z tym gwiazdorstwem, durne media nie mają co robić, tylko rozpieszczać małego zarozumiałego bachora. te same wady co Martina Hingis, przemądrzałe też zawsze i zarozumiałe to było takie, tylko chociaż Hingis miała to "coś" czego nie ma Agnieszka, i nigdy mieć nie będzie. a dziś słyszymy że Radwańska przegrała ćwierćfinał bo była kontuzjowana, i zagrała z "najlepiej dysponowaną" i ważącą 100 kg Sereną. ciekawe jakie argumenty będą na następne mecze, przegrane z zawodniczkami tej klasy, ileż razy można wszystko zwalać na kontuzję, albo czarować że akurat tym razem trafiło się na tą "najlepszą" w "najlepszej formie"? jak przegrałam, to z najlepszą i w najlepszej formie, bo przecież jestem tak wspaniała, że inaczej bym wygrała. za to jak wymęczyłam cudem jakiś wynik, albo ktoś mi oddał w prezencie mecz, to zagrałam genialny tenis i jestem najlepsza na świecie - gratuluję skromności. jak ktoś policzy to tych najlepszych uzbiera się dokładnie tak gdzieś z 30, i mamy akuratny ranking dla naszej tenisistki. to jest jej aktualna pozycja, średnia połówka pierwszej 50, może nawiązać czasem walkę z lepszymi od siebie, kiedy mają gorszą formę, ze względu na swoją równą, ale sama gra na poziomie 30 miejsca. w damskim tenisie można równością osiągać dobre wyniki, wy tego w ogóle nie rozumiecie. nie jest ważne to czy Radwańska przy tak chimerycznej grze większości gwiazd kobiecego tenisa urwie jakiś mecz w karierze w 3 wymęczonych setach, jest pytanie ile ona jest w stanie ugrać, kiedy gra z kimś kto gra na najwyższym poziomie? na podsumowanie proszę sobie zobaczyć, jakie wyniki osiągnęła nasza Agnieszka z na prawdę dobrymi tenisistkami, o czym nie zawsze ranking świadczy! Flavia Pennetta - porażka w 1 rundzie w 3 setach, Hantuchova w dobrej formie porażka w 2, Sharapova w 2, Chakvedadze w 3, Kuznetsova w 2, Schnyder w 2, Williams w 2, Chakvedadze w kolejnych 3, Dementieva w 2, Jankovic w 2. z niezłych zawodniczek, w ich gorszej dyspozycji udało się wymęczyć Radwańskiej tylko mecze z Kuzniecową, i Petrovą której jest bardzo daleko do dobrej formy sprzed już kilku sezonów, i Ivanovic walkowerem :). do "wartościowych" zwycięstw jeszcze można zaliczyć wygrane z Chinkami Peng, i Zheng, bo to są ciekawe zawodniczki, mające dużo bogatszy tenis od Radwańskiej, ale też są to mecze wymęczone na siłę w 3 długich setach przy gorszej dyspozycji Chinek. cóż z tego wynika? Radwańska jest równa i nie schodzi poniżej pewnego poziomu, co się zdarza najlepszym. i może to jej atut. tylko czym tu się chwalić!? myślę że w następnych sezonach Radwańska będzie miała opinię "trudnej" przeciwniczki. i to wszystko, ale żadnej gwiazdy, żadnej mistrzyni, i żadnej kortowej artystki. po prostu taka trudniejsza przeszkoda do przeskoczenia, w drodze po trofeum. żadna wielka rywalka. takich mamy znawców w polskich mediach co dużo wiedzą o sporcie. Kubica przez 2 lata tłumaczy że równie dobrzy jeżdżą w Formule 3, co w Formule 1, ale tylko dlatego że Formuła 1 się nazywa jeden, a nie trzy, o Kubicy jest wielki pisk. jest z 50 ciekawszych zawodniczek od Radwańskiej, a i w Polsce lepiej spojrzeć na naszych zawodników niż na taki nudny tenis, ale dlatego że ranking chwilowo ma 10, i była w ćwierćfinale W, czy AO, to będziemy teraz słuchać o Radwańskiej na okrągło, rośnie nam nowy Małysz. za to publicity Aga powinna wam coś odpalić.
Promocja Radwanskiej
~fanka Agi -
Zgłoś do usunięcia Link
Tenisista, ty odejdz od komputera i przestan wypisywac idiotyzmy. Nie podoba ci sie Agnieszka, to jej nie ogladaj! Te wszystkie twoje wywody nie trzymaja sie zupelnie kupy! Najwyrazniej jestes bardzo sfrustrowany, bo komus innemu sie wiedzie, z frustracja to najlepiej wyladowac sie na korcie! Chociaz o tenisie masz takie pojecie, ze podejrzewam, ze masz do tego sportu dwie dziurawe rece! Agnieszka jest najlepsza polska tenisistka i zajdzie daleko i bedzie cieszyc rzesze kibicow i zachecac do uprawiania tego sportu kolejne mlode pokolenia! A tobie pozostanie opluwanie keybordu na ktorym wypisujesz te glupoty.