Joanna Paprocka przed sobotnim debiutem w K1

W najbliższą sobotę podczas gali Angels of Fire VII w Płocku Joanna Paprocka zadebiutuje w formule K1. Na kilka dni przed walką z Alicją Piecyk miałem okazję porozmawiać z popularną "Paprotką" na temat przygotowań do gali, wrażeń związanych z debiutem i...porównań do Mariusza Pudzianowskiego.

"Paprotka" to etatowa mistrzyni świata i Europy w taekwon-do ITF. Przed paroma miesiącami postanowiła rozpocząć przygotowania do premierowego występu w K1. Karierę w nowej dla siebie formule walki rozpocznie od pojedynku z mistrzynią Europy w low kicku.

Reklama

Jak przygotowania do debiutu?

- Przygotowania sportowe zakończyłam we wtorek. Teraz pozostało kilka dni na odpoczynek i naładowanie baterii przed walką. W ostatnim czasie praktycznie nie miałam chwili przerwy, bo na drugi dzień po powrocie z mistrzostw Europy taekwon-do ITF już stawiłam się na sali treningowej.

Łączyłaś przez kilka miesięcy treningi pod K1 i występy w taekwon-do. Ciężko je było pogodzić?

- Tak naprawdę to 29 maja dowiemy się, jak mi poszło. Właściwie tu i tu techniki są podobne, tyle że w taekwon-do bardziej punktujemy, a nie uderzamy siłowo. Nie czuję się w 100 procentach zawodniczką K1, ale praktycznie od początku roku trenuję i sparuję pod tym kątem.

Pierwotnie miałaś walczyć z Justyną Korczyńską, ale wobec kontuzji jakiej się nabawiła ostatecznie zmierzysz się z Alicją Piecyk. Czy ta zmiana zakłóciła twoje przygotowania?

- Sama się zastanawiałam, czy to ryzyko? Tyle tylko, że nie mogłam obejrzeć walk żadnej z nich, bo nie ma ich w internecie, nie udało mi się ich dostać też na DVD. Co tu dużo mówić, niezależnie od tego z kim będę walczyć i tak trzeba będzie lać po głowie (śmiech).

Startując w zawodach taekwon-do zawsze jesteś w gronie głównych faworytek. W K1 jesteś debiutantką. Presja jest mniejsza?

- W K1 startuję od zera, nie jestem faworytką, więc niby powinno być łatwiej, ale presja jest. Środowisko taekwon-do bardzo na mnie liczy, przyjaciele stawiają na moje zwycięstwo, przysyłają SMS-y. Robi się wokół tej walki szum, ale ja chcę tego uniknąć, bo to jest sport. Tu wszystko jest możliwe.

Skoro mowa o szumie. W mediach pojawiło się porównanie twojej osoby do Mariusza Pudzianowskiego. Śmieszy cię to, czy denerwuje?

- No właśnie nie wiem, czego mi ci dziennikarze życzą, bo wiemy jak ostatnio "Pudzian" skończył. To źle wróży (śmiech). No i nie mam takiej muskulatury, więc nie wiem do końca jak to potraktować.

Tytuły z "Pudzianem" sprzedają się w internecie najlepiej. Wiem coś o tym...

- Tak, ale nie chciałabym pójść w ślady "Pudziana", czy też być "Pudzianem" w spódnicy jak o mnie piszą.

Zobacz migawki z treningu "Paprotki"

Dyskutuj z Darkiem Jaroniem na jego blogu

Dowiedz się więcej na temat: piecyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje