Jeden z najlepszych polskich judoków Robert Krawczyk zapowiada, że po zakończeniu kariery wraz z Krzysztofem Wiłkomirskim wybierze się na mecz Barcelony. A na razie prowadzi treningi z piłkarzami śląskich drużyn.

Zdjęcie

Piłkarze FC Barcelona /AFP
Piłkarze FC Barcelona
/AFP
- Jako młody chłopak nie należałem do żadnego klubu piłkarskiego, ale teraz występuję wraz z innymi znanymi sportowcami, m.in. hokeistą Markiem Stebnickim i koszykarzem Mariuszem Bacikiem, w zespole Oldbojsi Bytom. Spotykamy się raz w tygodniu, a co jakiś czas gramy mecze charytatywne. Za sprawą Krzyśka Wiłkomirskiego zainteresowałem się Barceloną. Non stop opowiadał o Katalończykach i wciągnął mnie. Być może, jak obaj zakończymy karierę, wybierzemy się na Camp Nou - powiedział Krawczyk.

Medalista mistrzostw świata i Europy w judo nie rozstaje się jeszcze z matą, ale powoli szykuje się do zawodu szkoleniowca. Prowadzi zajęcia m.in. z piłkarzami śląskich drużyn.

- Wcześniej trenowałem zawodników Polonii Bytom i Ruchu Radzionków, a teraz zacząłem współpracę z GKS Katowice. To dla nich inna forma ruchu, inne ćwiczenia wzmacniające, ogólnorozwojowe. Są sportowcami, więc są sprawni, ale nie ukrywam, że do judoków im daleko. Oczywiście, u nas sprawność ogólna jest na porządku dziennym każdych zajęć, w futbole zdecydowanie ważniejsze są strzelane bramki.

Reklama

- Prowadzę też zajęcia ze studentami AWF w Katowicach i zauważam, że jeśli chodzi o gimnastykę, koordynację i predyspozycje do judo, najlepsi są piłkarze ręczni. Z pewnością to wynika ze specyfiki dyscypliny, dla nich przewrót w przód czy tył podczas meczu nie jest czymś niezwykłym - podkreślił zawodnik pochodzący z Radzionkowa, a mieszkający w Bytomiu.

Wcześniej z piłkarzami pracowali też inni judocy z Czarnych Bytom, m.in. Przemysław Matyjaszek i Piotr Sadowski.

33-letni Krawczyk po przenosinach z wagi 81 do 90 kg nie odnosi wielkich sukcesów, po cichu mówi nawet o rezygnacji ze sportu.

- Przygotowuję się do kwietniowych ME w Czelabińsku. Jeśli poprawię ubiegłoroczne piąte miejsce i stanę na podium, to będę miał motywację. Na razie o igrzyskach w Londynie nie myślę, choć mam szansę na awans na podstawie listy światowej. Żałuję, że za późno zmieniłem kategorię. Przez jakiś czas zbijałem wagę do 81 kg, potem utknąłem i kilogramy nie schodziły, ani też nie mogłem dojść w okolice 90 kg. A przecież nie chodzi o samą wagę, ważne aby mięśnie pracowały, a nie przeszkadzały na macie - dodał.

Pod koniec stycznia Krawczyk wystartuje w Pucharze Świata w Gruzji.

Artykuł pochodzi z kategorii: Inne sporty walki

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Hammon ponownie zagra na igrzyskach w drużynie Rosji

    35-letnia amerykańska koszykarka Becky Hammon ponownie zagra w drużynie Rosji w olimpijskim turnieju - tym razem w Londynie. Poprzednio przyczyniła się do zdobycia przez reprezentację tego... więcej