Zwycięstwo nad Czechami to "efekt gry do końca"

W meczu barażowym z Czechami o ćwierćfinał mistrzostw Europy polscy siatkarze mieli trudne momenty. Jeden z nich był w trzecim secie, gdy przegrywali 14:20 i zwyciężyli 31:29. - To efekt gry do końca - skomentował rozgrywający Łukasz Żygadło.

W środę w Karlowych Warach "Biało-czerwoni" pokonali Czechów 3:1 (25:23, 22:25, 31:29, 25:18).

Reklama

- Pokazaliśmy, że konsekwentnie potrafimy realizować naszą filozofię. Wiara i gra do końca dały nam ćwierćfinał i z tego jestem bardzo zadowolony. Zrealizowaliśmy to, co sobie założyliśmy - powiedział jeden z najbardziej doświadczonych zawodników w kadrze.

Żygadło szczególnie pochwalił środkowych - Piotra Nowakowskiego i Marcina Możdżonka oraz wchodzących na parkiet z ławki rezerwowych.

- Środkowi wykonali bardzo dobrą pracę. Ułatwiało mi to później rozgrywanie do reszty zawodników. Gratuluję wszystkim, którzy weszli. Najpierw Michałowi Ruciakowi, który zastąpił Michała Kubiaka, a później Kubiakowi, który wszedł za Ruciaka z niesamowitą energią - dodał.

W drugim, przegranym przez Polaków secie, rewelacyjnie zaprezentował się Jan Stokr. W ataku miał aż 79-procentową skuteczność.

- W siatkówce są momenty, w których jeden zawodnik jest nie do powstrzymania i jest to normalne. Czasami gra niesamowicie w zagrywce, czasami w ataku. W takich chwilach trzeba czekać, bo w końcu zacznie popełniać błędy - uważa Żygadło.

Środowy baraż charakteryzował się przede wszystkim zrywami po obu stronach siatki. Raz wyraźnie lepsi byli Polacy, raz Czesi. To głównie dlatego w partiach, w których jedna z drużyn znacznie prowadziła, dochodziło do wyrównania i potem zwycięstwa "goniącej" ekipy.

- Nieraz jest tak, że duża przewaga dekoncentruje. W drugim secie popełniliśmy kilka błędów, poza tym kilka piłek wpadło nam przebijanych po taśmie. Na własne życzenie przegraliśmy tę partię. Na pewno wpłynęło to na naszą głowę i stąd ten słaby początek kolejnego seta. Chcieliśmy jednak walczyć do końca - zaznaczył.

W czwartek polscy siatkarze zmierzą się ze Słowakami w walce o półfinał. Podopieczni Emanuele Zaniniego jeszcze w turnieju nie przegrali. W fazie grupowej pokonali kolejno Bułgarów (3:2), Niemców i Polaków (po 3:1).

- Oni grają bardzo dobrze i mają dobrych środkowych. Do tej pory pokazali się z rewelacyjnej strony. Jest to zespół nieobliczalny, bo w meczach z Bułgarią i Niemcami walczyli na pozytywnej energii, która jest niebezpieczna. Będziemy musieli popracować nad tym, by to im odebrać - wspomniał Żygadło.

Zwycięzca czwartkowego spotkania pojedzie do Wiednia, gdzie w sobotę i niedzielę odbędzie się walka o medale.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje