"Nie przyjechaliśmy tu, by odpaść w ćwierćfinale"

Po wygranym barażu z Czechami 3:1, pewność siebie polskich siatkarzy w mistrzostwach Europy jeszcze wzrosła. W czwartek w Karlowych Warach zmierzą się ze Słowacją o półfinał. - Nie po to tutaj przyjechaliśmy, by odpaść w ćwierćfinale - zaznaczył Michał Kubiak.

- Może i kibice by nas zjedli, gdybyśmy przegrali w środę, ale teraz będą nas kochać. Gramy tutaj o medal, nie po to tutaj przyjechaliśmy by odpaść w ćwierćfinale - podkreślił przyjmujący "Biało-czerwonych".

Reklama

Na drodze staje im Słowacja, zespół, z którym w dziwnych okolicznościach i w rezerwowym składzie przegrali w Pradze w fazie grupowej 1:3. Podopieczni Emanuele Zaniniego zajęli pierwsze miejsce w grupie D, wygrali wszystkie trzy mecze i byli zwolnieni z barażów. Przez ostatnie dwa dni odpoczywali i trenowali.

- To, że oni odpoczywali, mnie nie interesuje. Troszeczkę adrenalina u każdego z nas jest na podwyższonym poziomie i to czy jesteśmy zmęczeni czy nie, nie gra żadnej roli. Jeżeli czujemy się dobrze mentalnie to fizyka nie będzie odgrywała tak dużej roli. Wszystko siedzi w głowie - zaznaczył Kubiak, który o spotkaniu z Czechami niewiele chciał mówić.

- Ten mecz już wygraliśmy, to historia, zapominamy o nim. Udało się odnieść zwycięstwo, ale myślimy już o kolejnym pojedynku ze Słowakami. Istotne jest, by do niego podejść maksymalnie skoncentrowanym. Jest to dla nas mecz o życie - podkreślił.

Zdaniem wielu ekspertów spotkanie ze Słowakami powinno być łatwiejsze od rywalizacji z Czechami.

- To się okaże w czwartek wieczorem. Teoretycznie może tak, ale Słowacja wygrała grupę i za to należy im się szacunek. Zapewniam jednak, że my się nie będziemy ich bać - dodał Kubiak.

Mecz z Czechami był... dziwny. W setach, w których znacznie prowadziła jedna z drużyn, wygrywała druga. Polacy też byli w bardzo trudnej sytuacji, gdy w trzeciej partii przegrywali już 14:20. Wówczas na parkiecie pojawił się Kubiak i... zaserwował asa.

- Do końca wierzyłem i chciałem ten mecz wygrać. Był to najważniejszy mecz w moim życiu. Czuję się na tym turnieju naprawdę dobrze jeśli chodzi o zagrywkę. Wiedziałem, że muszę zrobić coś, by pomóc zespołowi. Zrobiłem to, co potrafię najlepiej. Nie mogło być inaczej - skomentował.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje