Polki blisko awansu na mistrzostwa Europy siatkarek

Siatkarki reprezentacji Polski są na dobrej drodze do awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. W węgierskim Erd w weekend odniosły komplet trzech zwycięstw. - Udało się, ale dalej nie jest spokojnie, bo ta walka o awans cały czas trwa. Wszystko rozbija się o ten jeden mecz z Węgierkami - powiedział trener reprezentacji Jacek Nawrocki.

Trener reprezentacji Jacek Nawrocki przestrzega przed nadmiernym hurraoptymizmem przed kolejnymi zawodami. - Walka o awans wciąż trwa" - powiedział.

Reklama

Polki w poniedziałek po południu wróciły do Szczyrku z węgierskiego Erd, gdzie rozgrywany był pierwszy turniej kwalifikacyjny grupy C do przyszłorocznych mistrzostw Starego Kontynentu. Podopieczne Nawrockiego wykonały 100 procent normy pokonując po 3:0 Finlandię i Estonię oraz Węgry 3:1.

Selekcjoner "Biało-czerwonych" nie krył zadowolenia z wyniku, ale jego zdaniem walka o awans jeszcze się nie skończyła. Od piątku do niedzieli te same zespoły rywalizować będą w Bielsku-Białej w drugim turnieju, przy zaliczeniu dorobków punktowych z zawodów na Węgrzech.

- Powiem szczerze, że bardzo chcieliśmy mieć taki bilans punktowy. Udało się, ale dalej nie jest spokojnie, bo ta walka o awans cały czas trwa. Wszystko rozbija się o ten jeden mecz z Węgierkami. Trzeba być czujnym w spotkaniach z Finlandią i Estonią. Finki miały duże apetyty na awans, ale po porażkach z nami i z Węgrami podupadły na duchu i na koniec przegrały nawet z Estonią - powiedział Nawrocki.

Choć Węgierki w europejskim rankingu są dopiero na 17. miejscu (Polska zajmuje ósmą lokatę), to szkoleniowiec obawiał się o mecz z gospodyniami turnieju.

- Wiem, że może to dziwnie zabrzmieć, ale reprezentacja Węgier jest bardziej doświadczona od naszej. U nas jest zaledwie kilka zawodniczek, które grały +dużą siatkówkę+, a wśród Węgierek sporo zawodniczek ma występy na wysokim poziomie, czy to w lidze włoskiej, czy tureckiej. Obawialiśmy się tego spotkania, pierwszy set był bardzo nerwowy z obu stron. Później to Węgierki psychicznie nie wytrzymały tego spotkania, a ich liderki nie do końca udźwignęły ciężar pojedynku - ocenił.

Nawrocki, który od półtora roku prowadzi żeńską reprezentację, ten sezon poświęcił na totalną przebudowę drużyny. Do grupy doświadczonych zawodniczek - m.in. Joanny Wołosz, Agaty Sawickiej, Agaty Witkowskiej (znanej wcześniej pod nazwiskiem Durajczyk), Bereniki Tomsi czy Zuzanny Efieminko dołączyły młode siatkarki, które nie zawsze albo od niedawna grają w wyjściowych szóstkach swoich drużyn klubowych.

- To jest nowy zespół, który się dopiero tworzy. Mimo udanego występu na Węgrzech, musimy pracować nad każdym elementem, nawet nad blokiem, który przynosił nam tyle punktów w turnieju. Trzeba też popracować nad zgraniem tych zawodniczek. Ta reprezentacja już sporo zrobiła we wcześniejszych meczach towarzyskich, ale pracy przed nami wciąż dużo. Mamy sporo młodych, niedoświadczonych zawodniczek, ale one są plusami tego zespołu i będzie na nie można liczyć w nieodległej przyszłości. Co najważniejsze, potrafiły wykorzystać szansę, którą otrzymały. Na Węgrzech grało 14 zawodniczek, każda z dziewczyn, która wchodziła na boisko, wiele wnosiła do gry - podkreślił.

Siatkarki w poniedziałek wieczorem mają zaplanowaną odnowę biologiczną, a od wtorku będą przygotowywać się do drugiego turnieju kwalifikacyjnego. Awans do mistrzostw wywalczą tylko zwycięzcy sześciu grup, zespoły z drugich miejsce utworzą trzy pary barażowe.

W miniony weekend odbyły się turnieje także w innych grupach. Na półmetku eliminacji na czele swoich grup są Włochy, Belgia, Chorwacja, Bułgaria i Białoruś.

Mistrzostwa Starego Kontynentu w przyszłym roku po raz pierwszy w historii zorganizują Azerbejdżan i Gruzja. Udział w nich oprócz gospodarzy ma zapewniony pięć najlepszych zespołów z ostatniego czempionatu - Rosja, Holandia, Serbia, Turcja i Niemcy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje