MŚ siatkarek: Włos jeży się na głowie

Były trener reprezentacji Polski siatkarek Andrzej Niemczyk mówił o miejscach 3-6 w mistrzostwach świata. Dwa miesiące przed mundialem w Japonii Niemczyka zastąpił Ireneusz Kłos i cel drużyny obniżono do miejsc 5-12. Po porażce z Serbią i Czarnogórą Polki są bliżej lokat 13-16 i wcześniejszego powrotu do kraju.

O tym, czy tak właśnie się stanie, zadecydują dwa ostatnie mecze polskich siatkarek w grupie E. Trudny pojedynek z Turcją i z bardzo silną Kubą. Gra jaką pokazały biało-czerwone w spotkaniach z Włochami oraz Serbią i Czarnogórą nie napawa optymizmem.

Reklama

Problem w tym, że polski zespół jest rozbity psychicznie. Dzień przerwy w turnieju nie sprawi, że Polki podniosą się jak feniks z popiołów. Musiałby stać się cud. A cuda w sporcie zdarzają się bardzo rzadko. Zwłaszcza, że już same zawodniczki głośno przyznają, że jest źle i nie widać światełka w tunelu.

Milena Rosner przed kamerami stacji Polsat Sport przyznała, że zespół jest do mistrzostw świata nieprzygotowany fizycznie i psychicznie. "Jesteśmy tylko zawodniczkami. Potrzebujemy pomocy, ale nikt nam jej nie udziela" - powiedziała inna reprezentantka Polski Katarzyna Skowrońska, która daleka jest od swojej najlepszej formy.

Słysząc takie słowa włos jeży się na głowie. Mistrzostwa świata są, po igrzyskach olimpijskich, najważniejszą siatkarską imprezą, rozgrywaną co cztery lata. I na takie zawody zespół jedzie nieprzygotowany! Na dodatek, los sprawił, że była szansa na naprawdę wysokie miejsce. Grupa do której trafiły Polki była najsłabsza na mundialu w Japonii. Awans z kompletem zwycięstw był jak najbardziej realny. W następnej rundzie polskie siatkarki też nie trafiły na potęgi światowej siatkówki. Wszystkie zespoły Włochy, Serbia i Czarnogóra, Turcja, a nawet Kuba, w zasięgu mistrzyń Europy. Zaprzepaszczono wielką szansę, która szybko może się już nie powtórzyć.

Dowiedz się więcej na temat: polki | włos

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje