ME siatkarek. Małgorzata Niemczyk: Nie widzę na boisku dąsów czy fochów

Polskie siatkarki w środę zagrają w Baku z Turcją o awans do ćwierćfinału mistrzostw Europy. Była reprezentantka Polski Małgorzata Niemczyk uważa, że nie stoją one na straconej pozycji. "To na rywalkach będzie spoczywać większa presja" - powiedziała.

Turczynki dopiero w ostatnim meczu fazy grupowej odniosły pierwsze zwycięstwo w turnieju pokonując Ukrainę 3:1. To im zapewniło udział w dalszej części mistrzostw. Rywalki polskich siatkarek mają zdecydowanie bardziej doświadczony skład, co zdaniem Niemczyk, nie musi być ich atutem.

Reklama

"Po cichu liczyłam, że zagramy z Ukrainą. Natomiast Turczynkom będzie na pewno towarzyszyć większa presja, gdyż dla niektórych zawodniczek, to może być ostatni taki duży turniej. Mimo że mają większe doświadczenie, to nie znaczy, że łatwiej sobie poradzą z tą presją. W ich składzie jest wiele znanych siatkarek, ale to też często ułatwia rozpracowanie takiego zespołu" - powiedziała Niemczyk.

Podopieczne Jacka Nawrockiego w mistrzostwach wygrały dwa spotkania - z Niemkami 3:2 i Węgierkami 3:1 oraz przegrały z współgospodarzem imprezy - Azerbejdżanem 0:3. Zdaniem Niemczyk, postawa drużyny napawa optymizmem na przyszłość, a gra Malwiny Smarzek, która zdobyła 78 punktów w trzech spotkaniach, musi robić wrażenie.

"Cieszę się, że trenerowi Nawrockiemu udało się zbudować fajny zespół i myślę, że on ma przyszłość. Nie widzę na boisku jakichś dąsów czy fochów, dziewczyny wspierają się nawzajem. Mamy przede wszystkim liderkę, która wykreowała się w trakcie turnieju - mam na myśli Smarzek. W naszej grze trochę to tak wygląda, że jak trwoga, to do Smarzek. Nie lubię takich rozważań, czy mamy już godną następczynie Gosi Glinki, bo ja unikam tego rodzaju porównań. Ona nazywa się Smarzek, pracuje na swoją historię, na swój poziom i miło patrzeć, jak ona przez te trzy ostatnie lata się rozwinęła" - podkreśliła.

Niemczyk uważa, że przy lepszym przyjęciu zagrywki, polska reprezentacja może sprawić jeszcze niejedną niespodziankę.

"Mamy naprawdę bardzo dobry środek siatki z Agnieszką Kąkolewską i Zuzą Efimienko, one grają poprawną siatkówkę. Asia Wołosz może chciałaby trochę więcej porozgrywać, ale też nie do końca dziewczyny jej na to pozwalają. Ten zespół potrzebuje jeszcze bardziej stabilnego przyjęcia zagrywki. Jutro z Turczynkami muszą zagrać przede wszystkim "swoją" siatkówkę i unikać głupio straconych punktów" - zaznaczyła.

Mecz rundy play off Polski z Turcją rozegrany zostanie w środę o godz. 16.00 (czasu warszawskiego). Zwycięzca w ćwierćfinale zmierzy się w piątek z Rosją.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje