Budowlani Łódź jeszcze uczą się roli faworyta w ekstraklasie siatkarek

Zawodniczki Budowlanych Łódź w trzech pierwszych meczach obecnego sezonu ekstraklasy zdobyły komplet punktów, potwierdzając medalowe aspiracje. "Jeszcze uczymy się roli jednych z faworytek rozgrywek" - powiedziała libero łódzkiej drużyny Paulina Maj-Erwardt.

Łodzianki są drugim - obok mistrza Polski Chemika Police - zespołem, który na starcie ligowej rywalizacji zgarnął pełną pulę. Podopieczne trenera Błażeja Krzyształowicza pokonały po 3:1 Legionovię Legionowo i Developres SkyRes Rzeszów oraz 3:0 w poniedziałek KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.

Reklama

Dobry początek sezonu w wykonaniu Budowlanych pokazał, że ich marzenia o podium nie były na wyrost, ale jak przyznał w rozmowie z PAP Krzyształowicz gra jego podopiecznych nie wygląda jeszcze tak, jakby sobie tego życzył.

"Każdy z naszych meczów miał swoją historię i trudne dla nas momenty. Z Legionovią przegrywaliśmy 10:17 i mogliśmy stracić pierwszy punkt, ale na szczęście odwróciliśmy to. W Rzeszowie w czwartym secie też wyszliśmy z poważnych opresji, a z KSZO szło nam, jak po grudzie i męczyliśmy się niemiłosiernie. Takie wygrane trzeba doceniać, lecz poziom gry, który cechuje zespół walczący o medal, powinien być wyższy. Tym bardziej, że przed nami dużo spotkań z mocniejszymi rywalami" - ocenił szkoleniowiec.

Opiekun łodzianek najwięcej zastrzeżeń do występu swoich podopiecznych - mimo pierwszego zwycięstwa bez straty seta - miał po poniedziałkowym pojedynku z KSZO. Jak tłumaczył, do życzenia pozostawiał styl, ponieważ w grze gospodyń było "dużo marazmu, za to za mało agresywności, zadowolenia z wygrywanych akcji i wywierania na przeciwniku presji". "To musi wejść nam w krew" - zaznaczył.

Libero Budowlanych Paulina Maj-Erwardt zwróciła jednak uwagę, że drużyna jest jeszcze na etapie zgrywania się i łodzianki muszą "dorosnąć zespołowo do roli faworytek".

"Na razie oswajamy się z tym, że jesteśmy stawiane w gronie kandydatek do medalu. Oczekiwania są duże, same też wysoko stawiamy sobie porzeczkę, ale widzę, że jeszcze nie do końca umiemy odnaleźć się roli jednych z faworytek rozgrywek. Jeszcze się jej uczymy. Dlatego cały czas musimy pracować nad boiskową pewnością siebie. W tym pomagają też zwycięstwa" - wyjaśniła była wielokrotna reprezentantka Polski.

Przyjmująca Martyna Grajber dodała, że ważnym sprawdzianem możliwości Budowlanych będzie kolejny mecz. W poniedziałek wiceliderki tabeli w derbach Łodzi zmierzą się z ŁKS Commercecon (godz. 18 w Atlas Arenie). Jak oceniła, beniaminek rozgrywek jest na "fali wznoszącej" o czym świadczą jego dwie ostatnie wygrane z czołowymi zespołami ekstraklasy - Impelem Wrocław (3:2) i Tauronem MKS Dąbrowa Górnicza (3:1).

"W spotkaniu z KSZO nie do końca zadziałał nasz +mental+ i stąd wynikała mniejsza agresywność w grze. Ale na pojedynek z ŁKS każda z nas na pewno bardzo mocno się zmobilizuje, bo to jest mecz z gatunku ambicjonalnych" - przyznała Grajber.

Dowiedz się więcej na temat: Budowlani Łódź

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje