Zagumny: Trzeba przyjąć porażkę na twarz

- Tym razem nie udało nam się nawet stanąć na podium. Amerykanie w decydującym meczu okazali się od nas lepsi praktycznie w każdym elemencie gry. Żałuję, że nie udało nam się zdobyć nawet 3. miejsca - skomentował porażkę w meczu z USA rozgrywający reprezentacji Polski Paweł Zagumny.

Polacy byli faworytem konfrontacji z USA. Dwa dni wcześniej biało-czerwoni wygrali z ekipą zza oceanu 3:0.

Reklama

- Być może lepiej od nas wytrzymali trudy tego turnieju. Być może czuli się od nas dużo lepiej. To są świetni zawodnicy. W pierwszym meczu to my wygraliśmy, a dzisiaj oni okazali się lepsi. Szkoda tylko, że to było spotkanie o medal - podkreślił polski rozgrywający.

- Trudno o radość jeżeli się przegrywa. Próbowaliśmy, "szarpaliśmy", ale gra nam się wyraźnie nie kleiła. Ja myślę, że to nie presja. Przede wszystkim chcieliśmy wygrać dla siebie. Zabrakło nam zdrowia. Kilka kontuzji w trakcie przygotowań do turnieju, w trakcie trwania turnieju. Nie byliśmy w stu procentach zdrowi i wydaje mi się, że dlatego nie stanęliśmy na upragnionym podium - tłumaczył.

- Jest to piąty dzień turnieju w 40 stopniowym upale. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski i z mistrzostw Europy przywieziemy jakiś krążek. Na świecie jest sześć liczących się drużyn, gdzie każdy może wygrać z każdym Brazylia jest kroczek wyżej. Tak jak pokazał ten turniej, nikt nie ma patentu na wygrywanie. W Polsce zrobiła się atmosfera po długo oczekiwanym sukcesie, który nastąpił w mistrzostwach świata w Japonii. Teraz wszyscy oczekują, że będziemy non stop wygrywać, a niestety tak nie jest. Bardzo bym tego chciał, ale to jest sport. Trzeba też przyjąć porażkę na twarz, podnieść rękę do góry, wyciągnąć wnioski i trenować dalej - zakończył Zagumny.

Robert Kopeć; Katowice

Dowiedz się więcej na temat: USA | podium

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje