Trener Skry: "Złota formuła" zabijała siatkówkę

Siatkarze PGE Skry Bełchatów po niedzielnym zwycięstwie 3:0 z VfB Friedrichshafen wyruszyli z Niemiec w drogę do Kataru, gdzie w czwartek rozpoczną rywalizację w klubowych mistrzostwach świata. W poprzednich, w listopadzie minionego roku, zajęli drugie miejsce.

W Katarze zespół z Bełchatowa rozegra przynajmniej trzy spotkania grupowe: 16 grudnia z Paykan Teheran, 17 grudnia z Al Arabi Dauha (Katar) i 19 grudnia z Al Ahly Kair. Wyjście z grupy oznacza dwa kolejne mecze - półfinał i finał. Trener Jacek Nawrocki nie wybiega jednak tak daleko w przyszłość.

Reklama

"Druga lokata w ubiegłym roku to była wspaniała sprawa, jednak w tej chwili nie myślę o tym, czy uda się powtórzyć ten sukces. Najpierw trzeba zagrać mecze w grupie, które wcale nie będą łatwe. Zespół z Iranu rok temu sprowadził na ziemię Brazylijczyków, którzy przyjechali po zwycięstwo w całym turnieju. Musimy więc być uważni i ostrożni" - powiedział Nawrocki.

W ubiegłym roku podczas turnieju w Katarze obowiązywała tzw. złota formuła, wykluczająca praktycznie atak z pierwszej linii po odbiorze zagrywki. Tym razem drużyny będą rywalizowały według "normalnych" zasad.

"Cieszy mnie taka decyzja, bo kocham siatkówkę. Ona jest dla mnie życiem i nie lubię, jak jest psuta i zabijana, a tak naprawdę wiele walorów tej gry przez system "złotej formuły" zostało zniweczonych" - zaznaczył Nawrocki.

Zdaniem przyjmującego PGE Skry Michała Winiarskiego rywalizacja o tytuł klubowego mistrza świata jest w Polsce niedoceniana.

"Zupełnie inaczej jest we Włoszech. Tam bardzo się ceni ten tytuł. Można powiedzieć, że większego sukcesu już nie ma. W tych mistrzostwach grają przecież zespoły, które w Lidze Mistrzów były w czołowej trójce. Dlatego fajnie byłoby zostać klubowym mistrzem świata" - podkreślił Winiarski.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Jacek Nawrocki | PGE Skra Bełchatów | Michał Winiarski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje