"Skry się nie boimy"

W czwartek rozpocznie się wielki finał Polskiej Ligi Siatkówki. O prymat w kraju rywalizować będą obrońca mistrzowskiego tytułu PGE Skra Bełchatów i Wkręt Met Domex AZS Częstochowa.

Pierwsze spotkanie (rywalizacja toczyć się będzie do trzech zwycięstw) zostanie rozegrane w Bełchatowie o godz. 18.30 (transmisja Polsat Sport). Częstochowianie liczą na zdetronizowanie Skry.

Reklama

"Przed decydującym meczem półfinału ligi powiedziałem: "Chłopaki, nie zgadzam się na porażkę. Nie po dziesiątkach waszych przeciwbólowych zastrzyków i pigułek, miesiącach wyrzeczeń". I zagrali na maksa" - powiedział szkoleniowiec "akademików" Radosław Panas.

"Już mi w głowie świta pewien pomysł, ale hasło na finał najpierw usłyszą zawodnicy w szatni przed meczem. Jak zadziała, to je ujawnię" - dodał 38-letni trener.

O sile zespołu z Częstochowy stanowią głównie Polacy. Tymczasem w Skrze w podstawowym składzie jest trzech obcokrajowców. "Ja nie dzielę graczy na naszych i zagranicznych. Tylko na dobrych i słabiej dysponowanych. Chłopaki wiedzą, że nikt nie zagra u mnie za zasługi. Skry się nie boimy, jesteśmy w dobrej formie fizycznej, zagramy na luzie i z marszu. Maszeruj albo giń? Czemu nie!" - zakończył Panas.

Super Express/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: finał | skra bełchatów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje