"Rosjanie nas prowokowali"

"Powtórzyliśmy błąd z Moskwy i zbyt bojaźliwie podeszliśmy do meczu. Z upływem czasu było już jednak coraz lepiej" - powiedział drugi trener PGE Skry Bełchatów Jacek Nawrocki po zwycięstwie nad Dynamem Moskwa (3:1).

Mistrzowie Polski w dwumeczu okazali się lepsi od Dynama i to oni zagrają w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W 1/4 finału Skra zmierzy się z innym rosyjskim zespołem Iskrą Odincowo.

Reklama

"Z upływem czasu było już jednak coraz lepiej. Bardzo dużo wnieśli do gry Dobrowolski i Bąkiewicz. Z każdą chwilą pewniej grał Wlazły, a Rosjanie byli coraz słabsi. Udało nam się wyłączyć z gry Połtawskiego i Dantego, więc Dynamo próbowało grać przez środkowych, ale samym środkiem meczu się nie wygra. Cieszymy się bardzo z awansu do kolejnej rundy. Mam nadzieję, że przed meczem w Odincowie będziemy się bać tylko lotu samolotem" - dodał Nawrocki.

"Rosjanie bardzo lekceważąco podchodzili do meczów z nami, więc tym bardziej miło było odesłać ich do domu. W czasie meczu prowokowali nas pod siatką, ale wiedzieliśmy, że taki jest ich styl. Nie mogliśmy pęknąć i nie pękliśmy. Jeżeli chodzi o zmiany, to nie były one spowodowane słabą grą zawodników, którzy wyszli w szóstce. Trenerzy szukali jednak najlepszego ustawienia i cieszymy się, że udało się takie znaleźć" - ocenił rozgrywający Skry Maciej Dobrowolski.

"Wejście Bąkiewicza i Dobrowolskiego odmieniło nasz zespół. To nasza siła, że mamy bardzo wyrównany skład. Mieliśmy też bardzo dobrze rozpracowany taktycznie zespół rosyjski i oprócz pierwszego seta realizowaliśmy przedmeczowe założenia. To pozwoliło nam osiągnąć korzystny wynik" - stwierdził przyjmujący Skry Stephane Antiga.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Rosjanie | Jacek Nawrocki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje