Pilanki nie dały rady włoskim gwiazdom

Siatkarki Farmutilu Piła przegrały we własnej hali z Volley Bergamo 0:3 (23:25, 17:25, 23:25) w pierwszym meczu 1. rundy play off Ligi Mistrzyń.

Nadkomplet publiczności zgromadzony w pilskiej hali liczył na kolejną niespodziankę siatkarek Farmutilu. Po sensacyjnych wygranych w fazie eliminacyjnej nad rosyjskim Zarieczem Odincowo i włoskim Sirio Perugia, tym razem wicemistrzynie Polski zawiodły. Siatkarki Volleya Bergamo po wygranej 3:0 są już niemal pewne awansu do kolejnej rundy.

Reklama

Włoszki wygrały w pełni zasłużenie. Już od początku spotkania starały się narzucić swój rytm, ale pilanki konsekwentnie odrabiały straty. Głównie dzięki trudnej zagrywce Aleny Handzel, z którą nie radziły sobie rywalki. Przy stanie 21:24 Pilanki obroniły dwa setbole, ale w decydującym momencie zagrywkę zepsuła Agnieszka Kosmatka.

W drugim secie przewaga wiceliderek włoskiej ekstraklasy była już bardziej wyraźna. Włoskie siatkarki niesamowitą pracę wykonywały w obronie. Milena Sadurek-Mikołajczyk starała się jak najlepiej wystawiać piłki swoim koleżankom, ale rywalki podbijały piłki nawet po bardzo precyzyjnych atakach i wyprowadzały skuteczne kontry. Prowadzenie Volleya szybko urosło do 8 punktów (15:7), a gospodynie z każdą piłką traciły ochotę do gry.

Mimo dotkliwej porażki, w kolejnej odsłonie pilski zespół pokazał bardzo dobrą siatkówkę, ale do pełni szczęścia zabrakło niewiele. Skutecznością w ataku imponowała Edyta Kucharska, to dzięki niej Farmutil początkowo wygrywał różnicą kilku punktów.

Nie brakowało emocji poza sportowych. Najpierw żółtą kartkę za pociągniecie siatki ujrzała Valentina Arrighetti i dzięki temu Farmutil wygrywał 8:4. To samo spotkało Michelę Teixeirę, która kwestionowała decyzję arbitra, gdy ten odgwizdał jej błąd. Żółta karta dla Brazylijki sprawiła, że Włoszki odrobiły straty do dwóch "oczek" (12:14). Zacięta walka trwała do samego końca. Przy stanie 23:23 skutecznie zaatakowała Serena Ortolani, w odpowiedzi Kucharska posłała piłkę daleko w aut.

Jerzy Matlak po meczu przyznał, że o porażce jego podopiecznych zadecydowała większa liczba błędów. "Niestety cały czas goniliśmy wynik. W pierwszym i trzecim secie była szansa na zwycięstwo, ale w całym spotkaniu popełniliśmy o osiem błędów więcej niż Włoszki i to w newralgicznych momentach. Za mało graliśmy środkiem, który był, jest i będzie nasza mocną bronią. Za to dużo piłek szło na skrzydła i to zbyt niedokładnych" -skomentował pilski trener.

Na boisku nie pojawiła się Polka Katarzyna Gujska, druga rozgrywająca drużyny z Bergamo. Po spotkaniu przyznała, że jej zespół nie jest w najlepszej dyspozycji psychicznej. "Jesteśmy teraz w takim ciężkim momencie, bowiem nie awansowałyśmy do finału Pucharu Włoch i jesteśmy trochę przygnębione tym faktem. Na razie jest nam ciężko i potrzeba czasu, żebyśmy wyszły z tego dołka. Mam nadzieję, że ten mecz może być początkiem naszej odbudowy. Wygrałyśmy wprawdzie 3:0, ale do rewanżu podejdziemy maksymalnie skoncentrowane" - podkreśliła.

Rewanżowe spotkanie rozegrane zostanie 18 lutego w Bergamo.

Farmutil Piła - Volley Bergamo 0:3 (23:25, 17:25, 23:25)

Farmutil: Milena Sadurek-Mikołajczyk, Alena Hendzel, Agnieszka Bednarek, Michela Teixeira, Klaudia Kaczorowska, Agnieszka Kosmatka, Paulina Maj (libero), Edyta Kucharska, Marta Szczygielska.

Volley: Eleonora Lo Bianco, Jenny Barazza, Valentina Arrighetti, Antonella Del Core, Serena Ortolani, Lucia Bacchi, Enrica Merlo oraz Indre Sorokaite, Francesca Piccinini.

Inny czwartkowy wynik:

Scavolini Pesaro - Zariecze Odincowo 3:2 (24:26, 25:19, 14:25, 26:24, 15:4)

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: farmutil | siatkarki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje