Niemczyk: Czasem trzeba ochrzanić

- Martwi mnie zmęczenie psychiczne. Od maja nie mieliśmy ulgowego turnieju. W każdym coś musieliśmy udowodnić. W Pile walczyliśmy o awans do finałów Grand Prix. Wygraliśmy w Turcji mistrzostwa Europy. Potem był Puchar Świata w Japonii, który też kosztował nas wiele zdrowia. Teraz jesteśmy w Baku, gdzie stawka też jest bardzo wysoka - tłumaczył "ŻW" po spotkaniu z Azerbejdżanem Andrzej Niemczyk.

Trener siatkarek nie przejmuje się zbytnio wstydliwą porażką w ostatnim meczu grupowym i teraz całą uwagę swoich podopiecznych kieruje na półfinałowy pojedynek z Turcją.

Reklama

- Jeśli go wygramy, mamy pewne 3 pkt w rankingu FIVB. To oznacza wyprzedzenie Holenderek i otwiera drogę do turnieju interkontynentalnego. W finale moglibyśmy zagrać na luzie. Jeśli wygramy, pojedziemy na igrzyska. Gdyby się nie udało, jedziemy do Japonii walczyć dalej - przyznał Niemczyk, który nie chce swojej pracy porównywać do "metod" szkoleniowych Rosjanina Anatolija Karpola.

- Czasem trzeba dziewczyny ochrzanić, czasem pogłaskać. Najważniejsze jest zaufanie. Dobrze się rozumiemy. Karpol ma jedne z najlepszych siatkarek świata, ale nie potrafi stworzyć drużyny. Odczuł już na własnej skórze naszą przewagę. Jeśli chce, udzielę mu kolejnej lekcji z taktyki - wyjaśnił Andrzej Niemczyk.

INTERIA.PL/Życie Warszawy
Dowiedz się więcej na temat: niemczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje