"Na gwiazdy nie ma co liczyć"

Niedawno zakończony sezon był bardzo udany dla siatkarzy Wkręt Met Domex AZS Częstochowa. "Akademicy" zdobyli Puchar Polski i zostali wicemistrzami kraju. Jednak perspektywy przed częstochowskim zespołem nie wyglądają dobrze.

Z zespołu odeszło już pięciu podstawowych zawodników: Krzysztof Gierczyński (Resovia), Paweł Woicki (Resovia), Marcin Wika (Resovia), Piotr Gacek (PGE Skra Bełchatów) i Phil Eatherton (szuka klubu). "Grali dobrze, to znaleźli się chętni, aby ich zatrudnić. Normalne prawa rynku" - powiedział na łamach "Super Expressu" dyrektor sportowy klubu Ryszard Bosek.

Reklama

"Oferty, jakie otrzymali były dobre i postanowili je przyjąć. Ja nie widzę w tym nic nienormalnego. Skoro ktoś dostaje lepsze warunki gdzie indziej, to idzie tam pracować. Trudno mieć do kogoś o to pretensje. Przecież gdy siatkarz będzie miał czterdziestkę, w tym zawodzie nikt już go nie zatrudni" - dodał Bosek.

Przed trenerem Radosławem Panasem trudne zadanie. Praktycznie będzie musiał budować zespół od nowa, a przecież częstochowianie będą reprezentować Polskę w Lidze Mistrzów.

"Na razie zaczynamy kompletować skład. Ale drużyna będzie oparta na młodych zawodnikach, których będziemy tutaj promować. Na wielkie nazwiska nie ma za bardzo co liczyć. Gwiazdy kosztują i powiedzmy sobie szczerze na rynku nie ma ich za dużo. To jak w handlu... Jak ryżu zaczyna brakować, to jego ceny w sklepie idą od razu w górę. Podobnie jest z zawodnikami. Poza tym zwróćmy uwagę na jeszcze jedną sprawę. Nasz klub jest oparty na prywatnych sponsorach. To nie tak jak w Bełchatowie czy Jastrzębiu, gdzie kluby mają wsparcie państwowych firm. My musimy sobie radzić inaczej - szukając małych firm, przedsiębiorców i namawiając ich do współpracy" - tłumaczył dyrektor sportowy.

Super Express/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: 'Gwiazdy'

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje