​Michał Winiarski po porażce w Lidze Mistrzów z Cucine Lube Civitanova 1:3

Przyjmujący PGE Skry Bełchatów Michał Winiarski nie miał złudzeń odnośnie powodów porażki w I rundzie play-off z Cucine Lube Citanovą 1:3. - Ten mecz został przegrany w końcówce trzeciego seta - podkreśla.

- Miałem trzytygodniową przerwę w graniu, poprzedni mecz rozegrałem w Gdańsku, w nim troszeczkę mnie mięśniowo "spięło". Później musiałem ciężko  popracować, by odbudować się fizycznie i przez to jestem trochę wolny - nie krył w rozmowie z Polastem Sport Winiarski.

Reklama

- Dlatego więcej grałem sercem, intuicją niż samą formą, aczkolwiek jedyny pozytyw, to to, że zagrałem całe spotkanie. Aż tak dużo nie brakowało, żebyśmy się pokusili o zwycięstwo. Szkoda, że się nie udało - żałował mistrz świata z 2014 r.

Michał wie dokładnie, co było przełomowym momentem spotkania.

- Kurczę, mecz został przegrany w końcówce trzeciego seta. Pierwsze dwa pokazały, że kto trafi zagrywką, wygrywa. Oni trafiali w pierwszym, więc przegraliśmy do 21, my - w drugim, więc oni przegrali do 21. W trzecim szliśmy łeb w łeb, przy stanie 22-22 mieliśmy kontrę. Nie skończyliśmy ataku, przegraliśmy seta, to był kluczowy moment. Oni zaczęli grać na kompletnym luzie. Walczyliśmy, ale raczej nie mieliśmy nic do powiedzenia - analizował siatkarz Skry.

O taktyce swego zespołu miał do powiedzenia tyle:

- Tak naprawdę grą kieruje Nico (Nicola Uriarte) i tutaj nie ma żadnych zmian. Z założenia nigdy nie byliśmy zespołem, który często gra środkiem. Przy dobrym przyjęciu, gdy zespół jest pod siatką, można takie manewry stosować - zaznacza.

- Gdyby każdy z nas zagrał o ten stopień wyżej, to mogliśmy wygrać. Decydowały niuanse. Na rewanż do Włoch po jedziemy zagrać na zupełnym luzie - zakończył Michał.

Dowiedz się więcej na temat: Michał Winiarski | PGE Skra Bełchatów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje