"Medal w Pekinie? To realne"

Pierwszy do konkursu na stanowisko trenera reprezentacji Polski siatkarzy zgłosił się Włoch Mauro Berruto. Asystent szkoleniowca kadry Italii Giana Paola Montalego dowiedział się o konkursie z internetu.

- Przedstawiłem na dwóch stronach maszynopisu swoją ideę siatkówki, pomysł na sukces polskiej drużyny i wysłałem. Teraz czekam na odpowiedź - powiedział Berruto w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".

Reklama

W reprezentacji Italii Berruto jest odpowiedzialny za przygotowanie zespołu pod względem taktycznym.

- Przed igrzyskami studiowałem do znudzenia grę wielu zespołów m.in. Polski. Znam każdy ruch, każdą zaletę i każdy mankament polskich siatkarzy. Czasem nawet wydaje mi się, że lepiej niż włoskich... Sami nie wyobrażacie sobie jaki macie potencjał - stwierdził.

- Jestem gotów doprowadzić do sytuacji, że w najbliższych latach Polska będzie nie na siódmym, ale na 3-4 miejscu w rankingu FIVB. USA, Francja - w czym oni są lepsi od Polaków? W niczym. Trzeba tylko poustawiać wszystko taktycznie. Wasza federacja chce medalu olimpijskiego w Pekinie? To jest realne. Z takim założeniem podjąłbym pracę w Polsce. Choć dziś może niektórzy śmieją się, gdy słyszą o takich celach - podkreślił włoski szkoleniowiec.

Berruto ogląda na co dzień występy Sebastiana Świderskiego i Arkadiusza Gołasia, którzy robią furorę we włoskiej Serie A.

- Jak widzę, co robią w Serie A Świderski i Gołaś, to nie mam wątpliwości, że to siatkarze światowej klasy. Są najlepsi w swoich drużynach klubowych. Gruszka, Murek - ci ludzie nie potrzebują rekomendacji. Ale proszę mnie dziś nie pytać o skład osobowy. Będę nad tym myślał, jeśli zostanę trenerem. Polacy są bardzo dobrzy w zagrywce i bloku. Nad wszystkim trzeba oczywiście popracować, ale potencjał macie - mówił 35-letni trener.

Dla Włocha problem porozumiewania się z zawodnikami nie istnieje.

- Przez dwa lata pracowałem w Grecji. Tamtejszego języka nauczyłem się w 3-4 miesiące. Szanuję miejsce, w którym przychodzi mi pracować, więc uważam, że trzeba rozmawiać z zawodnikami w ich ojczystym języku. Na razie nie znam słowa po polsku, ale szybko się uczę - wyjaśnił.

- Kwestia pieniędzy nie bardzo mnie na razie interesuje. Liczy się wyzwanie, a takim byłby plan zdobycia medali wielkich imprez z Polakami. Do tego potrzebni są oczywiście ambitni współpracownicy. Dwaj asystenci, trzej statystycy, sztab medyczny. Kogoś mógłbym wziąć z Italii, ale na pewno nie wszystkich. Jeśli organizacja poza boiskiem jest perfekcyjna można spokojnie pracować nad wynikami - zakończył Berruto.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: medal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje