ME siatkarzy: Polska - Bułgaria 1:3

Polscy siatkarze przegrali w Pradze z Bułgarią 1:3 (25:19, 22:25, 22:25, 23:25) w meczu grupy D mistrzostw Europy. Skomplikowała się sytuacja "Biało-czerwonych" w kontekście awansu do dalszych gier turnieju.

W sobotę podopieczni Andrei Anastasiego wygrali z Niemcami 3:1. Bułgarzy natomiast dość niespodziewanie ulegli Słowacji 2:3. Siatkarze z Bałkanów musieli wygrać z Polakami, żeby zachować szansę na dalszy udział w turnieju.

Reklama

Trener Anastasi nie dokonał zmian w składzie w porównaniu do spotkania z Niemcami. Polacy podbudowani sobotnim zwycięstwem, odniesionym w dobrym stylu, rozpoczęli pojedynek z animuszem. Nasi zawodnicy bardzo dobrze zagrywali. Z przyjęciem serwisu przeciwnika też nie było problemów. Łukasz Żygadło korzystał z tego, rozgrywając nieszablonowo. Jego koledzy natomiast nie zawodzili. Skutecznością w ataku popisywali się Piotr Gruszka i Bartosz Kurek. "Swoje" dołożył również Michał Kubiak. Do tego doszła efektowna gra blokiem obrońców tytułu. Bułgarzy, ze swoim asem atutowym Matejem Kazijskim, nie mogli znaleźć recepty na tak dysponowany polski zespół. Od pierwszej przerwy technicznej (8:7) przewaga Polaków systematycznie rosła. "Biało-czerwoni" w pełni kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Pierwszą piłkę setową Polacy mieli przy stanie 24:17. Dwa setbole Bułgarzy obronili, ale decydujący cios zadał Piotr Nowakowski z krótkiej (25:19).

Początek drugiej partii był wyrównany do stanu 4:4. Później naszym zawodnikom przytrafiło się kilka prostych błędów, co wykorzystali rywale. Coraz lepiej radził sobie Kazijski, wspierany przez Władymira Nikołowa. Na pierwszą przerwę techniczną rywale schodzili z czteropunktowym prowadzeniem (8:4).

Polacy ruszyli do odrabiania strat, a sygnał do ataku dał Kubiak, posyłając na stronę przeciwnika potężne zagrywki. "Biało-czerwoni" dobrze spisywali się również w obronie, co pozwoliło wyprowadzać kontrataki, które kończył Kurek. Taka gra spowodowała, że straty został szybko zniwelowane, a nawet Polacy wyszli na prowadzenie (14:12).

Później do pracy zabrali się rywale. Szczególnie we znaki dawał nam się Cwetan Sokołow, który zastąpił Nikołowa. Od stanu 16:16 toczyła się zacięta walka. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali Bułgarzy. Najpierw zablokowali atak Kurka, a chwilę później Sokołow trafił w boisko i w ten sposób zakończył się drugi set wygrany przez rywali 25:22.

Trzecia partia od początku nie układała się po myśli Polaków. Za to Bułgarzy złapali wiatr w żagle. Coraz lepiej grał Kazijski. Dużo punktów zdobywał Sokołow, a także bułgarscy środkowi Wiktor Josifow i Teodor Todorow. Polacy natomiast mieli spore kłopoty ze skończeniem ataku.

Bułgarzy zbudowali kilkupunktową przewagę, którą konsekwentnie utrzymywali. Zryw "Biało-czerwonych" w końcówce okazał się spóźniony. Trzecią odsłonę zakończył Todor Aleksiew.

Czwartego seta Polacy rozpoczęli fatalnie. Gra naszego zespołu kompletnie się rozsypała i w efekcie na pierwszej przerwie technicznej przegrywaliśmy 2:8. Wydawało się, że Bułgarzy szybko i łatwo wygrają tego seta.

Znów jednak Kubiak poderwał drużynę do walki swoim znakomitym serwisem. Głównie za jego sprawą Polacy odrobili duże straty, doprowadzając do wyrównanej końcówki (22:22). Decydujące słowo należało jednak do Bułgarów. Josifow zdobył punkt atakiem z krótkiej, a w następnej akcji pomylił się w ataku Kurek i rywale mieli meczbola. Pierwszą piłkę meczową "Biało-czerwoni" obronili za sprawą Jakuba Jarosza. Chwilę później Kazijski zaatakował po rękach blokujących Polaków i piłkę bez trudu powinien podbić Jarosz. Ten się jednak poślizgnął i piłka spadła w boisko. Set wygrany przez Bułgarię 25:23 i cały mecz 3:1.

O tym, czy Polacy znajdą się w drugiej fazie zadecydują ostatnie, poniedziałkowe mecze "Biało-czerwonych" ze Słowakami (godz. 18.00) i Bułgarii z Niemcami (godz. 15.00).

Do ćwierćfinałów bezpośrednio awansują zwycięzcy grup. W barażach zagrają zespoły z drugich i trzecich miejsc. Z dalszej rywalizacji odpadają zespoły, które uplasują się na ostatnich pozycjach.

Po meczu powiedzieli:

Andrea Anastasi (trener polskiej reprezentacji): Bułgarzy zagrali bardzo dobre spotkanie, ale i moi gracze nie zaprezentowali się źle. Zabrakło nam trochę szczęścia. W poniedziałek bardzo ważny mecz, na szczęście gramy jako drudzy i po rywalizacji Bułgarii z Niemcami będziemy już wiele wiedzieć.

Radostin Stojczew (trener bułgarskiej reprezentacji): Jestem bardzo zadowolony, że po pierwszym przegranym secie, moi zawodnicy zachowali zimną krew i potrafili grać swoją siatkówkę. Byli konsekwentni, ale nadal popełniali dużo błędów, zwłaszcza w serwisie. Możemy zaprezentować się z jeszcze lepszej strony.

Łukasz Żygadło (rozgrywający polskiej ekipy): Po pierwszym secie zagrywką nie potrafiliśmy zrobić takiego zagrożenia jak wcześniej. Bułgarzy nie prezentowali skomplikowanej gry w ataku i opierali go przede wszystkim na Mateju Kazijskim i Cwetanie Sokołowie. Ciężko było ich zatrzymać blokiem. Liczę na to, że Niemcy pokażą pazur i zagrają dobre spotkanie z Bułgarami, a my ze znacznie lepszej strony zaprezentujemy się w meczu ze Słowakami.

Władimir Nikołow (kapitan Bułgarów): Jestem bardzo szczęśliwy z naszej postawy. Wygraliśmy z jednym z najlepszych zespołów na świecie, mistrzami Europy. Polacy zagrali naprawdę dobrze i wysoko postawili nam poprzeczkę. Nadal jesteśmy w grze i możemy zająć pierwsze miejsce w grupie. To jest nasz cel.

Polska - Bułgaria 1:3 (25:19, 22:25, 22:25, 23:25)

Polska: Piotr Nowakowski, Piotr Gruszka, Bartosz Kurek, Michał Kubiak, Łukasz Żygadło, Marcin Możdżonek i Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Michał Ruciak, Jakub Jarosz, Mateusz Mika, Grzegorz Kosok.

Bułgaria: Andriej Żekow, Matej Kazijski, Władimir Nikołow, Wiktor Josifow, Teodor Todorow, Todor Aleksiew i Władysław Iwanow (libero) oraz Metodi Ananiew, Cwetan Sokołow.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Polska - Bułgaria

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje