Matlak: Nie ma co porównywać regulaminów

Mistrzostwa świata siatkarek w Japonii (29.10 - 14.11) rozgrywane będę według zupełnie innego systemu niż trwający we Włoszech czempionat mężczyzn. - Nie ma co porównywać obu regulaminów. U nas każdy mecz będzie istotny - podkreślił trener Polek Jerzy Matlak.

W mundialu siatkarzy można awansować do półfinału przegrywając "po drodze" nawet cztery z siedmiu spotkań. W związku z tym równie dużo, co o wynikach, mówi się i pisze o kalkulowaniu przez niektóre zespoły, by nie trafić na teoretycznie silniejszych rywali.

Reklama

"Biało-czerwoni", którzy pierwszą rundę zakończyli z kompletem trzech zwycięstw, w drugiej zmierzą się z drużynami pozostałych medalistów poprzednich MŚ (kolejność: Brazylia, Polska, Bułgaria), a dotychczasowe wyniki nie mają żadnego znaczenia.

- Zgadzam się ze wszystkimi krytykującymi ten regulamin. Skoro międzynarodowej federacji udało się go przeforsować, to znaczy, że jest ona do wymiany. Logiki w tym nie ma żadnej, jest tylko tendencyjne ustawienie drabinki +pod gospodarzy+, co nie powinno się zdarzać. To jest niedobre dla wizerunku tej dyscypliny. Dziwne jest jednak to, że teraz nagle wszyscy mówią jednym tonem na temat regulaminu, a ja się pytam, gdzie byli, gdy te zasady były zatwierdzane. W końcu prezesi krajowych związków tworzą międzynarodową federację - powiedział trener reprezentacji Polski siatkarek Jerzy Matlak.

Kobiecy turnieju w Japonii zostanie rozegrany według identycznych zasad jak oba mundiale cztery lata temu. 24 zespoły zostały podzielona na cztery grupy. Po pierwszej rundzie, w której każda ekipa zaprezentuje się na boisku pięciokrotnie, cztery najlepsze z każdej grupy awansują do kolejnej fazy. Rywalizacja nadal toczyć się będzie w grupach - dwóch po osiem zespołów - jednak z zaliczeniem wyników wcześniejszych meczów z ekipami, które pozostaną w turnieju. Po kolejnych czterech spotkaniach po dwie najlepsze drużyny z obu grup zakwalifikują się do półfinałów.

- Ten regulamin na pewno jest przejrzysty. Wszyscy od pół roku wiedzą, kto z kim będzie grał w pierwszej fazie i na kogo można trafić w drugiej rundzie. Wszystko teraz zależy od samych zespołów, od ich dyspozycji, a nie od przypadku czy losowania. Każdy mecz będzie istotny. Nie ma co porównywać tych regulaminów - podkreślił Matlak.

Cztery lata temu do czołowej czwórki turnieju mężczyzn awansowały zespoły z dorobkiem 7-0 jak Polska bądź 6-1 jak Serbia i Czarnogóra oraz Brazylia i Bułgaria. W turnieju kobiet natomiast Włochy, Serbia i Czarnogóra oraz Rosja z bilansem 6-1, a Brazylijki przebrnęły do półfinału bez porażki. Bilans 3-4 pozwolił, i to tylko w jednym przypadku na pięć, walczyć jedynie o miejsca 5-8.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: mecz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje