Matlak: Kandydują różni śmiałkowie

"Organizuje się konkurs na trenera kadry gdzie nie startują polscy trenerzy. Ponieważ mówią, że nie ma tutaj takich, są tylko zagraniczni. Kandydują różni śmiałkowie, wśród nich paru dobrych. Jak w takim razie całą tą sytuację mają odbierać zawodniczki, kiedy wiadomo, że nauczyć się i grać można tylko w lidze włoskiej" - żali się Jerzy Matlak.

"Jeżeli człowiek ma problem - brakuje mu zawodniczki to gra tym co ma, natomiast we Włoszech wystarczy jeden - dwa telefony i po tygodniu przyjeżdżają trzy - cztery siatkarki z całego świata. Potem się mówi o ambicji grać do przodu jak husaria na czołgi. My ciągle tym żyjemy to jest zamknięte koło" - podkreślił szkoleniowiec Nafty Piła.

Reklama

"Mamy głowę pełną kompleksów na czele z PZPS, który zawiesza dwukrotne mistrzynie Europy - paranoja. Wszyscy się teraz podniecają wyborem trenera kadry, tylko kto tam jest? Bonita, którego już nie chcą we Włoszech i Aleksandro Chiapinni, który zawitał do Piły. Posadżcie go na mojej ławce i wówczas zobaczymy jakie są warsztaty, bo ja się nie czuje tak daleko w stosunku do nich. Ktoś tu fizjologa widział? Sztab szkoleniowy sześć - siedem osób jak człowiek o tym mówi to się patrzą jak na wariata. U nas to dopiero wchodzi laptop statystycy itd. Oni z tym żyją od piętnastu lat, a my ciągle jesteśmy w krzakach - u nas ciągle ambicją do przodu" - dodał po meczu z Asystelem Novara Jerzy Matlak.

Maciej Borowski, Piła

Dowiedz się więcej na temat: kadry

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje