Matlak: Bez niespodzianek

Trener reprezentacji Polski siatkarek Jerzy Matlak przyznał, że zakończony sezon PlusLigi Kobiet nie przyniósł zaskakujących rozstrzygnięć, a wygrana Muszynianki-Fakro nie powinna budzić zdziwienia.

"Chyba trochę za wcześnie Aluprof został uznany za bezwzględnego faworyta, ale biorąc pod uwagę składy obu zespołów, to w Muszyniance są bardziej doświadczone zawodniczki" - powiedział Matlak.

Reklama

W niedzielę w PlusLidze Kobiet zapadły ostateczne rozstrzygnięcia. Mistrzostwo kraju obroniły siatkarki z Muszyny, a Aluprof Bielsko-Biała, który do finałowych potyczek zanotował zaledwie jedną porażkę, musiał zadowolić się srebrnym medalem. Matlak, który w tym sezonie doprowadził Farmutil Piła do brązowego medalu, nie ukrywa, że ma zastrzeżenia do poziomu finałowych spotkań.

"Wszyscy zachwycają się meczami finałowymi, ale ja mam trochę odmienne zdanie. Były wprawdzie piękne i ciekawe zwroty sytuacji, natomiast z mojego, sportowego punktu widzenia niedobrze, że zespoły w których grają zawodniczki z najwyższej półki, mają takie huśtawki. W jednym ustawieniu potrafią stracić, sześć, osiem punktów, nie potrafią utrzymać równego grania. Jest to może emocjonujące dla kibica, ale na tym poziomie nie powinny zdarzać się takie sytuacje" - powiedział.

Jego zdaniem mistrzostwo zdobyła najbardziej doświadczona drużyna w lidze. "Trochę za wcześnie Aluprof został uznany za bezwzględnego faworyta, ale biorąc pod uwagę składy obu zespołów, to w Muszyniance są bardziej doświadczone zawodniczki, które mają na koncie złote medale mistrzostw Europy. W Bielsku natomiast są aspirantki do osiągnięcia dużych sukcesów. Przebieg rozgrywek trochę mógł zdezorientować kibiców. Aluprof wygrywał ze wszystkimi i wydawało się, że Muszyna nie ma co szukać w finale. Okazało się, że Muszyna została jednak niedoceniona, a Bielsko przecenione" - przyznał.

Zdaniem Matlaka, Muszyniance w zdobyciu złotego medalu pomógł również stabilny skład, który w porównaniu do ubiegłego sezonu nie uległ istotnym zmianom, a został jeszcze wzmocniony.

"Gdy oglądałem wczorajszy mecz, to w Muszynie przez większość część grała dokładnie ta sama szóstka, która rok temu wygrała ze mną w finale. Do tego na ławce siedziały jeszcze trzy zawodniczki, które wydatnie pomogły w tym meczu. To, że grają drugi rok w podobnym składzie, miało tutaj istotny wpływ na ten wynik. Tymczasem Bielsko to nowy zespół, bardzo dużo zmian nastąpiło w ubiegłym roku. Czasami potrzeba dużo czasu, żeby te dziewczyny potrafiły grać ze sobą. Do tego bielszczanki emocjonalnie zupełnie nie dały sobie rady, robiły masę błędów w tych najmniej odpowiednich momentach, co Muszynianka potrafiła skrzętnie wykorzystać" - zauważył.

Selekcjoner reprezentacji oceniając zakończony sezon przyznał, że nie przyniósł on zbyt wiele niespodzianek. "Miejsce w czwórce Centrostalu nie jest dla mnie zaskoczeniem. Bydgoszczanki zagrały na takim poziomie, na jakim powinny były grać w ubiegłym roku, gdy spadały z ligi. Zespół był silny, a doszła jeszcze Monika Smak na rozegranie, bardzo udany powrót do Bydgoszczy zaliczyła Katarzyna Mróz. Pewnie większe apetyty miała piąta Dąbrowa Górnicza, o pewnym rozczarowaniu można mówić w przypadku drużyny z Białegostoku. Zresztą skoro zmienili już trenera, to najwyraźniej nie byli do końca zadowoleni. Z kolei o dobrym sezonie na pewno mogą mówić zespoły Gedanii Żukowo i Gwardii Wrocław" - ocenił.

Matlak nie ukrywa, że w minionym sezonie nie pojawiło się zbyt wiele młodych, nowych zawodniczek, o których można by powiedzieć, że są przyszłością reprezentacji. "Praktycznie mogę wymienić niestety tylko dwa nazwiska - Maja Tokarska i Zuzanna Efimienko. Martwi mnie natomiast inna rzecz - kilka zawodniczek, które były też m.in. na igrzyskach w Pekinie - Kasia Gajgał, Joanna Kaczor czy Milena Rosner - grało bardzo mało w tym sezonie albo prawie wcale. Nie potrafiły przebić się do szóstki czy nawet ósemki w swoich zespołach. Nie zrezygnowałem jednak z powołania ich na kadrę, daję im kredyt zaufania, bo chcę sprawdzić czy faktycznie tak odstają od innych zawodniczek. Mam nadzieję, że jeszcze przydadzą się reprezentacji" - mówił.

Szkoleniowiec zdradził, że wybiera się na kilkudniowy wypoczynek. Zaraz po powrocie rozpoczyna pracę z reprezentacją, która 14 maja rozpocznie zgrupowanie w Dźwirzynie. W czerwcu Polki wezmą udział w dwóch turniejach towarzyskich - w Montreux i Turynie.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje