- To zwycięstwo dedykujemy przede wszystkim trenerowi Jerzemu Matlakowi, jego żonie i rodzinie. Sytuacja jest dosyć trudna, w związku z tym wkrótce wybieramy się do szpitala, żeby wesprzeć trenera na duchu - powiedział Piotr Makowski, który zastępował Matlaka na ławce trenerskiej w meczu z Belgią (3:1).

- Jeśli chodzi o sam mecz, to zepsuliśmy sporo zagrywek, ale mimo wszystko opłacało się. W tych momentach, kiedy ryzykowaliśmy w polu zagrywki, to sety rozstrzygaliśmy na swoją korzyść. Kiedy tylko dziewczyny trochę zwalniały rękę, to set został przegrany. Zabrakło trochę konsekwencji w realizacji naszych założeń - ocenił drugi trener reprezentacji Polski.

- Chciałbym pogratulować zawodniczkom, że po porażce z Holandią i takiej dużej fali krytyki, podniosły się dosyć szybko i pokazały charakter, a na dodatek całkiem fajną grę. Mam nadzieję, że w środę przeciwko Rosji będzie jeszcze lepiej. Nie będzie wstrzymywania ręki, nie zabraknie zadziorności, cwaniactwa i mądrości w grze. Nie ulega wątpliwości, że spotkanie ze "Sborną" będzie wielkim testem - dodał Makowski.

- Wyciągnęliśmy wnioski z konfrontacji z Holandią. Oglądaliśmy ten mecz jeszcze raz. Różnica polegała na tym, że zespół holenderski zaryzykował zagrywką. W konsekwencji odrzucił nas od siatki. My dysponując niskimi skrzydłowymi, nie mogliśmy sobie w ataku poradzić. Moim zdaniem Holandia ma zawodniczki w optymalnym wieku. Jest to zespół kompletny, który pracuje ze sobą od kilku lat i przynosi to efekty. Wszystko w tej drużynie chodzi jak w zegarku. Podobnie jest z Włoszkami - podkreślił asystent trenera Matlaka.

Reklama

Makowski odniósł się także do zarzutów o zbyt małą liczbę zmian w dotychczasowych meczach podczas mistrzostw Europy. - Uważam, że ta szóstka, która grała przeciwko Belgijkom, jest akurat w najlepszej dyspozycji. Wspomnę tylko, że zarówno Natalia Bamber jak i Eleonora Dziękiewicz miały poważne kontuzje i dosyć późno dołączyły do zespołu, ale ani Natalii, ani Lenie nic nie dolega. Natomiast na boisku jest tylko sześć miejsce, w protokole meczowym dwanaście. Ktoś musi usiąść na trybunach. Chciałem jednak zaznaczyć, że wszystkie zawodniczki są ważną częścią zespołu. Nie należy o tym zapominać - zaznaczył.

W środę polskie siatkarki czeka pojedynek z Rosją, który trzeba wygrać, żeby liczyć się w walce o półfinał. - Rosja jest na pewno bardzo dobrym zespołem. Mieliśmy okazję zmierzyć się z nimi w tym roku dwukrotnie. Raz wygraliśmy i raz przegraliśmy. Wróciło kilka zawodniczek z Jekateriną Gamową na czele, która jest liderem tego zespołu jeśli chodzi o atak. Ale widzimy pewne mankamenty w ich grze. Belgijki i Hiszpanki pokazały, że można z nimi powalczyć. Szansa jest. Trzeba w to gorąco wierzyć, a jak będzie zobaczymy - zakończył Makowski.

Robert Kopeć, Łódź

CZYTAJ TAKŻE:

ME siatkarek. Belgia pokonana!

Barańska: Zwycięstwo dedykujemy trenerowi

"W takim dniu siatkówka nie jest najważniejsza"

Artykuł pochodzi z kategorii: Siatkówka

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Władze NBA ogłosiły najlepsze piątki sezonu zasadniczego

    Najbardziej wartościowy koszykarz NBA LeBron James (Miami Heat) oraz najskuteczniejszy gracz Kevin Durant (Oklahoma City Thunder) zostali wybrani do pierwszej piątki sezonu zasadniczego -... więcej