LM siatkarzy - w Łodzi pełna hala i nowy hymn PGE Skry

Po raz kolejny siatkarze PGE Skry Bełchatów przy pełnych trybunach rozegrają w Łodzi mecz Ligi Mistrzów. Jedną z dodatkowych atrakcji środowego pojedynku z Arkasem Izmir ma być premiera nowego hymnu bełchatowskiego klubu.

Przez kilka sezonów jednym z nieodzownych elementów spotkań z udziałem PGE Skry była piosenka pt. "Zawsze tam gdzie Ty" zespołu Lady Pank, uznana za nieoficjalny hymn aktualnych wicemistrzów Polski.

- Od dłuższego czasu przygotowywaliśmy się jednak do tego, by stworzyć oficjalny hymn Skry Bełchatów. I właśnie na środowym meczu będzie premiera tego hymnu, do którego słowa napisał Jacek Cygan, a muzykę Robert Janson - poinformował prezes bełchatowskiego klubu Konrad Piechocki.

Wykonawcą hymnu będzie Marcin Spenner, jeden z uczestników telewizyjnego programu X Factor.

- Myślę, że będzie to miła niespodzianka dla kibiców - powiedział Piechocki. Według prezesa Skry po raz kolejny w trakcie spotkania z udziałem jego zespołu na trybunach łódzkiej Atlas Areny będzie komplet widzów.

- W sprzedaży zostało już tylko ok. 500 wejściówek, więc wszystko wskazuje na to, że po raz kolejny będziemy mieli pełne trybuny. Mam nadzieję, że kibice poniosą nasz zespół do zwycięstwa  - dodał.

W poprzednim tygodniu bełchatowianie wygrali w Izmirze 3:1. Zwycięstwem tym przerwali serię pięciu porażek z rzędu: trzech w PlusLidze i dwóch w Pucharze Polski. Po powrocie z Turcji podopieczni Jacka Nawrockiego zdążyli już jednak przegrać kolejny mecz ligowy, ulegając na własnym parkiecie 2:3 Wkręt-metowi AZS Częstochowa. Kapitan PGE Skry Mariusz Wlazły ma jednak nadzieję, że w środę jego zespół znów będzie się cieszył ze zwycięstwa.

- Na szczęście mamy przed sobą mecz LM, w której w tej edycji jesteśmy niepokonani. I oby tak zostało. Nie wiem, jakim wynikiem zakończy się spotkanie, bo to jest sport. Kibicom możemy jednak zagwarantować determinację i walkę o awans do kolejnej fazy rozgrywek. Będziemy robić wszystko, by wygrać to spotkanie - zapewnił Wlazły.
Dodał, że chcąc po raz drugi pokonać ekipę z Turcji gracze PGE Skry nie będą mogli pozwolić sobie na momenty dekoncentracji i rozluźnienia.

- Na tym etapie LM nie ma słabych zespołów, a każda drużyna podchodzi do kolejnego meczu z wolą zwycięstwa. Zespół z Turcji jest silny, ale gra nierówno. Jeśli jednak złapie wiatr w żagle, a my przegapimy ten moment, to możemy przegrać. Od początku do końca musimy więc być mocno skoncentrowani - wyjaśnił atakujący Skry.
Zdaniem trenera Nawrockiego duży wpływ na końcowy wynik rywalizacji z Arkasem będzie miało nastawienie psychiczne jego podopiecznych.

- Bardzo ważne dla nas będzie to, żeby zostawić za sobą wszystkie problemy i myśleć tylko i wyłącznie o przyszłości - uważa Nawrocki.

A problemów, zwłaszcza kadrowych, w PGE Skrze w tym sezonie nie brakuje. W minionym tygodniu również dawały o sobie znać. Z powodu kontuzji w Izmirze nie mógł grać Michał Winiarski, a po pojedynku z Arkasem z kadry wypadli Aleksandar Atanasijevic i Paweł Zatorski. Jest jednak szansa, że w środę wszyscy będą już gotowi do gry.

- Na razie cieszymy się z tego, że wczoraj trenowała cała dwunastka. To dla nas bardzo ważne, bo w tym sezonie mamy problemy kadrowe, zdrowotne i problemy z wynikami. Tak naprawdę najważniejsze mecze są jednak dopiero przed nami - powiedział Nawrocki.

Mimo wielu problemów z dużym optymizmem do środowego pojedynku podchodzi rozgrywający PGE Skry Paweł Woicki.
- Arkas gra zespołowo i bardzo dobrze taktycznie. Jeżeli jednak uda nam się zneutralizować zagrywkę Agameza, to powinno być dobrze. W każdym elemencie jesteśmy chyba nieco lepsi od Turków i jutro będziemy chcieli to potwierdzić - ocenił.

Mecz PGE Skry z Arkasem w łódzkiej Atlas Arenie rozpocznie się w środę o godz.18.00.

Dowiedz się więcej na temat: PGE Skra Bełchatów | Daniel Pliński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje