Liga Światowa: Polska - Grecja 2:3

W drugim meczu grupy D Ligi Światowej siatkarzy Polska przegrała w Warszawie z Grecją 2:3 (25:23, 26:28, 22:25, 27:25, 15:17.).

Polscy siatkarze zagrali słabiej niż w piątkowym spotkaniu. Z kolei ich rywali zaprezentowali się znacznie lepiej.

Reklama

Zdaniem trenera-konsultanta polskiej drużyny, Huberta Wagnera: - Nie mieliśmy w ręku atutów, którymi moglibyśmy ten mecz wygrać.

- Zaprezentowaliśmy się słabo w ataku i bloku - powiedział Hubert Wagner. - Nie było odrzucającej zagrywki. Jest bardzo przykro, że przegraliśmy, ale w dalszym ciągu mam nadzieję, że to wszystko przeanalizujemy w swoim gronie i wnioski obrócimy na korzyść polskiego zespołu.

Zdaniem Huberta Wagnera nie można mieć pretensji do młodych zawodników - Michała Bąkiewicza oraz Arkadiusza Gołasia. Ten pierwszy w bardzo ważnych momentach "dobrze przyjmował, kończył ważne piłki.

Set pierwszy rozpoczął się od prowadzenia zespołu greckiego 2:0, ale później Paweł Papke popisał się mocnym atakiem, Dawid Murek efektowną "kiwką", a Andrzej Stelmach pojedynczym blokiem i polski zespół na przerwę techniczną schodził prowadząc 8:7. Po drugiej było 16:14 dla Polski.

Do końca gra była wyrównana, a w końcówce, dzięki m.in. udanym akcjom Murka i Papkego, lepsza okazała się Polska, zwyciężając 25:23. W tym momencie nie było chyba w hali Torwaru osoby, która postawiłaby na wygraną Grecji w tym meczu.

Dalej jednak szło już jak po grudzie. W secie drugim praktycznie przez cały czas prowadzili goście, a ich przewaga wynosiła nawet cztery punkty (13:9). Przy stanie 22:23 dwa punkty zdobyli polscy siatkarze po udanych blokach Marcina Prusa i Murka. Piłki setowej jednak Polacy nie wykorzystali, podobnie jak przy stanie 25:24 i 26:25. Od tego momentu trzy punkty zdobyli Grecy, dzięki głównie skutecznemu blokowi.

W secie trzecim wyrównana gra, przy dużej liczbie obustronnych błędów, była do stanu 19:19. Trzy kolejne punkty zdobyli goście i tę przewagę utrzymali do końca seta.

O wyniku czwartego seta (27:25) zadecydowała znowu końcówka, w której w głównej roli wystąpił Michał Bąkiewicz. Po udanej akcji w bloku młody siatkarz tak się cieszył, że greccy siatkarze uznali jego zachowanie za wręcz prowokujące i niektórzy z nich przeszli na polską stronę, wykonując przy tym nerwowe gesty. Nie potrafili też usiedzieć na swoich miejscach obaj trenerzy - Ryszard Bosek i Stylianos Prosalikas.

Na początku tie breaka sędzia pokazał po żółtej kartce zawodnikom z siódemkami na plecach (Krzysztofowi Wójcikowi i Sotiriosowi Pantaleonowi), mimo że obaj w tym całym zamieszaniu byli chyba najmniej winni. W zespole greckim wyraźnie do konfrontacji dążył bowiem Marios Ghiourdas. Na konferencji prasowej grecki szkoleniowiec powiedział, że "cała sprawa była naprawdę drobna i nie warta jakiegoś specjalnego rozważania."

- Na pewno nie wpłynie ona na kontakty między polską i grecką federacjami, które są wzorcowe oraz przyjacielskie - mówił menadżer zespołu gości, Periklis Bakodimos.

W piątym secie końcówka została ponownie przegrana, chociaż polscy siatkarze prowadzili 9:7, 10:8 oraz 14:13. Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że gościom sprzyjało w tym okresie szczęście. Przy stanie 14:14 piłka po ich serwisie trafiła w taśmę i spadła na polską stronę. Nie zmienia to jednak faktu, że polski zespół zagrał w sobotę bardzo słabo.

piątek: Rosja - Wenezuela 3:0 (25:20, 25:13, 25:19)

sobota: Rosja - Wenezuela 3:0 (25:17, 25:18, 25:21)

1. Rosja     2-0   4   6:0
2. Polska    1-1   3   5:3
3. Grecja    1-1   3   3:5
4. Wenezuela 0-2   2   0:6
Dowiedz się więcej na temat: Wenezuela | światowa | liga | liga światowa | siatkarze | Grecja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje