"Kilku buraków niszczy polską siatkówkę"

"Startowałem, aby nie zawieść dziewczyn. Zrobiłem to dla nich" - wyznał dla "Super Expressu" odrzucony w konkursie na selekcjonera "złotek" Andrzej Niemczyk.

"Wiedziałem, że moje warunki nie zostaną zaakceptowane. Prezesowi Przedpełskiemu powiedziałem wprost, że jak zostanę trenerem, to nad sobą chcę mieć tylko siebie. Nikogo więcej. Ja wiem, co wszystkich bolało. Właśnie moja niezależność" - podkreślił trener, który dwukrotnie poprowadził "biało-czerwone" do złotych medali mistrzostw Europy.

Reklama

Po "wstępnej" selekcji PZPS ustalił, że o posadę selekcjonera "złotek" będą walczyć Włosi Giuseppe Cuccarini, Alessandro Chiappini i Marco Bonitta, oraz Kubańczyk Juan Jesus Diaz Marino.

"Dla mnie numerem jeden jest Bonitta. To znakomity fachowiec z olbrzymim doświadczeniem i osiągnięciami. Gdyby tylko zmienił nieco swój styl pracy i był bardziej łagodny, byłoby ekstra. Włoszki nie mogły już wytrzymać rygoru, jaki im narzucił. Dlatego pożegnał się tam z reprezentacją - wyjaśnił Andrzej Niemczyk, który nie zamierza "składać broni".

"Za półtora roku będą wybory prezesa PZPS i zamierzam kandydować. Kilku buraków niszczy polską siatkówkę i chcę to wszystko wyczyścić. Już teraz szykuję się do kampanii wyborczej. Drżyjcie, buraki!"- stwierdził na koniec Niemczyk.

INTERIA.PL/Super Express
Dowiedz się więcej na temat: niemczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje