Kadrowe problemy Skry Bełchatów

W poniedziałkowym treningu siatkarzy PGE GKS Bełchatów po raz pierwszy wzięli udział uczestnicy niedawno zakończonych mistrzostw Europy. Część graczy mistrza Polski nadal leczy jednak kontuzje i trudno przewidzieć dokładny termin ich powrotu na boisko.

"Z zewnątrz grupa zawodników, która stawiła się dzisiaj na treningu, wygląda pokaźnie. Jednak nie wszyscy są zdolni do noszenia broni. Póki co mamy tylko ośmiu zdrowych zawodników z podstawowego składu. Od dłuższego czasu kontuzje leczą Mariusz Wlazły, Michał Winiarski i Jakub Novotny. W średnim samopoczuciu wrócił do nas Stephane Antiga, który był mocno eksploatowany w reprezentacji Francji. W tym czasie znacznie więcej grał, niż trenował" - powiedział trener PGE Skry Jacek Nawrocki.

Reklama

Jak dodał, skład mistrzów Polski w najbliższym czasie będzie uzupełniany graczami drugiego zespołu i juniorami.

W tej chwili nikt w klubie nie wie, jak długo potrwa taka sytuacja. Jest szansa, że już w październiku do gry będzie mógł wrócić Wlazły. Winiarski i Novotny drużynie pomóc będą mogli najwcześniej w listopadzie. Niewykluczone, że do tego czasu PGE Skra będzie grała bez atakujących.

"Rozpatruję wariant gry na trzech przyjmujących. W naszej aktualnej sytuacji kadrowej może się okazać, że będzie to optymalne rozwiązanie" - powiedział Nawrocki.

Szkoleniowiec podzielił siatkarzy na trzy grupy - w pierwszej znaleźli się zawodnicy, którzy od początku okresu przygotowawczego trenowali w klubie, drugą tworzą uczestnicy niedawno zakończonych mistrzostw Europy, a w trzeciej są rekonwalescenci.

"Te trzy grupy będą pracować oddzielnie, choć będą momenty, gdy będziemy je scalać pracując choćby nad taktyką. Tak będzie praktycznie do pierwszego meczu ligowego z Siatkarzem Wieluń" - wyjaśnił.

Bełchatowianie w tym sezonie mają bardzo napięty terminarz spotkań. Oprócz krajowych rozgrywek PlusLigi i Pucharu Polski, wystąpią również w Lidze Mistrzów i klubowym Pucharze Świata. Grający w PGE Skrze reprezentanci Polski dodatkowo będą musieli grać w Pucharze Wielkich Mistrzów, który w drugiej połowie listopada odbędzie się w Japonii.

"Listopad rozpoczniemy udziałem w klubowym Pucharze Świata w Katarze. Nasi kadrowicze zakończą ten miesiąc w Japonii. W grudniu w ciągu 21 dni rozegramy osiem spotkań. To potężna dawka, którą będziemy mogli wytrzymać tylko wtedy, gdy będziemy w pełnym składzie. Jeśli jednak zespół nadal będzie zdekompletowany, to możemy mieć kłopoty z wytrzymaniem tego maratonu" - powiedział Nawrocki.

W poniedziałkowym rozkładzie dnia siatkarze PGE Skry mieli m.in. wizytę w siedzibie swojego głównego sponsora PGE Elektrowni Bełchatów. Spotkali się tam z zarządem i pracownikami zakładu. Mieli też możliwość wejścia na umieszczony na wysokości 92 m taras widokowy.

"Przed treningiem powiedziałem zawodnikom, że wszyscy jedziemy do Elektrowni, ale na taras wejdzie tylko pięciu mistrzów Europy, by mogli szybko ochłonąć po tym sukcesie" - żartował prezes klubu Konrad Piechocki.

Bełchatowscy mistrzowie Starego Kontynentu sami zdają sobie jednak sprawę, że muszą skoncentrować się na przygotowaniach do nowego sezonu. "Cieszę się, że jestem już na treningu. Czas skończyć świętowanie, bo liga tuż, tuż. Po mistrzostwach Europy mieliśmy krótką przerwę, jednak to nie był urlop. W tym czasie mieliśmy mnóstwo spotkań, które na pewno były przyjemne, ale też męczące" - powiedział Daniel Pliński.

Dodał, że w nadchodzącym sezonie PGE Skra ponownie będzie chciała wywalczyć tytuł mistrza kraju i Puchar Polski oraz mocno zaznaczyć swoją obecność w Lidze Mistrzów.

"Plany są dosyć ambitne i trzeba je zrealizować" - zakończył Pliński.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama