Castellani: Nie ma miejsca na wpadkę

Bez trzech podstawowych zawodników Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego i Sebastiana Świderskiego reprezentacja Polski siatkarzy już w piątek rozpoczyna bój o awans do przyszłorocznych mistrzostw świata. W Gdyni Polacy zmierzą się ze Słowenią, Słowacją i Francją.

Udział w mistrzostwach świata, które odbędą się we Włoszech, zagwarantują sobie dwa najlepsze zespoły.

Reklama

Mimo kłopotów kadrowych, trener biało-czerwonych Daniel Castellani nie załamuje rąk. "Muszę być przygotowany na takie problemy. Poza tym zawsze myślę pozytywnie. Grupa, którą mam do dyspozycji, trenuje znakomicie, gra coraz lepiej, jest zmotywowana. Oni wiedzą, o co grają" - powiedział Castellani w wywiadzie dla "Super Expressu".

Polacy wciąż są aktualnymi wicemistrzami świata. Brak naszej reprezentacji na mundialu we Włoszech byłby niespodzianką dużego kalibru. "Nie możemy wciąż wspominać srebra z Japonii. To było przecież bardzo dawno, trzy lata temu. Teraz skupiamy się na nowych celach i widzę, że gracze też na to tak patrzą" - podkreślił selekcjoner biało-czerwonych.

Podopieczni Castellaniego są faworytami turnieju w Gdyni. Najgroźniejszym rywalem wydaje się Francja, ale nie można zlekceważyć Słoweńców i Słowaków. Zwłaszcza trzeba uważać na naszych południowych sąsiadów prowadzonych przez Włocha Emanuele Zaniniego.

"Taki turniej jest trudny, bo nie ma miejsca na wpadkę. Jedna porażka może storpedować plany. Proszę spojrzeć na mocną w Lidze Światowej Finlandię, która niedawno była gospodarzem kwalifikacji mundialu i nie awansowała. Dlatego trzeba być ostrożnym. Marzą mi się wygrane ze Słowacją i Słowenią, a w niedzielę spokojne, grane na luzie po awansie spotkanie z Francją" - stwierdził Castellani.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Gdynia | Castellani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje