Bartosz Kurek: Dawno nie byłem tak nerwowy

"Cały czas mieliśmy kontrolę gry. Może pierwszy set był trochę nerwowy, ale potem wszystko potoczyło się po naszej myśli" - powiedział trener polskich siatkarzy Daniel Castellani po zwycięstwie nad Kanadą 3:0 w mistrzostwach świata.

"Nasza pewność siebie rosła i akcje zaczęły wychodzić. Koncentracja była na wysokim poziomie, ale zaskoczył nas atak rywali. Zaprezentowali się w tym elemencie naprawdę dobrze" - dodał selekcjoner "Biało-czerwonych".

Reklama

"To była dla nas dobra nauka, ale pokazaliśmy, zwłaszcza w pierwszym secie, że potrafimy grać w siatkówkę. Potem Polacy zaczęli dobrze blokować" - ocenił trener Kanady Glenn Hoag.

Bartosz Kurek: "Dawno nie byłem tak nerwowy na boisku jak dzisiaj. Złożyło się na to wiele czynników - pierwszy mecz, debiut, ważny dla nas turniej i świadomość, że jesteśmy zdolni do wielkich rzeczy. Mecz z każdym setem stawał się coraz bardziej przyjemny, bo Kanadyjczycy troszeczkę spuścili z tonu. My staramy się grać równo i na to się nastawiamy. Zaskoczyli nas fani. Spodziewaliśmy się tutaj kibiców, ale nie w takiej ilości. Dziękujemy im serdecznie, bo wiemy, że poświęcili swój czas i pieniądze, żeby nas zobaczyć. Mamy nadzieje ich nie zawieść".

Marcin Możdżonek: "Zagraliśmy na swoim poziomie, bez żadnego praktycznie stresu. Bawiliśmy się siatkówką, dlatego tak to się szybko skończyło. Naszym najważniejszym atutem jest gra zespołowa. Wszystko działało poprawnie i na tyle dobrze, że mogliśmy wygrać 3:0. Czujemy się w Trieście jak u siebie. Polaków było chyba jakieś cztery tysiące, atmosfera była taka, jakby ten mecz odbywał się gdzieś w kraju. Już wcześniej wiedzieliśmy, że dużo biletów zostało wykupionych przez naszych rodaków i dziękujemy im za to".

Michał Winiarski: "To nie my nerwowo zaczęliśmy, a Kanadyjczycy zagrali świetny mecz w obronie. To, co odbijali na samym początku, było niesamowite. Właśnie pierwszy set był, według mnie, najlepszy w naszym wykonaniu. Wytrzymaliśmy do końca ciśnienie, mimo ciężkiego oporu, jaki postawili nam rywale, którzy praktycznie nie mylili się w ataku. Potem trochę opadli z sił i przestali wierzyć w siebie".

Krzysztof Ignaczak: "Mecz z Kanadą to już przeszłość. Czas przerzucić kartkę i iść dalej. Postaram się odwdzięczyć trenerowi dobrą grą za to, że na mnie postawił. Myślę, że człowiek im starszy, tym jak wino coraz bardziej dojrzewa. Poprawiłem kilka elementów i postaram się jak najbardziej pomóc drużynie. To trener decyduje o tym, kto tworzy pierwszą szóstkę. My z Piotrem Gackiem cały czas rywalizujemy i to wychodzi z pożytkiem dla nas. Cały czas podnosimy swoje umiejętności".

Mariusz Wlazły: "Zawsze pierwszy mecz jest ciężki. Od niego dużo zależy i każdy chce go wygrać, a zwycięzca jest tylko jeden. Cieszymy się, że tym razem jesteśmy górą. Teraz czas, by się przygotować na Niemców. Tylko trzeci set w meczu z Kanadą był bez historii i pewnie go wygraliśmy. Pierwsze dwie partie były naprawdę wyrównane i nie było wcale łatwo. Nie mam pretensji do trenera, że to nie ja wychodzę w pierwszej szóstce. Piotrek Gruszka jest w znakomitej formie i jestem szczęśliwy, że mógł się on przyczynić do zwycięstwa".

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: mecz | kurek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje