Barańska: Nie czytam bzdur na swój temat

Anna Barańska znalazła się w szerokiej kadrze na turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich, który zostanie rozegrany w styczniu w niemieckim Halle. Siatkarka Winiar Kalisz jednak nie przesądziła, czy przyjmie zaproszenie od trenera kadry Marco Bonitty.

"To nie jest jeszcze przesądzone, że trafię do kadry. Odpowiedź mam dać do wtorkowego meczu z Azerrailem Baku. Szczerze mówiąc, to po kiepskim spotkaniu w Bielsku-Białej, gdzie przegrałyśmy 1:3, nie liczyłam na powołanie. Trener jednak przyznał, że jeden słabszy występ nie może mnie od razu dyskwalifikować" - powiedziała Barańska w wywiadzie dla "Gazety Wrocławskiej".

Reklama

"Nie mam zielonego pojęcia, jaką odpowiedź dam trenerowi reprezentacji. Jestem na etapie analizowania plusów oraz minusów występowania w kadrze i jeżdżenia na zgrupowania. Na chwilę obecną widzę ich mniej więcej tyle samo. Pewne rzeczy z trenerem sobie wyjaśniliśmy, ale wolę, żeby to zostało między nami" - podkreśliła jedna z najlepszych przyjmujących w lidze.

Barańska przyznała, że trener Winiar Kalisz Igor Prielożny nie nakłania jej do gry w kadrze. "On już kiedyś powiedział, że będzie dumny, jeśli trafię do reprezentacji, ale zaznaczał też, że uszanuje każdą moją decyzję" - wyznała.

"Wiem, że są tacy, którzy szanują moje decyzje. Są jednak również i tacy, którzy robią mi przykrości. Mam na myśli kibiców, bo gdy gramy poza Kaliszem, bywa różnie. Trzy czwarte fajnie się zachowuje, zdarzają się jednak mniej przyjemne sytuacje. Na szczęście nie zwracam na to uwagi, nie czytam też różnych bzdur w internecie na swój temat" - zakończyła Barańska.

Gazeta Wrocławska
Dowiedz się więcej na temat: Kalisz | kadry

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje