Anita Kwiatkowska: Warto było cierpliwie czekać

Piątek, 23 września 2011 (11:18)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Siatkarka Organiki Budowlani Łódź Anita Kwiatkowska wkrótce stanie przed szansą zadebiutowania na mistrzostwach Europy, które w piątek rozpoczynają się w Serbii i Włoszech. Jak przyznała, jej ciężka praca i cierpliwość zostały nagrodzone.

Zdjęcie

Anita Kwiatkowska Fot. Jakub Piasecki /Newspix.pl
Anita Kwiatkowska Fot. Jakub Piasecki
/Newspix.pl
Udany sezon ligowy Kwiatkowskiej jeszcze w barwach Stali Mielec dostrzegł poprzedni szkoleniowiec reprezentacji Jerzy Matlak. Znał ją bardzo dobrze jeszcze ze wspólnej pracy w Pile. Następca Matlaka Alojzy Świderek również nie boi się stawiać na debiutantkę i zabrał ją na mistrzostwa Starego Kontynentu do Serbii.

"Kiedy w czerwcu przyjechałam na pierwsze zgrupowanie reprezentacji, to przyznam uczciwie, że nie spodziewałam się, że będę miała możliwość gry w World Grand Prix, a o mistrzostwach Europy w ogóle nie myślałam. Przecież Asia Kaczor i Kasia Skowrońska-Dolata miały wrócić do kadry, a wtedy mogło zabraknąć miejsce dla mnie" - przyznała Kwiatkowska, która wcześniej była już powoływana do kadry. Cztery lata temu dostrzegł ją Marco Bonitta, ale nie było jej dane zagrać w pierwszej reprezentacji. Z drugim zespołem pojechała na Uniwersjadę, gdzie zdobyła złoty medal.

Reklama

Przed tygodniem, na zakończenie zgrupowania w Szczyrku, Świderek ogłosił 14-osobową kadrę. Kwiatkowska nie ukrywała radości z powołania.

"Od samego początku dawałam z siebie wszystko, ciężko pracowałam podczas zgrupowań. Gdy dowiedziałam się, że jadę na mistrzostwa Europy, byłam naprawdę szczęśliwa. Warto było się poświęcić i cierpliwie czekać na swoją szansę" - podkreśliła.

Niewykluczone, że podczas mistrzostw Kwiatkowska zagra na przyjęciu, bowiem w reprezentacji jest mały deficyt na tej pozycji. "Przez wiele lat grałam zamiennie na pozycji atakującej i przyjmującej. Mamy w kadrze tylko trzy nominalne przyjmujące i jestem w stanie pomóc drużynie w tej roli" - wyjaśniła.

Polskie siatkarki, które bronią brązowego medalu z ostatnich mistrzostw rozegranych w Polsce, w czempionacie Starego Kontynentu nie zagrają w najmocniejszym składzie. Zabrakło m.in. Małgorzaty Glinki-Mogentale, Joanny Kaczor, Anny Werblińskiej, Katarzyny Gajgał, Aleksandry Jagieło czy Marioli Zenik.

"W przypadku męskiej reprezentacji ciągle wymieniano wszystkich nieobecnych Zagumnego, Wlazłego czy Winiarskiego. Mało kto dawał im szanse na medal, tymczasem chłopcy zdobyli brąz. U nas jest też podobnie, w składzie nastąpiła duża rotacja, jest sporo młodych dziewczyn. Mogę zapewnić, że będziemy walczyć, a boisko wszystko zweryfikuje. Też bardzo chciałybyśmy wrócić z medalem" - zapewnia Kwiatkowska.

Na początek mistrzostw Polki zagrają w sobotę (godz. 16.30) z Izraelem. "Wszyscy mówią, że nie jest to wymagający przeciwnik, ale wiadomo, że z tymi teoretycznie łatwiejszymi zespołami gra się trudniej i wcale nie można ich lekceważyć. Miałyśmy już odprawę wideo przed tym meczem. Są tam dwie zawodniczki, które grają w Modranskiej Prostejov - Anna Velikiy i Tatiana Artmenko. One dostają najwięcej piłek i na nie musimy przede wszystkim uważać" - podsumowała Kwiatkowska.

Kolejnymi rywalkami Polek będą Czeszki i Rumunki. Bezpośredni awans do ćwierćfinału wywalczy zwycięzca grupy. Drugie i trzecie zespoły zagrają w barażach. Mistrzostwa potrwają do 2 października.

Artykuł pochodzi z kategorii: Siatkówka

INTERIA.PL/PAP