Algierki trenują przed igrzyskami

Po wygraniu styczniowego turnieju kwalifikacyjnego, siatkarki z Algierii, kraju, gdzie sport kobiecy atakowany był niedawno przez islamskich ortodoksów, szykują się do pekińskich igrzysk.

Jeszcze nie tak niedawno biegaczka Hassiba Boulmerka była opluwana przez religijnych konserwatystów, gdy wróciła ze złotym medalem olimpijskim z Barcelony (1992) za zwycięstwo na 1500 m. Przywódcy religijni Algierii potępili młodą kobietę z Konstantyny, za to, że "ośmieliła się pokazać swą nagość całemu światu".

Reklama

Dziś, po latach walk wewnętrznych między armią rządową a islamskimi rebeliantami, sytuacja ustabilizowała się na tyle, że sportsmenki mogą spełniać swe marzenia.

Siatkarki z Algierii, mistrzynie Igrzysk Afrykańskich wezmą po raz pierwszy udział w igrzyskach olimpijskich. "To marzenie każdego sportowca" - powiedziała kapitan drużyny, 24-letnia Marimal Madani. "To nadzwyczajne. Spotkamy tam najlepsze zespoły świata. Będziemy przykładem dla kobiecego sportu w naszym kraju" - dodała.

Algierski sport bardzo potrzebuje takiego przykładu. Od lat 90. musiał ustępować miejsca polityce. W latach, gdy królowała przemoc, ryzykiem było samo wyjście z domu. W tym samym czasie u sąsiadów, w Maroku i Tunezji, trwała sportowa prosperity. Natomiast w Algierii - wspominano sukcesy Boulmerki i rekordy świata Noureddine'a Morcelego (1500 m, milę i 3000 m). Sport, szczególnie kobiecy przegrywał z polityką. "Te czarne lata zahamowały nasz sport. Teraz przyszedł czas, by pokazać, co potrafimy" - powiedziała siatkarka Nassima Benhamouda.

Zawodniczka ma dwuletnią córeczkę. Zgodnie z arabską tradycją zamężna kobieta powinna siedzieć w domu i dbać o potomstwo, a nie walczyć na boisku do siatkówki.

"U nas w kraju, gdy kobieta ma męża, powinna skończyć ze sportem i poświęcić się dla rodziny. Na szczęście jest ze mną kuzyn, który mnie wspiera. Myślę, że to dobrze, gdy ludzie rozumieją, iż nawet mężatka i matka może grać w siatkówkę. Pomagamy sobie wzajemnie, to kobiecy team. Jesteśmy jak rodzina" - podkreśliła Benhamouda

Jak twierdzi, sprzeciw islamistów wobec kobiecego sportu jest w mediach wyolbrzymiany, bo takie wiadomości lepiej się sprzedają. "Żyjemy, jak inni, trenujemy. To prawda, że wszystko wymaga od nas więcej wysiłku niż na Zachodzie, bo mentalność w naszym kraju różni się od europejskich standardów" - dodała.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: igrzyska olimpijskie | siatkarki | sport

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje