Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

W hitowym meczu ekstraklasy siatkarzy Asseco Resovia pokonała we własnej hali Zaksę Kędzierzyn-Koźle 3:2.

Zdjęcie

Radość siatkarzy Resovii po zwycięskim meczu z Zaksą. /Darek Delmanowicz /PAP
Radość siatkarzy Resovii po zwycięskim meczu z Zaksą.
/Darek Delmanowicz /PAP

Mecz dwóch czołowych drużyn ekstraklasy, uczestników fazy play off Ligi Mistrzów dostarczył wielu emocji. Fajerwerków w wypełnionej do ostatniego miejsca hali Podpromie jednak nie było, choć momentami pojedynek stał na dobrym poziomie. Ocenę spotkania obniża duża liczba błędów popełnionych przez oba zespoły. Szczególnie dużo pomyłek zawodnicy gospodarzy i gości popełnili w polu zagrywki. Serwis był atutem gości, gospodarze lepiej spisywali się w bloku.
Po obu stronach siatki było nerwowo. Obie drużyny często uciekały się do wideoweryfikacji, psuły zagrywki, posyłały piłki w ataku poza boisko, ale były też widowiskowe, męskie, twarde akcje. Rzeszowianie, których atutem był blok, uciekli przed pierwszą przerwą techniczną na 16:13, ale wszystko rozstrzygnęło się w emocjonującej końcówce. Gospodarze prowadzili 24:22, ale goście się obronili. Gospodarze nadal byli w ofensywie. Najpierw Zbigniew Bartman, który popisał się w tej części gry kilkoma spektakularnymi akcjami, zdobył 26. punkt, a za chwilę Antonin Rouzier, najlepszy w ekipie z Kędzierzyna, został zablokowany przez Nikolę Kovacevica oraz Grzegorza Kosoka i to Resovia cieszyła się z udanego otwarcia.

Reklama


Druga partia zdecydowanie dla Zaksy. Kędzierzynianie szachowali rywali zagrywką, a ponieważ ci w przyjęciu seriami robili błędy, przewaga podopiecznych trenera Daniela Castellaniego rosła w oczach. Najpierw Felipe Fonteles popisał się udaną serią serwów, a potem poprawił Jurij Gladyr i Zaksa wyrównała stan meczu.
W trzecim secie Resovia znów zaczęła dobrze stawiać blok, przeważała (16:13), ale Zaksa świetnie broniła i sprawiała przeciwnikom sporo kłopotów zagrywką. Powtórzyła się historia z inauguracyjnej odsłony, mistrz Polski przeważał 24:22, ale skończył po twardej wymianie.
Zaksa wyrównała stan meczu, bo grała bardziej konsekwentnie i skuteczniej w ataku. Resovia popełniała wiele błędów, także w polu zagrywki. Do tie-breaka doprowadził najskuteczniejszy w ekipie z Kędzierzyna Antonin Rouzier, zbijając po skosie.
W tie-breaku zaczęło się od 4:1 dla Zaksy, a za chwilę, po zagrywkach Zbigniewa Bartmana, który ciągnął grę resoviaków i atakach Oliega Achrema, było 5:4 dla Resovii. Po chwili Bartman dostał żółtą kartę, bo energicznie protestował, że rywale popełnili błąd podwójnego odbicia, co uszło uwadze sędziów. Tablica pokazywała wtedy wynik 6:5 dla gości.
Jednak kiedy zespoły zmieniały się stronami, było już 8:7 dla Resovii. Na finiszu Paul Lotman, wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania, a także Bartman i spółka na zagrywce, przeważyli szalę zwycięstwa na rzeszowską stronę.
W Zaksie nie zagrał Paweł Zagumny, co było z pewnością sporym osłabieniem tej drużyny, choć Grzegorz Pilarz starał się jak mógł.

Powiedzieli po meczu:


Andrzej Kowal (trener Asseco Resovii): - Mimo dużej liczby błędów, gra była na dobrym poziomie. Zaksa była zdecydowanie lepsza od nas w podstawowych elementach siatkarskich, jak zagrywka i przyjęcie. To zaważyło na wyniku. Oba zespoły nie pokazały jeszcze, na co ich stać, bo najważniejsze będą mecze w play off.
Olieg Achrem (kapitan Asseco Resovii): - To było trudne spotkanie. Cieszymy się, że zakończyło się naszym zwycięstwem, choć straciliśmy jeden punkt. Teraz najważniejsze, abyśmy nabierali jeszcze więcej pewności siebie. Mamy swoje problemy, nasza gra faluje, nie gramy cały czas na jednym poziomie. Jest co poprawiać.
Michał Ruciak (kapitan Zaksy Kędzierzyn-Koźle): - Resovia zagrała lepiej od nas. Szkoda pierwszego i trzeciego seta, w których walka była na przewagi. Gdyby udało nam się wygrać jedną z tych partii, wynik mógłby być różny. Po tym meczu pozostał niedosyt, ponieważ przyjechaliśmy tu po zwycięstwo. Duża liczba błędów wynikała z nerwów. Wiadomo, mecz na szczycie, więc adrenalina jest dużo większa. Do tego dochodzą trudy podróży, gramy w europejskich pucharach, dochodzi zmęczenie.
Marcin Możdżonek (środkowy Zaksy): - Od kilku już meczów gramy w dużym osłabieniu, ale nie jest to tłumaczenie. Kilku z nas jest chorych, podróż do Tours na mecz Ligi Mistrzów kosztowała nas wiele sił i zdrowia. Mając swoje kłopoty walczyliśmy najlepiej, jak potrafiliśmy. Z jednej strony jesteśmy zadowoleni z jednego punktu, chociaż gdybyśmy grali lepiej, najprawdopodobniej punkty byłyby nasze. Z racji kłopotów ten wynik i tak jest dobry.

Asseco Resovia - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2 (27:25, 18:25, 26:24, 22:25, 15:11)


Asseco Resovia: Lukas Tichacek, Olieg Achrem, Zbigniew Bartman, Wojciech Grzyb, Grzegorz Kosok, Nikola Kovacevic - Krzysztof Ignaczak (libero) - Paul Lotman, Piotr Nowakowski, Jochen Schoeps, Rafał Buszek, Maciej Dobrowolski.
ZAKSA: Grzegorz Pilarz, Michał Ruciak, Serhij Kapelus, Marcin Możdżonek, Jurij Gladyr, Antonin Rouzier - Piotr Gacek (libero) - Felipe Fonteles, Łukasz Wiśniewski, Dominik Witczak, Krzysztof Zapłacki.
Sędziowali: Tomasz Janik i Marcin Herbik (Warszawa). Widzów 5 000. MVP: Paul Lotman.

Effector Kielce - Wkręt-met AZS Częstochowa 3:2 (25:15, 19:25, 25:16, 21:25, 15:9)


Effector: Miłosz Zniszczoł, Adrian Staszewski, Tomasz Józefacki, Grzegorz Kokociński, Nikołaj Penczew, Michał Kozłowski - Bartosz Sufa (libero) - Armando Danger, Grzegorz Pająk
Wkręt-met AZS: Adrian Hunek, Srecko Lisniac, Andrzej Stelmach, Michał Kaczyński, Miłosz Hebda, Grzegorz Bociek - Kacper Piechocki (libero) - Jakub Bik, Mariusz Marcyniak, Adrian Szlubowski.
Najlepszy zawodnik: Nikołaj Penczew z Effectora.

Lotos Trefl Gdańsk - Jastrzębski Węgiel 1:3 (26:24, 24:26, 14:25, 16:25)


Lotos Trefl: Bartosz Gawryszewski, Michał Kamiński, Wojciech Kaźmierczak, Grzegorz Łomacz, Mateusz Mika, Wojciech Żaliński - Paweł Rusek (libero) - Matti Hietanen, Paweł Mikołajczak, Patryk Szczurek, Michał Kaczmarek
Jastrzębski Węgiel: Russell Holmes, Michał Kubiak, Michał Łasko, Matteo Martino, Łukasz Polański, Simon Tischer - Damian Wojtaszek (libero) - Krzysztof Gierczyński, Mateusz Malinowski, Jakub Popiwczak, Tiago Violas.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekstraklasa Mężczyzn