Asseco Resovia - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:0

Sobota, 13 kwietnia 2013 (14:40)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Siatkarze Asseco Resovii po raz drugi z rzędu pokonali w finale mistrzostw Polski ZAKSA-ę Kędzierzyn-Koźle, tym razem 3:0 i do wygrania rywalizacji potrzebują tylko jednego triumfu! Kolejne, być może decydujące starcie w niedzielę, również w Rzeszowie.

Zdjęcie

Uradowani Zbigniew Bartman, Grzegorz Kosok i Paul Lotman /Michał Stańczyk /Newspix.pl
Uradowani Zbigniew Bartman, Grzegorz Kosok i Paul Lotman
/Michał Stańczyk /Newspix.pl

Początek trzeciego meczu finałowego był bardzo wyrównany, ale już na pierwszej przerwie technicznej gospodarze prowadzili 8:5 po autowym, zdaniem sędziów, ataku Antonina Rouziera. Powtórki pokazały, że piłka otarła się o blok siatkarzy Resovii.

Gdy rzeszowianie odskoczyli na 12:7, szkoleniowiec gości Daniel Castellani po raz pierwszy poprosił do siebie swoich zawodników. Efektu to nie przyniosło, dwa kolejne punkty padły łupem Resovii i Castellani znów wziął czas.

Reklama


Gospodarze, ze Zbigniewem Bartmanem na czele, grali znakomicie w bloku i ataku. Po chwili przebudzili się jednak kędzierzynianie i ze stanu 7:15 doszli na 11:15. Wyśmienicie serwował Felipe Fonteles. Na drugiej przerwie było 16:11 dla Resovii.

Gdy podopieczni Andrzeja Kowala wyszli na prowadzenie 21:14, losy pierwszego seta zdawały się być przesądzone. Goście jeszcze powalczyli, ale po ataku Bartmana Resovia wygrała pierwszą partię do 20.

Drugi set rozpoczął się od prowadzenia Zaksy 3:0, co od razu skłoniło Kowala do rozmowy z zawodnikami. Na pierwszej przerwie było 8:6 dla gości. Kiedy zaczęła działać zagrywka Resovii, gospodarze doprowadzili do remisu 9:9. Na drugiej przerwie było jednak 16:15 dla Zaksy.

Goście odskoczyli na 18:16, ale po chwili przegrywali 18:21. Bartman szalał w ataku, a kibice na trybunach "twierdzy Rzeszów", jak nazywana jest hala Resovii. Gospodarze zrewanżowali się kibicom za wspaniały doping i wygrali tę odsłonę 25:22.

Trzeciego seta lepiej zaczęli goście, którzy po udanych atakach Ruciaka i Fontelesa odskoczyli na dwa punkty. Na pierwszą przerwą techniczną, po potrójnym bloku na Fontelesie, na prowadzenia schodzili jednak rzeszowianie (8:7). Bezpośrednio z zagrywki zapunktował Michał Ruciak, po drugiej stronie siatki zrewanżował się tym samym Olieg Achrem i mieliśmy po 10.

Po dwóch autowych atakach Fontelesa, szczelnym bloku rzeszowian gospodarze zdobyli pięć punktów z rzędu odskakują na 18:13! Dobrze punktował Grzegorz Kosok, atutem Resovii była zagrywka odrzucająca od siatki rywala. Trener ZAKSA-y Daniel Castellani dwa razy prosił o czas, apelował do swych piłkarzy, żeby jeszcze poderwać ich do walki.

Poskutkowało o tyle, że przy potrójnej "ścianie" Rouzier zablokował Bartmana zniżając na 17:20. Spotkanie zakończył atak po przekątnej Achrema.

Po meczu powiedzieli:

Paweł Zagumny (kapitan ZAKSY Kędzierzyn-Koźle): "Rozegraliśmy praktycznie w każdym elemencie bardzo słabe spotkanie. Mamy nadzieję, że jutro wyjdziemy na boisko kompletnie inaczej nastawieni, co przełoży się na naszą grę i na wynik".

Olieg Achrem (kapitan Asseco Resovii Rzeszów): "Cieszymy się z tego zwycięstwa. Bitwa wygrana, wojna jeszcze nie. Wciąż jeszcze mamy w sobie emocje. Na jutrzejszy mecz wyjdziemy także skoncentrowani".

Daniel Castellani (trener ZAKSY): "Gratulacje dla rzeszowskiej drużyny. Rozegraliśmy dziś słaby mecz na zagrywce i w ataku. Jutro jest jednak nowy dzień i nowa szansa na zwycięstwo".

Andrzej Kowal (trener Asseco Resovii): "Ten mecz na dobrą sprawę jeszcze o niczym nie przesądził. Jestem przekonany, że zespół z Kędzierzyna rozegra jutro lepsze spotkanie, dlatego, aby wygrać, również musimy zagrać zdecydowanie lepiej niż dzisiaj".

Grzegorz Pilarz (rozgrywający Zaksy): "Rozpoczęliśmy ten mecz w miarę równo, ale potem nie układał się on po naszej myśli. Resovia przejęła kontrolę i ciężko było wrócić do wyrównanej gry. Żal drugiego seta, w którym prowadziliśmy, ale po trzech nieudanych akcjach pozwoliliśmy przeciwnikowi na odzyskanie inicjatywy. Potem było zdecydowanie za dużo błędów po naszej stronie. Jeżeli grając o mistrzostwo Polski popełniamy także wiele błędów w ataku i na zagrywce, to gra się bardzo trudno. Nasz zespół trzyma się razem. Jutro wyjdziemy na boisko z nowymi siłami mentalnymi i zrobimy wszystko, aby tę rywalizację przedłużyć i przenieść do Kędzierzyna".

Asseco Resovia - Zaksa Kędzierzyn Koźle 3:0 (25:20, 25:22, 25:20)

Stan rywalizacji 2-1 dla Resovii.

Gra się do trzech zwycięstw. Kolejny mecz w niedzielę w Rzeszowie.

Resovia: Lukas Tichacek, Zbigniew Bartman, Grzegorz Kosok, Piotr Nowakowski, Paul Lotman, Olieg Achrem - Krzysztof Ignaczak (libero) - Łukasz Perłowski, Jochen Schops.

Zaksa: Paweł Zagumny, Antonin Rouzier, Łukasz Wiśniewski, Marcin Możdżonek, Felipe Fonteles, Michał Ruciak - Piotr Gacek (libero) - Grzegorz Pilarz, Serhij Kapelus, Jurij Gladyr, Rogerio Nogueira.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekstraklasa Mężczyzn