Niedosyt wicemistrzyń z Piły

Gdy brakuje dwóch piłek do mistrzostwa, to srebrny medal pozostawia niedosyt - przyznał trener siatkarek Farmutilu Piła Jerzy Matlak. Jego podopieczne w niedzielę zdobyły trzeci raz z rzędu wicemistrzostwo kraju.

Pilskie siatkarki były wymieniane przed sezonem jako jeden z kandydatów do medali, jednak znacznie wyżej oceniano szanse Muszynianki Fakro, Aluprofu Bielsko-Biała, czy Winiar Bakalland Kalisz. Tymczasem Farmutil zdobył Puchar Polski i był o krok od wywalczenia mistrzostwa kraju. W czwartym spotkaniu pilanki przegrały w tie-breaku 13:15. Piąty, ostatni pojedynek przebiegał już pod dyktando Muszynianki.

Reklama

- Gdy brakuje dwóch piłek do mistrzostwa, to srebrny medal pozostawia jednak niedosyt. Tę szansę straciliśmy w czwartek. Po tej porażce, moje dziewczyny już nie wierzyły, że mogą jeszcze coś ugrać. W niedzielę nie było tej determinacji, którą pokazaliśmy w Pucharze Polski, a potem w meczach play off. W najważniejszych momentach zabrakło doświadczenia. Ale trudno się dziwić, skoro np. Klaudia Kaczorowska ma dopiero 19 lat - przyznał trener Matlak.

Szkoleniowiec dodał, że również krótka ławka oraz długie podróże sprawiły, że w końcówce sezonu jego podopiecznym brakowało sił. Nie wszystkie zawodniczki były też w najlepszej formie ? w trakcie decydujących spotkań wyszło na jaw, że środkowa drużyny - Julia Szeluchina jest... w czwartym miesiącu ciąży.

- Przyznała się dopiero w fazie spotkań finałowych. Nie chciała jednak zostawiać koleżanek w potrzebie - wyjaśnił.

Dla pilskiej siatkówki był to najlepszy sezon od 2002 roku, kiedy to Nafta Piła, też pod wodzą Matlaka, zdobyła podwójną koronę. - Trzeba jeszcze podkreślić dobre występy w Lidze Mistrzyń, gdzie pokonaliśmy m.in. zespołu RC Cannes i Monteschiavo Jesi - zaznaczył Matlak.

To pod jego okiem pilskie siatkarki wywalczyły siedem z ośmiu medali mistrzostw Polski, jakie ma w dorobku klub z Piły.

Nie wiadomo, czy w następnym sezonie Matlak będzie nadal trenerem Farmutilu. Nie ukrywa, że ma poważną propozycję z Bielska-Białej.

- Z Bielskiem tak naprawdę rozmawiam od dwóch lat. Raz powiedziałem im, trochę może z przekory, że jak mam tam pracować, to nie mogę zarabiać mniej niż zawodniczki. W ubiegłym roku w Pile zostałem postawiony trochę pod ścianą, bowiem Farmutil swoje sponsorowanie uzależniał od mojego pozostania w klubie. Nie miałem wyjścia. W Pile jeszcze wiele brakuje do tego, by klub był stabilny. Teraz są sukcesy i to powinien być impuls do działania dla władz miasta, szefów klubu. Tak aby ten zespół stał się wiarygodny i wypłacalny. Muszynianki na pewno nie dogonimy, ale stać nas, by mieć zbliżony budżet do Aluprofu - stwierdził szkoleniowiec.

63-letni szkoleniowiec przyznaje, że wciąż świetnie czuje się w swojej roli i na emeryturę nie zamierza odchodzić. - Jestem niezależny finansowo i wciąż czuję się na siłach. Jak znajdą się lepsi ode mnie, wtedy odejdę - odparł Matlak.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: siatkarki | szkoleniowiec | medal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje