Wojownik nie gorszy od playboya z ManUnited!

Cristiano Ronaldo przy Jacku Krzynówku, czy Mariuszu Lewandowskim wygląda na playboya, ale najważniejsze, że na boisku pożytek z całej trójki taki sam. 31-letni Krzynówek jest wciąż najlepszym piłkarzem reprezentacji Polski, chociaż gra na nieswojej pozycji, a "Lewy" broni i strzela!

"Krzynek" na dodatek imponuje skromnością i spokojem. O nim nie znajdziecie takich historii z hotelowymi ekscesami, jakie niedawno obiegły całą Anglię z powodu wyczynów Ronaldo. "Piłkarz kompletny" - tak można określić Krzynówka. Ma wszystko, co powinien dobry piłkarz - szybkość, drybling, a przede wszystkim mierzony strzał z dystansu.

Reklama

Przed meczem na Estadio da Luz w ekipie polskich dziennikarzy nastroje nie najlepsze. Obawialiśmy się pogromu. "Żeby się tylko skończyło na trójce" - słychać było obawy. Tymczasem momentami zagraliśmy jak Niemcy - bez fajerwerków technicznych, ale twardo, nieustępliwie i bez kompleksów. Portugalczycy po starciach z naszymi kładli się pokotem i jakoś dziwnie, gdy zwijali się na trawie, sędzia nie wzywał dla nich meleksika.

Radość ze "zwycięskiego remisu" nie może nam przysłonić jednak innej prawdy (po tej, że najlepszy jest Krzynówek): w naszej grze ciągle jest za dużo bałaganu. Za często jednak oddajemy piłkę za darmo, albo popełniamy takie pomyłki, jak ta Michała Żewłakowa przy stracie pierwszego gola. W drugiej połowie nasz zespół przestał tworzyć ciasny blok, który utrudnia rywalowi zdobywanie terenu. Daliśmy się rozciągnąć, przez co przy lepszych technicznie piłkarzach Louisa Scolariego, momentami biegaliśmy za piłką jak stado baranów i ciągle była dla nas za szybka. W Portugalii dzięki łaskawości fortuny i niefrasobliwości rywala to się na nas nie zemściło. Szczęście przy nas nie będzie wiecznie. W środę w Helsinkach trzeba mu pomóc!

Minusów jest więcej. Mamy coraz słabszą siłę rażenia. Maciej Żurawski to cień "Żurawia", o którym cała Polska śpiewała "Władca muraw". Radosław Matusiak po wyjeździe za granicę tak się rozwinął piłkarsko, że teraz nic, tylko wrócić mu do Polski i pod skrzydłami Oresta Lenczyka odbudować się fizycznie. Wszystko, co ofensywne opiera się na leciwym Krzynówku, Jakubie Błaszczykowskim i Grzegorzu Bronowickim, który nabawił się kontuzji. A z Finlandią ktoś przecież musi gnębić ekipę "Suomi".

Wiecie kogo nam zazdroszczą w Portugalii? Mariusza Lewandowskiego i Krzynówka. - Za dużo mamy artystów, a prawie wcale wojowników tej klasy co wasz Krzynówek, czy ten łysy, co strzelił gola - mówił nam z uznaniem jeden z lizbońskich dziennikarzy.

Obserwując przekrój przeciętnego polskiego kibica reprezentacji można być dumnym. Coraz mniej wśród nich troglodytów, karków, czy pijanych jak bela grubasków. Za to coraz więcej ładnych kobiet, dzieci - całych rodzin. Sceny z kołyszącego się na boki wagonu metra w rytm piosenki "Cała Lizbona jest dzisiaj biało-czerowna" nie zapomnę nigdy. Nasi kibice zawierali przyjaźnie z Portugalczykami. W pewnym momencie minęło mnie dwóch lizbońskich żuli, którzy pieczołowicie pilnowali, by nie spadły im z pleców biało-czerwone flaga i szalik. Choć krew mieli rozcieńczoną winem, całkiem im się to udawało.

Michał Białoński, INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: Cristiano Ronaldo | krzynówek | wojownik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje