Smolarek zadzwoni do Holendrów...

- Myślę, że ten mecz był dla nas takim treningiem przed środowym spotkaniem. Najważniejsze, że zwycięskim - powiedział po meczu z Islandią strzelec zwycięskiej bramki Ebi Smolarek.

Pomocnik Borussii Dortmund wszedł na boisko dopiero w drugiej połowie i jego postawa nadała naszej reprezentacji nową jakość gry. Pod szatnią dziennikarze żartowali, że Ebi wobec nieskuteczności napastników, powinien zagrać w meczu z Anglią w ataku.

Reklama

- Mamy bardzo dobrych napastników i nie ma takiego tematu. Ja dziś grałem na prawej pomocy - szybko uciął spekulacje i dodał, że nie miał żalu, że nie zagrał od pierwszych minut.

- To była decyzja trenera. Wrócił Jacek Krzynówek do kadry i to on grał od pierwszych minut. Dla mnie to nie jest problem, że zacząłem ten mecz na ławce rezerwowych. Wiedziałem, że wejdę w drugiej połowie i chciałem się pokazać z dobrej strony. Dobrze, że wygraliśmy i z tego bardzo się cieszymy, ale nie włożyliśmy w ten mecz nie za dużo sił, bo w środę mamy bardzo ważny mecz.

Smolarek był zachwycony podaniem, jakie otrzymał od Radosława Sobolewskiego, przy strzeleniu bramki.

- To było bardzo dobre podanie. Radek Sobolewski widział, że wchodzę do środka. Znalazłem się sam na sam z bramkarzem, a w takich sytuacjach zawsze musze strzelić bramkę - powiedział pewnym tonem.

W sobotę koledzy Ebiego, którzy grają w reprezentacji Holandii mogą pomóc naszym "Orłom" w uzyskaniu awansu przed meczem z Anglią. Wystarczy, że "pomarańczowi" nie przegrają z Czechami.

- Zadzwonię do kilku kolegów z reprezentacji Holandii i powiem im, że muszą wygrać z Czechami - powiedział Ebi z uśmiechem, ale za chwilę dodał poważniej: - Ja na to nie liczę, że w sobotę rozstrzygnie się nasz awans i myślę, że jednak środę to wszystko się ułoży.

Andrzej Łukaszewicz, Warszawa

Zobacz galerię zdjęć z meczu POLSKA - ISLANDIA

Dowiedz się więcej na temat: bramki | EBI | mecz | Smolarek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje