San Marino - Polska 1-5 w el. MŚ

Reprezentacja Polski wykonała obowiązek i pokonała w Seravalle amatorów z San Marino 5-1. Największy wkład w to zwycięstwo wniósł 19-letni Piotr Zieliński, który strzelił dwa gole, a przy trzecim asystował. Chluby nam nie przynosi stracony pierwszy gol w konfrontacji z reprezentacją, która przed wizytą Polski miała stosunek bramek 0 strzelonych - 38 straconych.

Gdyby nie zmarnowana większość stuprocentowych okazji (sześć na dziewięć) i stracona przez gapiostwo, po rzucie wolnym bramka, pierwszą połowę można by uznać za udaną.

Reklama

Już po czterech minutach powinniśmy prowadzić dwubramkowo, ale Piotr Zieliński poślizgnął się w czystej pozycji, a Paweł Brożek przegrał pojedynek z bramkarzem. Obydwie sytuacje wypracował prostopadłymi podaniami Kuba Błaszczykowski. Tym razem zasada "do trzech razy sztuka" sprawdziła się. Podanie z pierwszej piłki Sebastiana Boenischa oznaczało wyjście na czystą pozycję Zielińskiego, który technicznym strzałem w krótki róg zaskoczył bramkarza.

W 20. mogliśmy prowadzić znacznie wyżej, ale Brożek nie dał rady trafić do siatki w kolejnych dwóch okazjach.

Co sądzisz o meczu Polaków z San Marino?

14 minut piłkarze San Marino kazali swym kibicom czekać na pierwszą wycieczkę z piłką na naszą połowę - zapuścił się pod polską bramkę Matteo Vitaiolli. Przy kolejnej, reprezentacja jednego z trzech najgorszych piłkarsko państw świata strzeliła pierwszego gola w rywalizacji z Polską i zarazem pierwszego w tych eliminacjach. Z rzutu wolnego na pierwszy słupek podał M. Vitaioli, Krychowiak z Boenischem kryli na radar Alessandra Della Vallego, który zagłówkował do siatki. Artur Boruc nieco spóźnił się z interwencją, ale on jest najmniej winny utraty tego gola.

Zanim nam się nogi zaczęły trząść z uwagi na sensacyjne 1-1, Jakub Błaszczykowski przywrócił biało-czerwone rządy na boisku w Serravalle. Zaledwie minutę po stracie bramki. Kuba, po podaniu Piotra Celebana, wpadł w pole karne i ze stoickim spokojem, zewnętrzną częścią buta, skierował piłkę do siatki obok Alda Simonciniego. Później jeszcze Waldemar Sobota z lewej nogi trafił w prawy róg, wykorzystując przytomne wycofanie "Brozia".
Drugą połowę zaczęliśmy obiecująco - Celeban uderzył za wysoko po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, później jednak nasza gra siadła i mecz się niespodziewanie wyrównał. Dopiero piękny strzał z rzutu wolnego Piotra Zielińskiego, po którym wyszliśmy na prowadzenie 4-1, był symptomem, że to jednak my jesteśmy profesjonalnym zespołem. Pomocnik Udinese Calcio przymierzył z 30 m nad murem i piłka wylądowała tuż przy słupku.

Polacy prowadzili wysoko, lecz w II połowie ich ataki były niemrawe, chaotyczne. Graliśmy zrywami. Po jednym z nich Zieliński zagrał w pole karne do wprowadzonego chwilę wcześniej Adriana Mierzejewskiego, a ten uderzeniem w lewy róg nie dał szans Simonciniemu. W końcówce po raz drugi do polskiej siatki mogli trafić gospodarze, lecz Andy Selva posłał piłkę tuż obok słupka. 

Grupa H eliminacji MŚ:

San Marino - Polska 1-5 (1-3)

Bramki: 0-1 Zieliński (10. asysta Boenisch), 1-1 Della Valle (22. asysta Matteo Vitaioli) 1-2 Błaszczykowski (23. asysta Celeban), 1-3 Sobota (34. asysta Brożek), 1-4 Zieliński (65. z wolnego po faulu na Krychowiaku), 1-5 Mierzejewski (75. asysta Zieliński).

Autor: Michał Białoński

Tu relacjonowaliśmy San Marino - Polska NA ŻYWO


Zobacz wyniki, strzelców bramek, tabelę i terminarz grupy H

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje