Rasiak pomaga rozszyfrować Anglię

Angielska prasa zauważyła fakt, że dziś na Old Trafford bramkarz Paul Robinson, może stanąć oko w oko z kolegą klubowym z Tottenhamu, Grzegorzem Rasiakiem.

Polski napastnik jest już bardzo rozpoznawalny w Anglii i chętnie odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Reklama

- O kimś musza pisać, ale cieszę się, że akurat trafiło na mnie. My jako zespół mamy ogromną mobilizację, aby zająć pierwsze miejsce w grupie. Jednak również ja sam chcę się pokazać z jak najlepszej strony, aby znaleźć się wśród napastników, których trener Janas powołuje do reprezentacji, ale liczę również na to, że dobry mecz na Old Trafford może pomóc mi awansować do pierwszego składu Tottenhamu, w sobotnim meczu przeciwko Evertonowi.

- Czy informacje o bramkarzu - pana koledze z drużyny - przekazał pan trenerowi?

- Tak, poinformowałem trenera Edwarda Klejndinsta.

- Czy zgadza się pan z opinią, że największym problemem Anglików jest obsada pozycji bramkarza?

- Nie zgadzam się z opinią. Znam Paula z treningów w klubie i wiem, że to nie jest zły bramkarz. Anglicy stracili w eliminacjach tylko cztery bramki, z czego dwie wpuścił James. Nie wiem skąd się biorą opnie, że Anglia ma kłopoty z bramkarzami.

- Może stąd, że pamiętamy ich gafy w Portugalii oraz z meczu z Austrią?

Robinson to naprawdę dobry bramkarz, który zaczął tak naprawdę bronić od meczu z Polską w Chorzowie. Tam jak pamiętamy puścił bramkę po strzale Macieja Żurawskiego, ale myślę, że żaden bramkarz na świecie nie obroniłby tego strzału. Oprócz tego puścił bramkę z sytuacji sam na sam z Irlandią Północną i to wszystko jeśli chodzi o wpuszczone gole. Na pewno będzie go bardzo ciężko pokonać, ale są sytuacje boiskowe, w których nikt nie jest w stanie obronić.

- To jakie słabe punkty mają Anglicy?

- Oni chyba nie mają słabych punktów. Choć jednak absencja Gary Neville'a i Ashley'a Cole'a to obecnie największy ich problem. Anglicy już nie grają tak dobrze skrzydłami jak kiedyś, a obrońcy nie idą tak często do przodu i mniej jest dośrodkowań ze bocznych sektorów boiska. To chyba jedyne słabsze, strony, które można będzie wykorzystać w środę.

- A co może pan powiedzieć o Ledley King'u, który ma zastąpić w środku pola Stevena Gerrarda? To też pana kolega z drużyny.

- Jest to piłkarz bardzo szybki, który znakomicie gra w powietrzu. King jest zawodnikiem lewo-nożnym, grającym w klubie na środku obrony. Jest też świetnie wyszkolony technicznie, a że wcześniej grał jako pomocnik, to nie będzie to dla niego żadną nowością. Myślę, że jest w stanie zagrać dobrze, ale czy to on zagra? Nie wiem, bo jest przecież jeszcze Jermaine Jenas, który może grać na środku pomocy. To są jednak zmartwienia trenera Erikssona, który wybierze najlepszego w danym dniu.

- Wszyscy mówią, że celem jest pierwsze miejsce w grupie, ale aby to osiągnąć wystarczy wam remis.

- Ja się nie nastawiam na remis. Wiadomo, że podział punktów daje nam pierwsze miejsce w grupie, bo taka jest sytuacja w tabeli. Jednak nie będziemy grali na 0:0, bo to jest samobójstwo. Anglicy są szalenie groźni zwłaszcza przy stałych fragmentach gry. Musimy grać bardzo agresywnie, na dużym pressingu i każdy musi dać z siebie wszystko. Wolę wygrać, niż zremisować.

- Czy pan jest gotowy do występu na Old Trafford?

- Ja jestem zupełnie zdrowy i do dyspozycji trenera. A czy zagram, to zobaczymy po odprawie.

Andrzej Łukaszewicz, Manchester

Zobacz zdjęcia polskich fanów z Manchesteru!

Spacer po Manchesterze - GALERIA ZDJĘĆ

Dowiedz się więcej na temat: anglicy | bramkarz | Old Trafford | Grzegorz Rasiak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje