Pytanie pozostaje otwarte: Jaka jest najsilniejsza "11" Orłów?!

Wtorek, 26 marca 2013 (22:50)
Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Spacerek z San Marino za nami (5-0). Poza zdobytymi obowiązkowo trzema punktami plusem są dwie bramki Roberta Lewandowskiego. Wreszcie od naszego najlepszego piłkarza odczepią się zegarmistrze wyliczające od ilu to minut nie zdobył gola dla Polski.

Zdjęcie

Arkadiusz Milik i Robert Lewandowski /Leszek Szymański /PAP
Arkadiusz Milik i Robert Lewandowski
/Leszek Szymański /PAP

Zobacz również:

  • Po 900 minutach Robert Lewandowski przełamał się w meczu reprezentacji Polski zdobywając dwie bramki z rzutów karnych. Gracze Waldemara Fornalika pokonali amatorów z San Marino 5-0 pokazując jednak jeszcze raz, że wciąż nie są drużyną. więcej

Po spotkaniu z San Marino nie ma co wyciągać poważnych zdecydowanych wniosków. Warto jednak odnotować fakt, że kibice - tłumnie zgromadzeni na Stadionie Narodowym - chcą więcej. Widząc niemrawe ataki Polaków przy stanie 4-0 zaczęli dopingować ... San Marino. Także w I połowie grę Orłów kwitowali gwizdami. Wszyscy, Waldemar Fornalik jest w tym gronie, po kadrze spodziewamy się więcej.

Jaki jest na dzisiaj najsilniejszy skład reprezentacji Polski? Tego nie wie chyba nawet selekcjoner Waldemar Fornalik. Po meczu z Anglią wymienił pięciu piłkarzy, a po spotkaniu z Ukrainą aż sześciu. I tylko dwie zmiany były wymuszone - Jakuba Błaszczykowskiego (doznał kontuzji na rozgrzewce, więc zastąpił go Kamil Grosicki) i Daniela Łukasika, który zwolnił miejsce w składzie wracającemu po pauzie za żółte kartki Eugenowi Polanskiemu.

Reklama

Poza tym, uznanie w oczach selekcjonera stracili: Marcin Wasilewski, Sebastian Boenisch, Maciej Rybus i Radosław Majewski. Poza pewniakiem Łukaszem Piszczkiem w obronie ocalał tylko Kamil Glik ocalał, choć miał udział przy każdym z trzech goli strzelonych przez Ukrainę, a zwłaszcza przy tym na 1-3, gdy przez fatalne ustawienie zepsuł pułapkę ofsajdową zakładaną przez resztę zespołu.

Ktoś powie - mecz z San Marino to niemal sparing, więc eksperymenty były wręcz wskazane. Sęk w tym, że nawet w spotkaniu z dużo słabszym rywalem można było opracować schematy, które przydałyby się w czerwcu, gdy w Kiszyniowie o punkty zmierzymy się ze znacznie trudniejszym rywalem, jakim jest Mołdawia.

Nagabywany przez dziennikarzy prezes PZPN-u Zbigniew Boniek odpowiada: - Chcę mieć przekonanie, że nasza reprezentacja zmierza we właściwym kierunku.

Polska - San Marino 5-0. Galeria

liczba zdjęć: 17

Każdy chciałby mieć takie przekonanie, ale dzisiaj ciężko o nie. Z drugiej strony, trudno zrozumieć głosy domagające się od Bońka już teraz decyzji na "tak" lub "nie" dla Fornalika. Czy to byłoby normalne, gdyby po każdej porażce prezes wygłaszał takie komunikaty? Czy o wiele mocniejszym faktem wspierającym selekcjonera nie jest jego kontrakt gwarantujący mu pracę i godziwą pensję przynajmniej do końca eliminacji?

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę "polskiej" grupy

Indywidualne cenzurki na tle barmanów, studentów i bankowców z San Marino nie są do końca miarodajne. Dla mnie jednak pozytywem był występ rezerwowego stopera Milanu Bartosza Salamona. O jego umiejętnościach w grze defensywnej dowiedzieliśmy się niewiele, gdyż rywal rzadko był w stanie wyjść z własnej połowy, ale pokazał kilka razy, że potrafi zainicjować atak, a z tym nasi obrońcy środkowi mają na ogół problemy.

W porównaniu z grającym w pierwszej połowie Arkadiuszem Milikiem lepiej wypadł Łukasz Teodorczyk. Nie tylko dlatego, że strzelił gola, ale jego akcje były bardziej konkretne - niosły nie tylko wiatr, ale też zagrożenie.

Co sądzisz o grze Polaków? Dołącz do dyskusji!

Szybkie nogi plus werwa do walki i niezły strzał nakazują powoływać stale do kadry autora najładniejszego gola - Kubę Koseckiego. Przyszłość do niego należy.

Autor: Michał Białoński

Artykuł pochodzi z kategorii: Reprezentacja