Polska po Anglii: Do tego zespołu należy przyszłość!

Dla leczenia starych kompleksów remis z „Wyspiarzami” i to jeszcze po udanej pogoni, jest udanym lekiem, ale konia z rzędem temu, kto powie, że ten wynik zagwarantuje nam choćby drugie miejsce w grupie H na koniec eliminacji!

Świat stanął na głowie, wyniki jak z notesu szaleńca, hierarchia jest chwiejna, a pewniacy dostają ciągle po głowie - tak w skrócie wygląda sytuacja w naszej grupie eliminacyjne do MŚ 2014 roku. Ukraina najpierw o mały włos nie pokonuje na Wembley Anglii, a za moment u siebie przegrywa z Czarnogórą. Mimo zwycięstwa, Polska słabo wygląda w meczu z Mołdawią, by zdominować Anglików z gwiazdami światowej piłki w składzie.

Reklama

Jestem daleki od popadania w hurraoptymizm. Dla leczenia starych kompleksów remis z "Wyspiarzami" i to jeszcze po udanej pogoni, jest udanym lekiem, ale konia z rzędem temu, kto powie, że ten wynik zagwarantuje nam choćby drugie miejsce w grupie H na koniec eliminacji!

Dla mnie większym powodem do radości, jest gra, jaką zaprezentowali "Biało-czerwoni". Waldemar Fornalik - w ekstremalnie ciężkiej sytuacji kadrowej (bez gracza drugiej linii - Jakuba Błaszczykowskiego), poradził sobie bardzo dobrze. Ustawił i zmobilizował zespół tak, że ten wyglądał lepiej na tle słynnego rywala.

Gdyby przeanalizować wartości rynkowe piłkarzy obu ekip, wyszłoby że do Rooneya, Gerrarda i spółki dzieli nas przepaść, a jednak Fornalikowi udało się ją zasypać. Taktyką, przygotowaniem, ustawieniem. To dobry prognostyk. Polska dominuje w meczu z Anglią mając na boisku piłkarzy takich jak Wszołek, czy Milik, o których jeszcze rok temu mało kto słyszał. Nie tylko w kontekście kadry, ale też Ekstraklasy.

Sądząc po ocenach, jakie kibice wystawiają Robertowi Lewandowskiemu (zapraszamy do wystawiania not, rzutują one na wykres formy piłkarzy), widać, że nie wszystkim gra "Lewego" tak spodobała się, jak angielskim dziennikarzom. - Lewandowski jest fantastyczny. W akcji, w której osłaniając piłkę powalił Cleverly’ego pokazał spory potencjał - cmokał mój kolega Rory Smith z "Timesa".

Faktycznie, "Lewy" znowu zdał egzamin i choć bramki nie strzelił, bohatersko radził sobie w pojedynkach wręcz z obrońcami, przez których był najczęściej otoczony. - Faktycznie, jedyne czego mogę żałować, to tego, że nie dostałem jednego choćby prostopadłego podania, które otworzyłoby mi drogę do bramki. Nieraz trzeba grać dla drużyny i wiadomo, że jej dobro jest najważniejsze. Ważne, że walczyliśmy do końca o zwycięstwo i kibicom dostarczyliśmy powodów do radości - powiedział Robert Lewandowski.

W drugiej połowie na boisku, a także poza nim pokazał też klasę nasz drugi tuz z Borussii Dortmund - Łukasz Piszczek.

- Mam niedosyt, bo i z przodu mogło być trochę lepiej, a także bramka stracona idzie na moje konto. Gola strzelił zawodnik, którego miałem upilnować - bił się w piersi "Piszczu".

Mamy zespół, do którego powinna należeć przyszłość. Na kolejne punkty w walce o mundial przyjdzie nam poczekać do 22 marca, gdy zmierzymy się na własnym boisku z Ukrainą.

Michał Białoński

Wyniki, terminarz i tabela grupy H el. MŚ 2014

Tutaj znajdziesz zapis relacji na żywo z meczu Polska - Anglia w wersji mobilnej

INTERIA.PL rozpoczyna akcję "Wybierz prezesa PZPN". By wziąć udział w akcji, wystarczy wejść na tę stronę

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama